„Argentyńska loteria polskich naciągaczy” cd.

„Argentyńska loteria polskich naciągaczy” cd.

Po artykule pt. „Argentyńska loteria polskich naciągaczy”, poświęconym firmom prowadzącym tzw. sprzedaż argentyńską, otrzymaliśmy wiele listów, w których czytelnicy dzielą się problemami, z jakimi się zetknęli, gdy zaufali organizatorom systemów argentyńskich. Informujemy, że możliwość odzyskania niesłusznie pobranych pieniędzy na drodze sądowej jest bardzo realna. Niedawno firma AICE, prowadząca systemy argentyńskie, przegrała dwa procesy w Sądzie Rejonowym dla Warszawy-Śródmieścia. Sąd uznał, że AICE naruszyła interesy klientów. Firmie nakazano zwrot wszystkich pieniędzy, wpłaconych przez klientów od chwili zawarcia umowy – a nie tylko „gołych” rat z potrąceniami rozmaitych kosztów.
Szersze informacje na temat skutecznych sposobów walki z firmami prowadzącymi systemy argentyńskie uzyskać można w Federacji Konsumentów (tel. 827-11-73, 827-85-05) oraz w Urzędzie Ochrony Konsumentów (826-34-14, 556-08-00). Obie te instytucje mieszczą się w Warszawie przy placu Powstańców 1. Warto także w dowolnej witrynie internetowej wystukać hasło „argentyński system sprzedaży”.

A.D.


Jestem jedną z klientek firmy AICE Polska. W październiku 2000 r., po dwóch latach płacenia rat, otrzymałam informację o konieczności zamiany umowy z samochodu tico na matiz. Ponieważ raty były znacznie wyższe, a realność otrzymania samochodu bardzo odległa, zrezygnowałam z dalszego uczestnictwa.
Bardzo zainteresowała mnie podana w tym artykule informacja o możliwości odzyskania pieniędzy. Czy mogłabym uzyskać bliższe dane na ten temat? Do kogo mogłabym się zwrócić o pomoc w tej sprawie? Chodzi o wygrane procesy sądowe w przypadku zamiany przez firmę AICE oferty tico na matiza.
Agnieszka Dębosz, Tarnów

W Sądzie Rejonowym w Bydgoszczy – Wydział Rejonowy można uzyskać wiele informacji na temat działalności spółdzielni pod nazwą Polskie Towarzystwo Samochodowe, której nieświadomymi członkami jest w Polsce 90 tys. osób. Można sobie wyobrazić, jakimi pieniędzmi PTS dysponuje i co z nimi robi.
Na terenie Śląska kolportowane są przez Investbank ulotki reklamowe zachęcające do zaciągnięcia kredytu na zakup samochodów. W ulotkach tych zamieszczono m.in. sformułowanie „najniżej oprocentowany kredyt”. Uważam, że ta reklama jest co najmniej nierzetelna i wprowadza w błąd niezorientowanych konsumentów chcących skorzystać z tego kredytu. Bank bowiem oprócz oferowanego oprocentowania, które wcale nie jest najniższe w stosunku do ofert innych banków, dolicza różnego rodzaju dodatkowe opłaty, np. opłatę manipulacyjną w wysokości 3% kredytu, opłatę administracyjną agenta, opłatę administracyjną sprzedawcy, prowizję banku oraz opłatę na rzecz Polskiego Towarzystwa Samochodowego w Bydgoszczy, a w wypadku wcześniejszego spłacenia kredytu dodatkową prowizję dla banku, czego nie stosują inne banki.
W ten sposób koszty poniesione przez klienta są znacznie wyższe od reklamowanego „najniższego oprocentowania” i są w sumie najwyższe z oferowanych przez banki w Polsce.
Stanisław Śliwiński, Katowice
W dniu 7.08.1998 r. (jeszcze nie produkowano samochodu matiz) podpisałem Identyfikator Umowy Nr 209671 z AICE Konsorcjum Sp. z o.o. na samochód Daewoo FSO tico, pomimo że moim samochodem miał być matiz.
21.10.1999 r. samochód został przygotowany; zawiadomiono mnie, że należy zgłosić się do EURO-AUTO w Kielcach celem dopełnienia formalności związanych z odbiorem upragnionego samochodu, w załączeniu przesłano druk opłaty na kwotę 4450 zł „z tytułu wyboru modelu droższego niż standardowy”, a ja odebrałem samochód matiz friend, czyli właśnie standard podstawowy.
W dniu odbioru łącznie z VAT miał mnie kosztować 24.400 zł.
Ponieważ z moich odcinków wpłat na konto AICE Poland w dniu 18.06.2001 r. wyliczyłem kwotę 25.748 zł, wystosowałem pismo z prośbą, aby poinformować mnie na piśmie, jaka kwota została mi jeszcze do spłacenia.
20.07.2001 r., czyli po 32 dniach, otrzymałem pismo, z którego – ku mojemu zdziwieniu i szokowi – dowiedziałem się, że mam do spłacenia jeszcze 5.991,62 zł. Czyli mój upragniony samochód nie kosztuje 26.000 zł, ale 32.000 zł.
Z powyższych faktów doszedłem do wniosku, że system ten jest oszukańczy i uprawia się go w majestacie prawa (zgodę na to wydał Sejm RP).
Oczy otworzył mi artykuł przeczytany w „Przeglądzie”, nr 33 z 13 sierpnia 2001 r., pt. „Argentyńska loteria polskich naciągaczy” pana Andrzeja Dryszla. Wynika z powyższego, że takich jak ja ofiar tego systemu w całej Polsce są tysiące. Szkoda, że artykuł ukazał się tak późno, nie przestrzegając potencjalnych uczestników systemu – między innymi mnie, rencisty – przed złodziejami w majestacie prawa (bezprawia).

Ryszard Pacholec, Kielce

Mieszkamy w Nowej Hucie i jeździmy paroletnim, nieco wysłużonym maluchem – nie mamy nadziei na gotówkowy zakup nowego auta.
Przypadkiem zaszliśmy do D.H. „Wanda” (ul. Broniewskiego 2) w Nowej Hucie, gdzie obok auta matiz siedziała młoda dziewczyna z wypisaną obok obietnicą możliwości kupna nowego samochodu. Niezwykła promocja – pierwsza wpłata 603 zł, tj. 2,4% wartości fiata seicento), raty miesięczne po 156 zł i dalej po 259 zł, OC, AC i NW za darmo i dodatkowo tygodniowe wczasy z Orbisem w wybranym kurorcie. Najważniejsza z tych obietnic mówiła, że wymarzone auto będzie nasze już za miesiąc, a potem można je spłacać nawet przez osiem lat. Mąż podpisał umowę, wpłacił 603 zł i czekał na dokumenty. Przyszły po dwóch tygodniach, ale okazało się, że mężowi podłożono do podpisu drugą umowę, z warszawską firmą Auto Plan Sp. z o.o., a w niej warunki jak w firmach opisanych w „Przeglądzie” (samochód nie wiadomo kiedy, raty według uznania i wszystko przepada w razie rezygnacji), czyli nas też zrobiono „po argentyńsku”.
Mąż wziął dokumenty i poszedł do agentki firmy, ta dalej twierdziła, że samochód będzie w ciągu miesiąca i żeby czekać na następne dokumenty; oczywiście nadeszły, ale było to żądanie wpłaty pierwszej raty.
Na naszej naiwności straciliśmy bezpowrotnie 603 zł + 140 zł raty (szkoda, byłby tydzień wakacji), ale nie mamy zamiaru dalej sponsorować kombinatorów. Nie wiem, czy mogę powiedzieć, że nam ulżyło, gdy dowiedzieliśmy się jeszcze od dwóch osób, iż w ten sam sposób podpisali umowy z firmą.
Krystyna Konieczna,
Kraków – Nowa Huta

Wydanie: 36/2001

Kategorie: Kraj

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy