Ambasada Niemiec woli nie wiedzieć

Ambasada Niemiec woli nie wiedzieć

Wszystko się zużywa. Nawet niemiecka dyplomacja. Za czasów ambasadora Reinharda Schweppego placówka w Warszawie należała do tych, którym zazdroszczono sprawności. Ale to już przeszłość. Jest nowy ambasador Michael H. Gerdts. I nowy rzecznik prasowy John Reyels. W tym, co robi, przypomina Kononowicza, niedoszłego prezydenta Białegostoku. Znanego z zapowiedzi, że tak zrobi, że niczego nie będzie. No i nie ma. Nie w Białymstoku, ale w ambasadzie. Nie ma kontaktów. Nie ma informacji. Zero materiałów. Coś jednak musi zajmować uwagę dyplomatów. Ostatnio Reyels zajmował się upamiętnieniem niemieckich żołnierzy poległych na wojnie. Tyle że miejsce wybrano niefortunnie. Cmentarz Północny w Warszawie, gdzie leżą Niemcy polegli w czasie pacyfikacji powstania warszawskiego. Na dodatek w uroczystości chciano wmanewrować MON i Sztab Generalny. Polacy na szczęście z zaproszenia Reyelsa nie skorzystali. I pomyśleć, że w ambasadzie Niemiec przez lata pracowali urzędnicy, którzy znali naszą historię. Może więc Reyels skorzysta z naszej rady. Uczyć się. Uczyć.

Wydanie: 48/2008

Kategorie: Przebłyski

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy