Brudy w lubelskiej policji

Brudy w lubelskiej policji

Odpowiedź na zarzuty rzecznika prasowego lubelskiego komendanta policji, mgr. Henryka Czerwińskiego.
Ad.1. Zarzuty współpracy z gangsterami, podejrzenia o korupcję i pozbywanie się niewygodnych funkcjonariuszy od wielu miesięcy stawiali szefom policji w Białej Podlaskiej, Chełmie i Lublinie działacze związkowi. Postawiono je również komendantowi Głowackiemu w uchwale nr 74 z 25 września 2001 r. Cytuję: \”Inspektor Głowacki jest odpowiedzialny osobiście za: tolerowanie łamania dyscypliny służbowej i przepisów prawa karnego przez komendantów i innych przełożonych jednostek podległych. Za przykłady mogą służyć KMP w Chełmie i Lublinie, KPP w Puławach, Hrubieszowie oraz Kraśniku (…)\”.
Ad. 2. i 3. Jurij G., Grigorij W. czy Jan Kowalski mają prawo zastrzec (z troski o swoje bezpieczeństwo) swoje prawdziwe nazwiska i pewne okoliczności zdarzenia, które przedostają się do prasy. Dlatego celowo zmieniłam te dane identyfikacyjne.
Ze złożonych przez Ukraińca wyjaśnień do akt sprawy prowadzonej obecnie przez Prokuraturę Rejonową w Puławach wynikało, że \”poszedł on na skargę do komendanta chełmskiej policji, Ryszarda Bondyry\”. Dla niego nie miało większego znaczenia, czy sprawą zajął się sam komendant (który, jak wynika z wyjaśnienia rzecznika, był wtedy na urlopie), czy jego zastępca. Chodziło o efekt tej interwencji i podejrzenia rzucone na oficera chełmskiej policji, który chciał zmusić Ukraińca do \”odpalenia\” 500 dol. za zwolnienie zatrzymanego mu samochodu. Natomiast podejrzenia o \”nieczysty\” udział w akcji zabezpieczania alkoholu bez akcyzy tegoż samego oficera i ochronę, jaką sprawował nad nim komendant Bondyra, ilustruje pismo dyrektora Inspektoratu Komendanta Głównego Policji, insp. Hieronima Woźniakowskiego. Cytuję: \”W sprawie alkoholu i dalszych czynności procesowych realizowanych pod nadzorem nadkom. Zdzisława S. stwierdzono uchybienia polegające na niezabezpieczeniu przedmiotów stanowiących dowody rzeczowe. Zlecone przez R. Bondyrę czynności wyjaśniające w tej sprawie potwierdziły wskazane uchybienia. Wnioskowano jednocześnie o przeprowadzenie postępowania dyscyplinarnego, którego nie wszczęto, przyjmując błędnie, że skoro prokuratura w wyniku przeprowadzonego śledztwa (…) umorzyła je, nie dopatrując się popełnienia przestępstwa przez nadkom. Zdzisława S., to nie ma również przewinienia służbowego. Przyjęta taka błędna teza przez R. Bondyrę spowodowała przedawnienie wszczęcia postępowania dyscyplinarnego, a tym samym uniknięcia przez Zdzisława S. odpowiedzialności dyscyplinarnej\”.
Nadal twierdzę, że Zdzisławowi S. \”włos z głowy nie spadł\”, ponieważ – jak poinformowali mnie przewodniczący ZW ZZPP z Lublina i oddziału związku z Chełma – rzeczywiście przeniesiono go na inne stanowisko, zaszeregowane o dwie grupy niżej, ale z zachowaniem wcześniejszych poborów, a następnie awansowano do pełnienia obowiązków naczelnika sekcji prewencji KMP w Chełmie.
Ad. 4. Co do zarzutu o \”nadmierną życzliwość dla sąsiadów zza wschodniej granicy\”. Drogówka zatrzymała ukraiński samochód do rutynowej kontroli, podczas której w samochodzie znaleziono policyjnego \”koguta\” (już samo to kwalifikowało się wtedy na sprawę do kolegium) oraz stwierdzono brak ubezpieczenia. Potwierdzili mi to również szefowie ZW ZZPP w Lublinie i oddziału związku w Chełmie. Czy do każdego użytkownika drogi w takiej sytuacji podąża sam komendant Bondyra?
Ad. 5. Pan rzecznik twierdzi, że \”nieprawdziwe jest to, że jakiś Ukrainiec penetruje komendę, chodzić może najwyżej o któregoś z ukraińskich adwokatów\”. Ów ukraiński adwokat to wysoki, potężnie zbudowany, dawny ukraiński policjant, Piotr S., który o ile posiada jakieś pełnomocnictwa w sprawach dotyczących zatrzymanych samochodów, powinien udać się z nimi do Prokuratury Rejonowej w Chełmie, prowadzącej postępowania przygotowawcze w sprawach zatrzymanych samochodów. To wyłącznie prokurator na podstawie przepisów kodeksu postępowania karnego, dotyczących dowodów rzeczowych, wydaje postanowienie o ich zwrocie. W komendzie policji Ukrainiec nie powinien otrzymywać żadnych informacji na ich temat.
Ad. 6. Zarzut łamania praw pracowniczych w Chełmie, Lublinie, Puławach i Kraśniku postawili działacze związkowi w uchwale o wotum nieufności wobec komendanta. Rzecznik prasowy rozpisując się obszernie nad przypadkami, które nie znalazły się w moim tekście (trudno więc autoryzować coś, czego nie ma), ani słowem nie zająknął się o sprawie nadkom. Andrzeja K. z Chełma, specjalisty od badania oznaczeń identyfikacyjnych pojazdów, którą jako jedną z wielu opisałam szczegółowo, opierając się na dokumentach. Nie są chyba nierzetelne, bo niektóre podpisał sam komendant Głowacki.
Komendant lubelski – mimo odmiennych zaleceń Komendy Głównej Policji, do której odwołuje się Andrzej K. – już po raz kolejny zwalnia go dla tzw. dobra służby. A szkoda, bo może łatwiej znalazłby się luksusowy, kuloodporny mercedes, który zniknął z parkingu przy komendzie policji w Chełmie. Przykład Andrzeja K. to jeden z wielu z dokumentacji związkowej.
Ad. 7. Pan rzecznik zarzuca mi, że napisałam nieprawdę, iż wotum nieufności wobec lubelskiego komendanta podjęto pod koniec ub.r., bo w rzeczywistości związek podjął ją 25 września. Zgadza się, ale jej reperkusje były w październiku, listopadzie, czyli w IV kwartale, który kojarzy się raczej z końcem roku.
Nie jest natomiast prawdą – jak sugeruje autor dementi – że lubelskiego komendanta nie powiadomiono o przygotowywanym wotum nieufności, w związku z czym zabrano mu – również jako członkowi związku – prawo do obrony. W moim artykule wypowiada się przecież Dariusz Dąbrowski, wiceprzewodniczący Zarządu Wojewódzkiego ZZP, który twierdzi, że osobiście informował kom. Głowackiego o tym zebraniu i uchwale, która będzie podejmowana.
Ad. 8. W tym miejscu chciałam przeprosić pana Józefa Ćwiklińskiego, przewodniczącego Zarządu Wojewódzkiego Związku Zawodowego Pracowników Policji, za to, że przy skracaniu w redakcji mojego zbyt obszernego artykułu w autoryzowaną przez niego wypowiedź wkradł się błąd. Powinno być: \”Napisałem do komendanta kolejne pismo, ale już w ostrzejszej formie, na które do dnia dzisiejszego nie otrzymałem odpowiedzi. Wielokrotnie interweniowaliśmy w sprawach obsadzania stanowisk \”swoimi\” ludźmi, członkami rodzin, w sprawach utajnionych podwyżek oraz \”szybkich\” nagród, a wszystko to z pominięciem organizacji związkowej\”.
Izabella Wlazłowska

Wydanie:

Kategorie: Bez kategorii

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy