Brać swoje i w krzaki

Brać swoje i w krzaki

46. rocznica podpisania umów gdańskich. Dwie odrębne, wrogie sobie uroczystości. Nawrocki, podobno historyk i strażnik pamięci narodowej, celebrując wydarzenie, nie wspomniał o Wałęsie. W trakcie drugich, już prawdziwych obchodów mówił Borusewicz. Bez niego nie byłoby tego strajku. Zorganizował go i na początku sterował Wałęsą, wiem, bo na gorąco zbierałem o tym materiał. Bogdan jest ojcem strajku, potem motorem zdarzeń był oczywiście Lech, pamiętam go ze stoczni. Byłem tam przez te ostatnie, najważniejsze dni. Notowałem zdarzenia, to moje ostatnie wpisy z finału.

„Niedziela, 31 sierpnia 1980. Wyjeżdżamy samochodem spod stoczni. Oszołomieni, nie do końca wierzący, że to wszystko było naprawdę. Na granicy miasta patrol milicyjny obserwuje przez lornetkę numery rejestracyjne samochodów. Straszą wymarłe stacje benzynowe. W małym miasteczku ludzie mówią, że niedawno była branka mężczyzn do wojska. Noc. Wpadamy nagle w oko ulewy, ale jej szaleństwo niesie nadzieję. Po obu stronach szosy wyrósł las, rozkołysany, groźny, ale nam przyjazny.

Poniedziałek, 1 września 1980. Budzę się w moim pokoju, w swoim łóżku i wali się na mnie moc wydarzeń, których byłem świadkiem. Pod ociekającym krwią, pulsującym miarowo bezdusznym sercem Moskwy dokonaliśmy bezkrwawej rewolucji”.

Czy przegramy wybory w 2027 r.? Moi liczni znajomi tak czują. Było jakoś podobnie, gdy je przegraliśmy przed laty. Tusk zaczął wtedy popełniać błędy. I brakowało, jak teraz brakuje, wizji, więc baśni. Niedawno premier wymyślił „dziesiątkę na wybory”. Głównie politycy,

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.
Aby uzyskać dostęp, należy zakupić jeden z dostępnych pakietów:
Dostęp na 1 miesiąc do archiwum Przeglądu lub Dostęp na 12 miesięcy do archiwum Przeglądu
Porównaj dostępne pakiety
Wydanie: 2026, 37/2026

Kategorie: Felietony, Tomasz Jastrun