Czy zielone jest czerwone

Czy zielone jest czerwone

Dwurnik, Starowieyski, Olbiński i Gnatowski uczyli młodzież malowania podczas pleneru w Łącku

Młodzi artyści doskonalący swoje umiejętności pod okiem mistrzów? Pomysł wydaje się trudny do zrealizowania. A jednak takie spotkanie miało miejsce w Łącku, gdzie odbył się III Międzynarodowy Integracyjny Plener Artystyczny. Był on połączony z Warsztatami Plastycznymi dla Młodzieży Gimnazjalnej „Widzieć więcej”, w których wzięła udział młodzież polonijna z Ukrainy, Białorusi, Łotwy i Mołdawii oraz ich polscy rówieśnicy. Wybrano ich na podstawie konkursu przeprowadzonego przez Fundację Semper Polonia.
Równolegle odbywał się plener dorosłych artystów. Uczestniczyli w nim m.in. Edward Dwurnik, Jerzy Gnatowski, Franciszek Starowieyski, Rafał Olbiński, Janusz Lewandowski, Henryk Cześnik i Andrzej Kacperek. Dorośli codziennie spotykali się z młodzieżą, prowadząc wykłady i przeglądając ich prace.
Młodzi ludzie malowali niemal nieustannie. Uczestniczyli w zajęciach lepienia z gliny. Wyjeżdżali m.in. do Płocka, Koszelówki, do stadniny ogierów. W ramach happeningu na plaży malowali koszulki.
– Mieliśmy kontakt z artystami, co na pewno nie przytrafiłoby się nam w innych okolicznościach. Robili nam korekty, dzięki nim wyłapywaliśmy błędy. Teraz wiemy, co mamy doskonalić. Poza tym była to świetna okazja do spotkania rówieśników – opowiada 15-letnia Magda Przyłoga ze Słubic.
Jej koleżanka, 16-letnia Monika Piwowarczyk z Płocka, trafiła na plener trochę przez przypadek. Przedtem traktowała malowanie nieco po macoszemu. – Nie lubiłam malować. Dzięki rozmowom z profesjonalistami nabrałam do tego chęci. Nauczyłam się odważnie mieszać kolory – cieszy się.
Artyści mówią, że poziom prac uczestników wzrasta już po kilku dniach. Wszystko dzięki cennym wskazówkom.
– Franciszek Starowieyjski na początku pleneru powiedział im, żeby pamiętali, iż pnie drzew nie zawsze są brązowe, a liście nie zawsze zielone. Staraliśmy się tego trzymać, uwrażliwiać dzieciaki na patrzenie, a nie na rysowanie z pamięci sztampy – mówi Jan Balcerzak, komisarz pleneru młodzieży, który cały czas służył młodym ludziom pomocą.
– Chodziło o to, by umożliwić im szybką naukę, zadawanie pytań ludziom, którzy zęby zjedli na malarstwie – dodaje Jan Wołek, komisarz pleneru dorosłych artystów. – Nie jesteśmy jednorodni w tym, co robimy. Każdy z nas otacza się swoim murem i tworzy swoją sztukę. Jeden mówił im, że zielone jest zielone, a drugi, że zielone jest czerwone. Dzieci musiały wyciągnąć z tego wszystkiego jakiś wniosek. Na pewno nauczyły się, że sztuka jest różnorodna.
Jerzy Gnatowski był zachwycony młodzieżą. – Dzieciaki nieprawdopodobnie chłoną wiedzę. Sporo ma widzenie dziecka – fantastyczne, inne niż dorośli. Mają swój świat. I nie można w ten świat wkraczać doświadczeniami dorosłych, bo nie można psuć tej fantazji. Konieczna była ostrożność, by nie zrobić im krzywdy – tłumaczył.
– Dobrze, że zobaczyły inny świat, poza telewizją – cieszył się także Franciszek Starowieyski.
Magdalena Kozłowska ze Stowarzyszenia Gmin Turystycznych Pojezierza Gostynińskiego zwracała uwagę na jeszcze jeden aspekt pleneru: – Świadczy on o tym, że kultura nie zamiera. Mało tego, można robić wspólne przedsięwzięcia kulturalne.
Plener zakończył się wernisażem, podczas którego można było obejrzeć obrazy młodych i dorosłych artystów. Wszyscy dorośli uczestnicy przekazali namalowane obrazy organizatorom. Publiczność obejrzy je podczas wystawy w Muzeum Narodowym w Warszawie. Potem trafią na aukcję, z której dochód jako stypendia zostanie przekazany utalentowanej młodzieży. Organizatorami imprezy byli: Fundacja Semper Polonia, Stowarzyszenie Gmin Pojezierza Gostynińskiego oraz PKN Orlen SA.
IM

Wydanie: 29/2004

Kategorie: Kultura

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy