W 34. numerze „Przeglądu” polecamy

W 34. numerze „Przeglądu” polecamy

TEMAT Z OKŁADKI
Ilu nie przeżyło wakacji?
Akcja „Dopalacze kradną życie”, mająca zniechęcić do zażywania tych substancji, trwa. Ale ludziom nadal się wydaje, że produkty dostępne w legalnej sprzedaży są bezpieczne. I że lepiej zażyć jakikolwiek dopalacz, niż wypalić skręta z nielegalną marihuaną. To nieprawda. Nowe narkotyki, które wchodzą w skład dopalaczy, działają o wiele szybciej – stąd nazwa dopalacze – i z o wiele większą mocą niż tradycyjne narkotyki. Co cztery dni w Europie powstaje nowa substancja psychoaktywna, która jako dopalacz staje się legalnym zamiennikiem narkotyków. W Polsce furorę robi mefedron, nazywany kokainą dla ubogich. Szczególnie upodobała go sobie młodzież. Nikt do końca nie wie, jak działa on na organizm. Ci, którzy go próbowali, uważają, że – tak jak heroina – uzależnia on od pierwszego razu. Według Europejskiego raportu narkotykowego z 2016 r., w Polsce z powodu używania narkotyków zmarło w poprzednim roku 225 osób w wieku 15-64 lata.

WYWIAD
Im więcej państwa na dole, tym gorzej
– Gdy na ulicy w Grodzisku ktoś nie mówi mi „dzień dobry”, pytam: „Pan nie jest stąd?”. My się tu wszyscy znamy – mówi Grzegorz Benedykciński, od 1994 r. burmistrz Grodziska Mazowieckiego, jednej z najlepszych gmin w Polsce. – W ciągu ostatnich 26 lat udało się nam zbudować wspólnoty lokalne. Ludzie wiedzą, kto jest kim. Tu wszyscy się znamy. Żadne instytucje nie są w stanie tak skutecznie kontrolować włodarzy małych ośrodków, jak miejscowa opozycja i lokalne portale internetowe. Nieufność i podejrzliwość to największe zagrożenia dla nas wszystkich. Polska jak powietrza potrzebuje odważnych, innowacyjnych pomysłów, jeśli ludzie zaczną się bać, nie będą ich zgłaszali i realizowali. Rozwój w Polsce opiera się na samorządach. PiS ma więc wielki interes w tym, żebyśmy dobrze pracowali. Jeśli zacznie nam przeszkadzać, to samo sobie strzeli gola – tłumaczy.

Nie słuchaj rad, słuchaj siebie
– W 1972 r., jako bardzo dziecinnie wyglądający 14-latek, wyjeżdżałem z PGR-u w Narolu do liceum z internatem w Lubaczowie. W literaturze spotyka się wspomnienia poczucia wykorzenienia, wyobcowania, ale ja niczego takiego ani wtedy, ani później nie odczuwałem – opowiada prof. Stanisław Obirek. – Często mówi się, że młodzież z zaniedbanych regionów musi wiele nadrabiać. Ja nie miałem takiego poczucia – dodaje. O swoim odejściu z zakonu jezuitów mówi: – Trzeba mieć odwagę odejścia od czegoś, co przestało spełniać elementarny wymóg przyzwoitości. Nie jest dobrze żyć na czyjś rachunek. Trzeba brać odpowiedzialność za swoje wybory. Rozmowa z książki Katarzyny Bielas „Co byś powiedział sobie młodemu?”.

KRAJ
Sen o innowacjach
Jak wygląda typowa historia działających w naszym kraju firm innowacyjnych? Na początku jest duży szum w gazetach i w internecie. Potem bierze się dotacje unijne, sięga po kredyty i emituje obligacje. Jeśli się uda, wchodzi się na rynek NewConnect i zgarnia kasę. Następnie kolejne kredyty… A kiedy coś pójdzie nie tak (większość start-upów upada), można sprzedać spółkę bezrobotnemu słupowi albo ogłosić upadłość i wystartować z nowym rewelacyjnym projektem według przepracowanego schematu. W unijnym rankingu innowacyjności The European Innovation Scoreboard Polska zajęła 23. pozycję. Na jedną stronę internetową finansowaną przez PARP wydawano średnio 500 tys. zł. Po jakimś czasie można było ją zamknąć. Doświadczenia lat 2007-2014 pokazały, że nie ma takiego przekrętu, którego nie dałoby się zrobić.

Wamag na huśtawce
Historia na pozór taka, jakich wiele: zakład działający od wielu lat, w tym przypadku w Wałbrzychu, przestaje sobie radzić i grozi mu likwidacja. Oczywiście związki zawodowe protestują. I co z tego, że załogę w większości stanowią ludzie starsi, a miasto – wiadomo – przechodziło szczególnie bolesną transformację. Prawa rynku to prawa rynku. Wciąż jednak ta historia jest tylko na pozór taka, jakich wiele. Bo nie w każdym zakładzie, który ma kłopoty, snuje się przed pracownikami wizję świetlanej przyszłości. W Wamagu było tak jeszcze kilka miesięcy temu. Wałbrzyszanie tych miesięcy z pewnością nie zmarnowali. Produkowali dla górnictwa, ale żeby się ratować, zaczęli robić maszyny dla cukiernictwa. Świetny dział konstrukcyjny przeniesiono na Górny Śląsk. Związkowcy z Wałbrzycha walczą o istnienie zakładu.

W wywiadzie przeczytają wszystko
W ubiegłym roku Służba Wywiadu Wojskowego, już pod nowym kierownictwem, wcześniej pułkownika, a od niedawna gen. bryg. Andrzeja Kowalskiego rozpisała przetarg na prenumeratę gazet w roku 2016. Lektura tego zamówienia sprawia miłą niespodziankę redakcji PRZEGLĄDU, gdyż wojskowi analitycy z al. Niepodległości 243 w Warszawie zażyczyli sobie aż pięć egzemplarzy tygodnika. Prawie tyle samo, ile „Gazety Polskiej” (6 egz.). Co ciekawe, w ABW czytano w porywach tyko trzy egzemplarze PRZEGLĄDU. Wojskowe służby wydają się bardziej wyczulone na błyskotliwe analizy polityki krajowej i zagranicznej profesorów Widackiego i Łagowskiego. I to dobrze o nich świadczy.

Strony: 1 2 3

Wydanie: 34/2016

Kategorie: Kraj

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy