Czym fotografować na wakacjach

Czym fotografować na wakacjach

Test aparatów cyfrowych

W międzynarodowym teście pod przewodnictwem niemieckiej Fundacji Warentest z udziałem Federacji Konsumentów przetestowano 44 aparaty cyfrowe, w tym cztery typu „prosumer”. My prezentujemy wyniki 16 najpopularniejszych na polskim rynku aparatów. Testowane produkty zakupiono między wrześniem 2007 r. a lutym 2008 r. O wyniku w teście decydowała: w 30% ocena jakości obrazu, w 3% – sekwencji wideo, w 8% – lampy błyskowej, w 12% – wizjera i wyświetlacza, w 25% – łatwości obsługi, w 10% – czasu pracy bez ładowania akumulatorków i w 12% – wszechstronności.
Jeśli jakość obrazu była dostateczna lub gorsza, ogólna ocena jakości mogła być maksymalnie o pół stopnia wyższa.

Co oceniano
JAKOŚĆ ZDJĘĆ. Ocen dokonywano osobno przy ustawieniach automatycznych i ręcznych. Test wzrokowy: trzech laików i dwóch doświadczonych ekspertów oceniło zdjęcia (portret w świetle sztucznym i słonecznym, krajobraz i budynki w świetle słonecznym, różne przedmioty i odcienie skóry w świetle słonecznym, rotująca tablica testowa przy słabym oświetleniu) na ekranie komputera oraz na wydrukach wykonanych drukarką laserową wysokiej jakości. Rozdzielczość i wierność barw oceniano na zdjęciach specjalnych tablic kolorów. Dokonano pomiarów: szumu obrazu, rozłożenia jasności i przesunięcia obrazu. Autofocus: test z zastosowaniem funkcji makro (światło mieszane) oraz w pomieszczeniu ze złymi warunkami oświetleniowymi.
Badanie właściwości zoomu. Oceniono także system stabilizacji obrazu (ocena nie została wliczona do oceny jakości zdjęć ani oceny końcowej): uśredniono zarejestrowane drgania rąk dwóch osób (silnej i słabej) i odtworzono je przy wykonywaniu zdjęć: raz z włączonym systemem stabilizacji, raz z wyłączonym. Porównano jakość zdjęć.
JAKOŚĆ FILMÓW. Ocena jakości sekwencji wideo podczas odtwarzania na ekranie telewizora oraz komputera.
LAMPA BŁYSKOWA. Oceniano zasięg, rozkład jasności i dopasowanie siły błysku przy różnych oddaleniach i ustawieniach zoomu.
WIZJER I WYŚWIETLACZ. Porównano zgodność obrazu widzianego w wizjerze ze zdjęciem. Pięciu ekspertów oceniało jasność, kontrast, wierność barw oraz widoczność przy dobrym i słabym oświetleniu otoczenia, a także rozdzielczość i częstotliwość odświeżania przy poruszeniach. Oceniono także zgodność kadrowania z podglądem.
UŻYTKOWANIE. Trzech laików i dwóch doświadczonych inżynierów oceniało instrukcje obsługi. Następnie zbadano robienie zdjęć i transfer danych (podstawowe zadania, takie jak: wymiana karty pamięci, ustawianie jakości zdjęcia i ręczne ustawianie ostrości, przyciskanie migawki, czas rozpoczęcia, opóźnienie migawki). Oceniano też łatwość wymiany oraz możliwość kontroli zużycia baterii.
ZASILANIE. Cykl badawczy z całkowicie naładowanymi bateriami (dołączonymi lub, przy braku takowych, akumulatorkami Ni-MH 2200 mAh): włączanie, wyświetlacz włączony, ustawianie zoomu, fotografowanie z autofocusem, oglądanie zdjęcia i wykasowywanie go, wyłączanie – do czasu, aż urządzenie wskazywało na konieczność naładowania baterii lub aż fotografowanie nie było już optymalne. Lampy błyskowej używano przy wykonywaniu co drugiego zdjęcia. Ten cykl powtarzano do czasu, aż aparaty się wyłączyły lub osiągnięto 250 cykli.
WSZECHSTRONNOŚĆ. Ocena na podstawie 56 parametrów aparatu.

Wyniki
Tylko pięć aparatów może poszczycić się oceną 3,5 lub wyższą, czyli dobrą. Kuleją takie parametry jak rozdzielczość i odwzorowanie barw. Gorszy niż kiedyś jest autofocus. Jedyne, co producentom udało się udoskonalić, to czułość i szum obrazu, dzięki czemu nawet przy słabym oświetleniu możemy uzyskać lepszą jakość zdjęcia. Nie najlepiej jest też z bateriami. Tylko część z nich pozwala zrobić 250 cykli, zanim się rozładują.
W kolejnych modelach szybko rośnie liczba megapikseli – prezentowane w teście aparaty mają ich średnio o 1,5 więcej, co jednak przy braku innych zmian oznacza raczej gorszą niż lepszą jakość zdjęcia. Byłoby sporym nadużyciem twierdzić, że aparat o mniejszej liczbie megapikseli robi zawsze lepsze zdjęcia. Najmniejszą ich liczbę wśród uczestników testu miał Kodak EasyShare C613 i choć wypadł lepiej od ostatniego w tabeli Ricoha Caplio RR750, to jednak plasuje się raczej w końcu tabeli. Jednak najlepszy w tym teście Canon Powershot SX100 IS, mając 8 megapikseli, wypada lepiej od dwa razy droższego krewniaka Powershot G9, który ma ich 12.
Poza megapikselami powtarzanym często hasłem jest „system stabilizacji obrazu”. Optyczne systemy stabilizacji obrazu poruszają odpowiednio soczewkami lub (rzadziej) matrycą, by skompensować drgania ludzkiej ręki. To szczególnie ważne przy słabszym oświetleniu, przy zdjęciach robionych bez użycia lampy błyskowej lub gdy obiekt jest poza jej zasięgiem. Cyfrowe systemy stabilizacji próbują osiągnąć podobne efekty, przetwarzając dane z matrycy.
Dla wielu z nas ważnym parametrem jest wielkość aparatu. Największy testowany aparat jest cztery razy większy od najmniejszego. Jako przenośne aparaty można polecić Casio Exilim EX-Z1200 lub tańszy i lżejszy, choć nieco słabszy, Casio Exilim EX-Z1080.
Innym ważnym elementem jest cena. Choć drogi aparat wcale nie musi być dobry, to za jakość trzeba zapłacić. Wśród aparatów, które uzyskały wynik powyżej 3,0, nie znajdziemy tańszego niż za 600 zł. Najtańszym spośród testowanych modeli jest Kodak EasyShare C613 (wynik 2,8). Dokładając ok. 100 zł, można nabyć Samsunga Digimax S860 (wynik 3,0) lub Sony Cyber-shot DSC-S730 (wynik 2,9).
Podsumowując: jeśli jesteście zadowoleni ze swojego dotychczasowego aparatu, nie ma co śpieszyć się z jego wymianą na nowy. Poczekajmy, może wyścig po piksele się skończy i producenci będą mogli skupić się na jakości zdjęć.

Wydanie: 29/2008

Kategorie: Nauka

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy