100 najbardziej wpływowych Polaków

100 najbardziej wpływowych Polaków

Kto jest najbardziej wpływowym człowiekiem w Polsce? Prezydent? Premier? Ktoś z wielkiego biznesu dysponujący miliardami? A może jakiś władca dusz? Już po raz czwarty „Przegląd” przygotował listę stu najbardziej wpływowych Polaków. Po raz czwarty próbowaliśmy odpowiedzieć na to pytanie. Mając świadomość, że „wpływ” to pojęcie znacznie szersze niż „władza”. Przypomnijmy nasze słowa sprzed roku: w państwach demokratycznych władza jest rozproszona. Jakąś jej cząstkę mają i prezydent, i premier, i ministrowie. Ale w podejmowaniu decyzji muszą się liczyć z dziesiątkami instytucji i ludzi. Z dziesiątkami uwarunkowań. Z opozycją, mediami, sferami biznesu – i tego zagranicznego, i tego polskiego – Kościołem, związkami zawodowymi, ludźmi kultury, ważnymi urzędnikami oraz z własnym zapleczem politycznym. Każdy z tych ośrodków, każda z tych osób coś może, a jednocześnie sama jest zależna od innych. Charakter władzy publicznej jest więc zupełnie inny, niż wyobraża to sobie większość ludzi. Władza nie polega na prostym wydawaniu rozkazów. To w największym stopniu umiejętność wykorzystania przepisów prawa, instytucji, układów i panującej atmosfery, by zrealizować swoje cele. Żeglowania w określonym otoczeniu – mediów, które recenzują, finansistów, którzy mogą pomóc bądź utrudnić. No i w otoczeniu rozmaitych grup nacisku, biznesu, związków zawodowych, mniej lub bardziej formalnych grup mających wiele instrumentów – od strajku przez kampanie prasowe po działania lobbystyczne – by walczyć o własne interesy. Przygotowując naszą listę, przeprowadziliśmy dziesiątki rozmów z osobami znającymi mechanizmy władzy, znającymi jej kuchnię, wiedzącymi, kto ile w tej grze waży, kto ile może. W ten sposób powstał ranking na pewno subiektywny, ale oddający polskie realia. Próbowaliśmy zważyć w nim i siłę urzędów, i siłę pieniądza, i siłę argumentów, a także siłę charyzmy, bo trzeba mieć w sobie coś niezwykłego, by raz w roku tak jak Jurek Owsiak porwać swoją Orkiestrą miliony ludzi. Warto zaznaczyć, że jest to lista na „tu i teraz”, inaczej wyglądałaby ona kilka miesięcy temu, inaczej za kilka miesięcy. Taka jest dynamika życia społecznego. Jedne postacie przesuwają się do góry, drugie w dół niemal każdego dnia. Dodajmy też, gwoli przypomnienia, że tradycyjnie nie uwzględniamy w naszej klasyfikacji Polaków mieszkających poza krajem – przede wszystkim Jana Pawła II – oraz ważnych i wpływowych cudzoziemców działających w Polsce. Listę układało się nam tym trudniej, że właśnie w SLD i rządzie zachodzą zmiany, które przekształcają dotychczasową hierarchię, a po drugie, sam układ SLD, zbudowany po wyborach 2001 r., trzeszczy. Zmiany czekają też opozycję, Kościół (odchodzi prymas Glemp), więc tym trudniej w takiej międzyepoce zmierzyć siłę i wpływy poszczególnych postaci. Generalnie w trzecim roku rządów Leszka Millera najwięcej wpływów stracili politycy rządzącej koalicji. Jeszcze mają długopisy, to ich podpisy znaczą najwięcej, ale mając coraz silniejszą opozycję, krytyczne media i nieufną opinię publiczną, mogą coraz mniej, stracili inicjatywę polityczną. Jeżeli oni się cofnęli, to kto wszedł na ich miejsce? Media? Po części na pewno tak, media na pewno kreują dziś atmosferę w kraju. Ale na ile jest to kreowanie samodzielne, podpowiadanie nowych idei, nowych rozwiązań, a na ile udział w nagonce? Może więc w wolne miejsce wszedł biznes, polscy oligarchowie? W dużym stopniu na pewno tak, tylko że również ich władza powoli się kurczy, naciskani są przez konkurencję z zagranicy. A politycy opozycji? Mogą dziś dużo więcej niż rok temu, już zbiegają się do nich łowcy posad oferujący swoje usługi. Ale pamiętajmy, że „władza” opozycji jest w dużej mierze wirtualna, zależna od wyników aktualnych sondaży. W wolne miejsce pozostawione przez cofających się polityków koalicji weszło więc wiele grup, ale na pewno nie będzie wielkiej pomyłki, jeśli powiemy, że władza ogólnie jest słabsza i jej wpływy stały się bardziej rozproszone. A po drugie, że wiele z tego wolnego miejsca jest dziś niezagospodarowane, puste. Na pewno nie zajęli go intelektualiści ani ideolodzy, na pewno nie wszedł Kościół, który w ostatnim czasie wyraźnie traci. Lista stu jest więc jakimś portretem nie tylko polskiej elity, ale i polskiego społeczeństwa. Pokazuje, które grupy mają w naszym kraju najwięcej do powiedzenia. Które tracą, a które zyskują. Za rok

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.
Aby uzyskać dostęp, należy zakupić jeden z dostępnych pakietów:
Dostęp na 1 miesiąc do archiwum Przeglądu lub Dostęp na 12 miesięcy do archiwum Przeglądu
Porównaj dostępne pakiety
Wydanie: 06/2004, 2004

Kategorie: Kraj