Bal u kasztelana

Bal u kasztelana

Hucznie, kolorowo i bojowo zakończyło tegoroczny karnawał polskie rycerstwo. W Golubiu-Dobrzyniu, kwaterze głównej konnych i pieszych chorągwi rycerskich, przez trzy dni szczęk oręża mieszał się z dźwiękami muzyki, a krzyki zbrojnych mężów – z delikatnymi głosami pięknych pań. W ciągu dnia rycerskie boje, wieczorami pląsy i biesiady – tak pod okiem kasztelana golubskiego, Zygmunta Kwiatkowskiego, od piątku do niedzieli toczył się wielki finał Rycerskiego Karnawału.
Goście, którzy w tym czasie licznie zjechali do Golubia-Dobrzynia, mogli obejrzeć walki drużyn pieszych, konnych i kuszniczych, wystąpiły też ludowe kapele zapustowe, a wokół zamku rozstawili się ze swymi straganami mistrzowie dawnego rzemiosła. Zwołane z całego kraju rycerstwo w uroczystym pochodzie przemaszerowało przez miasto przy huku dział i blasku sztucznych ogni, kuchnia polowa serwowała obiady, zaś na dziedzińcu zamkowym przez wiele godzin piekł się dorodny wieprz.
Kulminacyjnym punktem imprezy był wielki bal rycerski, na który stawić się trzeba było w historycznych strojach. Na kamiennej posadzce dawnego refektarza tańczyli więc rycerze w barwach rozmaitych ziem Rzeczypospolitej, byli Krzyżacy, nie zabrakło też uczestników w strojach bardziej egzotycznych, co nikogo nie dziwiło, bo przecież w dawnych czasach do Polski przybywali goście z rozmaitych stron świata, by wymienić choćby króla Cypru, który gościł na słynnej uczcie u Wierzynka. Do historii przejdą też zapewne dzisiejsze uczty u kasztelana.

A.D.

Wydanie: 10/2001

Kategorie: Kraj

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy