W 13. numerze „Przeglądu” polecamy

W 13. numerze „Przeglądu” polecamy

TEMAT Z OKŁADKI
Polscy biskupi daleko od Franciszka
13 marca minęły trzy lata od wyboru mało znanego kardynała Jorge Maria Bergoglia na papieża. W Kościele katolickim te trzy lata zaznaczyły się głębokimi przemianami, które zostały szeroko skomentowane i uzasadnione. W Polsce hierarchowie zachowują wstrzemięźliwość i nadal odwołują się głównie do nauczania polskiego papieża Jana Pawła II. Istnienia Franciszka nie mogą ignorować, ale znaczenie jego nauczania minimalizują. Walnie pomagają im w tym prawicowi publicyści i politycy. Nie zachwyca ich zbliżenie papieża do ubogich i praktykowanie ubóstwa. Mieszają przy tym troskę o czystość katolicyzmu z własnymi konserwatywnymi, a nawet fundamentalistycznymi obsesjami. Głównym powodem takiej postawy jest niezgoda na katolicyzm otwarty prezentowany od pierwszego dnia urzędowania przez Franciszka. Dyżurnych katolików z prawicowych mediów można określić jako przeciwników soboru, a więc właściwie umieścić poza katolicyzmem. Dziwne, że nikt tego nie zrobił.

WYWIAD
Fachowcy koronnych nie potrzebują
Mam większe doświadczenie i wiedzę niż inni, ale ci inni mają więcej do powiedzenia niż ja. Do roboty chętnych jest niewielu, ale do zaszczytów długa kolejka. Nikomu spraw nie zabrałam, o żadne nie zabiegałam – opowiada sędzia Barbara Piwnik. O świadkach koronnych mówi: – Wypaczono tę instytucję. W Stanach Zjednoczonych, na które często się powoływano, nikt nigdy nikomu takich uprawnień, jakie mają nasi świadkowie koronni, nie dał. Tam świadek koronny może liczyć na pomoc, na mniejszą karę, ale wszystko odbywa się na zasadzie: resztę życia urządzaj sobie sam. A u nas im świadek koronny więcej mówi, nieważne, prawda to czy fałsz, tym lepiej. Od początku mówiłam o niedoskonałości uregulowań ustawy o świadku koronnym. Czas pokazał, że nie były to obawy bezpodstawne.

KRAJ
„Żołnierze wyklęci” i ich pan
Na naszych oczach minister Antoni Macierewicz likwiduje dotychczasowe wojsko i tworzy nowe. Zmiana dotyczy w zasadzie wszystkiego – ludzi, kadry dowódczej, doktryny wojennej, pamięci, uzbrojenia, umundurowania. To ma być inna armia, w co innego ma wierzyć, innym wartościom być wierna. To, co było dotąd, jest negowane. I nie chodzi o czasy Polski Ludowej, bo te do końca już wymazał poprzednik Macierewicza, Tomasz Siemoniak, ale o czasy III RP. Symbolem nowej armii jest udział kompanii honorowej w miesięcznicach katastrofy smoleńskiej czy zaangażowanie armii w świętowanie dnia „żołnierzy wyklętych”. Żołnierze zamiast ćwiczyć na poligonach strzelanie, ćwiczą na apelach „Prezentuj broń!”. Minister dokonał czystki w MON. Jej ofiarą padł m.in. gen. Włodzimierz Nowak, dyrektor Departamentu Polityki Zbrojeniowej. Dymisje w komórkach zajmujących się planowaniem zakupów uzbrojenia de facto zatrzymały ich działanie. Nikt już nie ma głowy do rozmów o przetargu na trzy okręty podwodne czy drony.

Ze swastyką na klacie
W trwającym od 2013 r. śledztwie dotyczącym środowiska białostockich pseudokibiców zarzuty usłyszało prawie 80 osób. Chodzi m.in. o propagowanie faszyzmu. I to dosłownie. Wystarczy przyjrzeć się zdjęciom zabezpieczonym w komórkach i komputerach podejrzanych. Wysyp faszystowskiej symboliki na elewacjach w Białymstoku i okolicach nastąpił w roku 2012. Z początku problem bagatelizowano, traktowano jako przejaw głupoty dojrzewającej młodzieży. Dopiero śledztwo prokuratora Grzegorza Masłowskiego wykazało, że ta „twórczość” była swoistą inicjacją dla młodych adeptów chcących zasilić szeregi organizacji przestępczej działającej wśród kibiców Jagiellonii Białystok. Po przejściu tego etapu można było awansować do grupy, która zajmowała się rozbojami albo handlem narkotykami. – Niektórzy kibole bezmyślnie tatuowali sobie swastyki obok kotwiczki Polski Walczącej, a Adolf był równie dobry jak Piłsudski – mówi osoba, która widziała akta prokuratury.

Kuźnia kadr dobrej zmiany
Państwowa Wyższa Szkoła Zawodowa w Gorzowie powstała w 1998 r. Jednym z założycieli był późniejszy premier Kazimierz Marcinkiewicz. Od zawsze była uważana za uczelnię prawicową – czy to związaną z AWS, czy obecnie z PiS. Tam też wykładała Elżbieta Rafalska, dzisiaj minister rodziny, pracy i polityki społecznej. Jakoś tak się składa, że uczelnia tłuste lata przeżywa za rządów prawicy. To właśnie pani minister jest rzecznikiem spraw uczelni w Warszawie. Kilka miesięcy temu zawiozła do stolicy ustawę o zmianie PWSZ w akademię. Ustawę napisaną przez samą uczelnię. Jak oceniają ten pomysł fachowcy? „Patologia, przerost ambicji, brak perspektyw rozwojowych”.

Niżej niż Botswana
Zaledwie 9% światowej populacji mieszka w krajach w pełni demokratycznych. Niestety, Polacy do tego szczęśliwego grona nie należą. Tak przynajmniej twierdzą eksperci „The Economist”, którzy opublikowali raport „Wskaźnik demokracji 2015”. Ich zdaniem, Polska to „demokracja wadliwa”. Taki sam tytuł przypadł nam w zeszłym roku. Z tą różnicą, że teraz nasza demokracja jest jeszcze bardziej „wadliwa”. Autorzy raportu w zawoalowany sposób stwierdzili, że odległa pozycja Polski w rankingu to w sporej mierze zasługa Prawa i Sprawiedliwości. „Pod koniec 2015 r., w związku z wyborem nowego socjalno-konserwatywnego rządu, demokratyczne standardy w Polsce zostały wystawione na poważną próbę” – napisali.

Strony: 1 2 3

Wydanie: 13/2016

Kategorie: Kraj

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy