Czy lecą z nami piloci

Czy lecą z nami piloci

Awantura między premierem Tuskiem a prezydentem Kaczyńskim, kto uda się do Brukseli i kto będzie przewodniczyć polskiej delegacji, kolejny raz odsłoniła polską mizerię komunikacyjną. Minister z kancelarii stwierdził, że niestety prezydent będzie musiał lecieć z premierem jednym samolotem, bo brakuje załóg i nie miałby kto pilotować dwóch statków powietrznych. O tym, że brakuje też samolotów rządowych, nie wspomniał. Wniosek jest jeden. Prezydent i premier powinni obaj ukończyć kursy pilotażu i siadać obok siebie w kabinie, w której są tradycyjnie dwa fotele. Gdyby zaś kompletnie zabrakło samolotów, niech wspólnie zasiadają na koźle jakiejś rządowej furmanki, każdy z batem i lejcami w ręku. Byle tylko kobyła smagana przez nich nie padła przed rogatkami Brukseli.

Wydanie: 42/2008

Kategorie: Przebłyski

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy