Braun i Kraśko we mgle (smoleńskiej)

Braun i Kraśko we mgle (smoleńskiej)

Telewizja prezesa Brauna to jakiś matrix. Toczy się siłą bezwładu. Od kłopotu do kłopotu. I z myśleniem też tam nietęgo. Wystarczy poczytać, jak prezes tłumaczy się z emisji filmu Anity Gargas. Nie wiadomo, czy prezes kpi, czy tak już ma. A wiadomo, że jaki pan, taki kram. Redaktor Kraśko to wypisz wymaluj klon prezesa. Zagubiony i lękliwy. Taki, co z każdym chce żyć dobrze.
Zupełne przeciwieństwo Gargas, która w pierwszym filmie („10.04.2010”) udowadniała, że w Smoleńsku była sztuczna mgła i wystrzały, a w drugim („Anatomia upadku”), że strzały to nie, ale za to były wybuchy w tupolewie. Aż strach pomyśleć, co nakręci w trzecim! Prezes Braun tego się nie boi. I by dowieść swojej odwagi, pokaże każdą głupotę. Więc kręć, kobieto, kręć! Gorzej z cierpliwością widzów, bo do debaty prowadzonej przez Kraśkę nie dotrwało aż 1,3 mln oglądaczy filmu. To chyba rekord TVP. Nie można go przemilczeć. Konkurencja zaciera rączki.

Wydanie: 16/2013

Kategorie: Przebłyski

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy