Czy bracia Kaczyńscy wiedzą, co czynią?

Czy bracia Kaczyńscy wiedzą, co czynią?

Prof. Marcin Król, redaktor naczelny „Res Publiki Nowej”
Czy oni wiedzą, co czynią? Przy tej inteligencji i bystrości powinni wiedzieć. Jednak problem tkwi w czymś innym. Nie wiem, czy obaj bracia w równym stopniu, ale Jarosław na pewno nie nadaje się na polityka. Co do Lecha nie mam tej pewności.

Prof. Wojciech Sady, filozofia idei, UMCS
Myślę, że sytuacja ich przerosła, że nie wiedzą, co czynią. PiS nie było partią zdolną do przejęcia władzy w tym kraju, bo nie ma dosyć kadr na wysokim poziomie, jakie są potrzebne np. do kierowania gospodarką. Mają znakomitych specjalistów od robienia krzyku, zamętu, od podjudzania, atakowania byłych ludzi „Solidarności”. Ustawa o donosicielach SB, czyli o lustracji, nie uderza w dawny aparat bezpieczeństwa, ale w biedaków, których ten aparat inwigilował, w ludzi aktywnych, którzy dlatego ocierali się o ubecję i mogli się ugiąć. Ustawa ta jednak służy wybitnie do rozgrywek politycznych, bo odwrócona jest w niej centralna zasada sprawiedliwości, znana jeszcze z czasów rzymskich. Rząd powinien się brać do mądrej polityki zagranicznej, a nie zadzierać jednocześnie z Niemcami i Rosją. Jeśli kraj między Niemcami a Rosją tak postępuje, jak było na początku rządu Kaczyńskiego, to działa na własną szkodę. Mozolnie budowane stosunki z Ukrainą Kaczyńscy też zawalili. Mają jedynie rozpędzoną gospodarkę, ale nie jest to ich zasługą.

Prof. Stanisław Cieśla, socjologia transformacji systemowej, KUL
Coraz mocniej zaznacza się nieumiejętność rządzenia. To zresztą dotyczy nie tylko Kaczyńskich. Tragedią jest w Polsce to, że przez rok dwie największe partie nie potrafiły się dogadać. To jest trudno zrozumiałe dla ludzi wychowanych w tzw. starych demokracjach. W Niemczech CDU przez kilkadziesiąt lat była poza władzą, ale potrafiła się dogadać z SPD, bo tam politycy swoje państwo szanują. A u nas to nie kwestia Kaczyńskich, Leppera czy Tuska, tylko tego, że żaden z polityków nie widzi interesu Polski. Prowokacja posłanki Begerowej to tylko syndrom choroby, która trwa od XVIII w. U nas ogromną rolę odgrywają egoizmy i partykularyzmy, co nigdy nie wychodzi na dobre. Celem powinien być pokój społeczny, ale to nie interesuje Tuska ani Kaczyńskich. Niestety, nigdzie nie jest powiedziane, że Polska musi zawsze istnieć.

Prof. Lech Zdybel, filozof, etyk, Wyższa Szkoła Przedsiębiorczości i Administracji w Lublinie
Do przedwczoraj broniłem zachowania Kaczyńskich, ale dzisiaj już bym się powstrzymał od tych słów. Upadek następuje od samej góry i być może osiągnął kres. Kamieniami nie mogą rzucać ci, którzy niedawno pragnęli widzieć Polskę piękną i sprawiedliwą, a dziś budzą niesmak. Ale czy ci, którzy przyjdą po nich, będą lepsi, czy zimny prysznic oczyści wszystkie elity? Przyjdą ci, którzy czekają na swoją kolejkę, zaczną się odgryzać poprzednikom w myśl zasady TKM. Niektórzy mówią – mamy już dość polityki, ale to, co widzimy, to nie polityka, to tylko jej namiastka. Nikt nie myśli o dobru wspólnym, tylko o władzy.

Dr Jacek Kochanowski, socjolog UJ
Im się wydaje, że wiedzą, bo mają swój własny świat opisany już przez wszystkich. To dwaj jednojajowi kowboje, jedyni sprawiedliwi, którzy zrobią wszystko, by w czarno-białym świecie zapanował porządek. Niestety, nie są w stanie zrozumieć, że nie wszyscy – tak jak oni – uważają, że to wina agentów, mediów i siewców wrogiej propagandy. Normalny, przyzwoity człowiek odbiera ich jak ludzi z innej planety, na której białe jest czarne, a czarne – białe. Ich wizja jest do przyjęcia dla jakiejś części społeczeństwa i niebawem się okaże, czy to jest 15%, czy mniej. Na pewno nie większość.

Dr Tomasz Terlikowski, filozof, publicysta „Newsweeka”
Mam podejrzenie, że na poziomie świadomości oni wiedzą, co robią, ale jako politycy zaczynają powoli doświadczać skutków swoich czynów. Jeśli jeszcze nie wiedzą, co zrobili, to niebawem się dowiedzą. O rewolucji moralnej trudno im będzie teraz mówić, choć nie oni pierwsi to zrobili, ale jako pierwsi dali się złapać. Przeciętny polityk w demokratycznym kraju powinien z miejsca odciąć się od tych, którzy wpadli, a bracia Kaczyńscy niebawem dowiedzą się, że choć Adam Lipiński i Wojciech Mojzesowicz wcale nie chcieli rozsadzić PiS od środka, to jednak powinni ponieść konsekwencje. Tak się postępuje wobec osób, które nabroiły.

Dr Tomasz Wiśniewski, filozof, UW
Obawiam się, że oni wiedzą, bo tutaj gra idzie o całkowite zmonopolizowanie przywództwa na prawicy. W tej dziedzinie odnieśli już olbrzymi sukces. LPR powoli przestaje istnieć, Samoobrona zaś stała się na tyle niebezpieczna, że czas ją rozbić. I Kaczyńscy okazali się tutaj konsekwentni i skuteczni – Samoobrona nie będzie już taka sama, jak przedtem, a Andrzej Lepper może mieć poważne kłopoty w działalności politycznej. Będą więc rozmowy koalicyjne albo przyśpieszone wybory, ale sytuacja wcale się nie zmieni. Oni pozostaną w grze. Nawet gdy PO zwycięży, to czeka ją koalicja z PiS, bo bez PiS Tusk rządzić nie będzie. Czyli nadal pozostanie monopol na skrajnej, totalitaryzującej prawicy i to ustabilizuje jeszcze bardziej jej elektorat. Dla takiej prawicy w Polsce będzie zawsze miejsca pod dostatkiem. Obym nie miał racji.

 

Wydanie: 40/2006

Kategorie: Pytanie Tygodnia

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy