Jakie twarze ma dziś patriotyzm?

Jakie twarze ma dziś patriotyzm?

Jakie twarze ma dziś patriotyzm?

Dr Anna Materska-Sosnowska,
politolog, UW
Smutne, dlatego że jedna strona próbuje zawłaszczyć to słowo, mówiąc: nasz patriotyzm jest prawdziwy, wasz nie. Patriotą według niej jest ten, kto zgadza się z opcją rządzącą, a ten, kto pozwala sobie na krytykę czy inne spojrzenie, na pewno patriotą nie jest. Oczywiście to dla bardzo wielu osób wykluczające i krzywdzące. Okazuje się, że prawdziwie kochają ojczyznę i chcą jej dobra tylko ci, którzy np. szli w Marszu Niepodległości. Pomija się choćby uczestników uroczystości państwowych z udziałem pana prezydenta, którzy również przyszli zademonstrować swój patriotyzm. Patriotą można być na wiele sposobów, ale na pewno patriota to nie nacjonalista – to są dwie zupełnie różne kategorie.

Piotr Kaszczyszyn,
portal opinii Jagielloński24
Dzisiejszy patriotyzm ma dwa zasadnicze oblicza. Pierwsze – na które nie ma miejsca w przekazach medialnych – to pracownicy administracji, dla których praca jest służbą, nauczyciele z „Polski małych miast”, których akademie szkolne zbyt łatwo wyśmiewamy, oraz miliony Polaków, którzy płacą podatki i 11 listopada wywieszają na balkonach biało-czerwone flagi. Oblicze drugie – internetowo i ulicznie krzykliwe, ubrane w bluzy Red is Bad, często rozumiejące historię w sposób zbyt czarno-biały, konfrontacyjne, swój styl czerpiące ze środowiska tych, którzy taki patriotyzm praktykują. Nie mam jednak wątpliwości, że pomimo istotnych nieraz różnic te dwa oblicza mają wspólny mianownik i ostatecznie mogą się spotkać. Nie bezboleśnie, ale wciąż spotkać.

Dr hab. Jarosław Tomasiewicz,
historyk idei, UŚ
Oblicze polskiego patriotyzmu postrzegamy głównie poprzez jego prawy profil. To na ogół patriotyzm etniczny, oparty na tradycyjnym modelu kultury, na wizji zamkniętej wspólnoty. Nic dziwnego – w naszych chaotycznych czasach odradza się potrzeba zakorzenienia, utożsamienia z jakąś swojską wspólnotą. Lewica nie potrafi odpowiedzieć na to wyzwanie wypracowaniem własnego – progresywnego, egalitarnego i inkluzywnego – wariantu patriotyzmu. Zamiast do tradycji lewicy niepodległościowej PPS czy bodaj „socjalistycznego patriotyzmu” PRL woli odwoływać się do osłabionego mitu zjednoczonej Europy lub utopii globalnej demokracji. Co więcej, obie strony sporu szukają raczej tego, co dzieli, niż tego, co łączy, rozrywając w ten sposób i tak anemiczną tkankę społeczną.

Arek Domeredzki,
czytelnik PRZEGLĄDU
Trudno powiedzieć, jak wygląda twarz współczesnego polskiego patriotyzmu. Mogę natomiast powiedzieć, jak NIE wygląda. Otóż polski patriotyzm NIE jest: kupowaniem tandetnych szmat z „wyklętymi”, akceptowaniem liberalnej polityki gospodarczej opartej na prywatyzacji, która ograbiła państwo i pozbawiła je pozafiskalnych dochodów, sprowadzaniem wojsk USA i byciem w NATO, przez które w imię interesów zachodnich koncernów polska krew została zmarnowana w piaskach Iraku, niszczeniem pamięci o prawdziwych bohaterach spod Lenino czy Berlina i jednocześnie stawianiem na piedestał tych, którzy – jak niejaki Rajs – mordowali całe wsie łącznie z dziećmi, poniżaniem po latach milicjantów i funkcjonariuszy, którym przyszło służyć Polsce w ciężkich czasach zimnej wojny.

Wydanie: 48/2017

Kategorie: Pytanie Tygodnia

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy