Czy polscy sportowcy wracają z Aten na tarczy?

Czy polscy sportowcy wracają z Aten na tarczy?

PRO

Mieczysław Nowicki, kolarz, medalista olimpijski z Montrealu, b. prezes Urzędu Kultury Fizycznej i Sportu
Tak. Jest rozbieżność między apetytami, a tym, co mamy. Coś w Atenach zaszwankowało. Teraz nie ma winnych, ale przyjdzie czas, by publicznie i głośno porozmawiać o organizacji sportu, która się nie zmieniła od 30 lat. Dowiemy się wtedy, ilu przypadkowych panów pojechało za publiczne pieniądze na wycieczkę do Aten, aby „koordynować”, a ilu sportowców wróciło, nie biorąc udziału w walce, bo nabawili się kontuzji. Za dużo było ingerencji tych, którzy byli na igrzyskach już po raz n-ty, a za mało zdolnych fachowców, jakich mamy choćby w dziedzinie medycyny sportowej, która ostatnio zrobiła niebywałe postępy. Przydałby się nam model stosowany np. we Francji, we Włoszech, gdzie cały totolotek oddano do dyspozycji sportu bez ruszania budżetu państwa. U nas wymagałoby to nowego zapisu ustawowego i zmiany usytuowania sportu w strukturze państwa. Organizacyjne rozparcelowanie pomiędzy resort edukacji, komitet olimpijski i konfederację sportu nie wydaje się szczęśliwe. Jeśli tego nie zmienimy, w Pekinie będzie jeszcze gorzej.

KONTRA

Adam Giersz, podsekretarz stanu w Ministerstwie Edukacji Narodowej i Sportu
Nie ma sukcesu, ale na pewno nie ma klęski. Wracamy z tarczą. Liczyliśmy na 14 medali i wynik jest zbliżony. Trzeba jednak przyznać, że od 1992 r., od Barcelony, zdobywamy coraz mniej laurów. Mieliśmy nadzieję, że tę tendencję zatrzymamy, ale co roku coraz więcej krajów staje do rywalizacji i zwiększa się konkurencja na podium. Zmienia się też struktura polskiego sportu. Kiedyś najsilniejsze były u nas sporty walki – zapasy, boks, dżudo, strzelanie, także podnoszenie ciężarów. To się skończyło. Może te dyscypliny nie są już atrakcyjne dla młodzieży, może winna jest transformacja, bo sport stracił mecenat państwowy, zaś poszczególne kluby miejsca w państwowych zakładach? To zadanie przeniesiono na samorządy, które często nie mogą przeznaczyć wystarczających środków. Taki jest uboczny skutek prywatyzacji. Zmniejszają się też wydatki na sport z budżetu państwa i utrudniony jest ich rozdział. Trzeba lepiej odróżniać sport wyczynowy, profesjonalny, nastawiony na indywidualności, od amatorskiego, powszechnego.

Wydanie: 36/2004

Kategorie: Pytanie Tygodnia

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy