Zawisza bije i znika

Zawisza bije i znika

Artur Zawisza wyróżnia się wśród nowej zdemoralizowanej generacji samozwańczych „bankowców” uwikłanych w nieustanne aferki. Wyróżnia się niezwykłą nawet jak na PiS bezczelnością. Od roku nie może dojechać do sądu, gdzie bezskutecznie czeka na niego Robert K. Mieszkaniec Jaworzna miał pecha, bo w 2002 r. na przejściu granicznym w Łysej Polanie spotkał posła Zawiszę i dostał poselską ręką po głowie. Robert K. jest naiwny. Ciągle wierzy, że sąd zajmie się Zawiszą. I wierzy, że sąd będzie obiektywny. Mimo że Zawiszę popiera wicepremier Dorn, od czterech lat szukający polskiego strażnika granicznego, świadka pobicia.
Większe szczęście od pana K. mają przesłuchiwani przez Zawiszę w komisji bankowej. Póki co jeszcze nikogo nie pobił.

Wydanie: 38/2006

Kategorie: Przebłyski

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy