Czym trują nas sąsiedzi?

Wojciech GĄsienica-Byrcyn,
b. dyrektor Tatrzańskiego Parku Narodowego

Kiedyś zanieczyszczenia atmosfery z południa docierały do wyższych partii Tatr, powyżej górnej granicy lasu i powodowały istotne zniszczenia. W niektórych rejonach zatrucie powietrza było tak silne, a parametry znacznie przekraczały normy, iż zaczynały ginąć drzewa. Proces ten uważano za nieodwracalny. Najbardziej niekorzystnym okresem były lata 80., ale sytuacja zmieniła się od początku lat 90., kiedy wyeliminowano wiele fabryk emitujących zanieczyszczenia po stronie słowackiej i w Czechach. Teraz wiemy, że w Tatrach zginęły co najmniej dwa różne porosty obserwowane jeszcze w latach 50. Obecnie nie można znaleźć porostów z rodziny brodaczki. Został na szczęście jeden gatunek tego porostu, który nawet zaczyna się odradzać. To jednak rośliny dość rzadkie i wrażliwe na zanieczyszczenie. W Zakopanem w lecie pojawia się smog zasłaniający widok z Gubałówki. Na szczęście to rzadkie przypadki, ale sytuacja się powtarza.

Wojciech Owczarz, Klub Gaja, Bielsko-Biała
Oczywiście, są sygnały, iż w Czechach niedaleko granicy powstają nowe inwestycje, elektrociepłownie, a ponieważ ponad połowa wiatrów idzie na północ, zanieczyszczenia przychodzą do Polski. Protestowano już na terenie Śląska, kiedy nowe elektrociepłownie były jeszcze planowane. Mówiąc o sąsiadach zatruwających środowisko, myślę o tych najbliższych, którzy w piecach spalają miał węglowy, z tego powstają smród, brud i zagrożenie dla zdrowia. A przecież oni wcale nie muszą używać takiego paliwa. Kopalnie powinny utylizować miał, a nie sprzedawać. Myślę, że po wejściu do Unii Europejskiej takie praktyki zostaną zakazane.

Jarema Dubiel,
ekolog niezależny
Z Niemiec płynie do nas gigantyczny strumień śmieci i opon samochodowych. Karkołomne przepisy prawne dopuszczają opony do produkcji cementu. Pali się też nimi w małych zakładach przetwórczych w sezonie grzewczym. Zachód truje nas różnymi półproduktami przysyłanymi do przetwarzania. Toksyny miesza się z rozpuszczalnikami i najgorsze zostaje w Polsce. Jeszcze Europa do końca nas nie wchłonęła, a już zatruwa. Służby ochrony środowiska są skorumpowane, urzędnicy boją się sitwy, a inni są osamotnieni w swojej walce.

Zbigniew Hałat,
prezes Stowarzyszenia Ochrony Zdrowia Konsumentów
Najgroźniejszy był transport paliwa uranowego dla elektrowni w Temelinie, który przemierzał całą Polskę od Szczecina. Ale trucizna znajduje się też w grzybach z terenów skażonych po katastrofie w Czarnobylu. Zza oceanu otrzymujemy żywność transgeniczną, choć ustawa zobowiązuje do wycofania jej z obrotu. W UE odnotowano zatrucia osób leczonych środkami przeciwastmatycznymi, które zawierały substancje uodparniające na antybiotyki. Także hormony zakazane w Unii i w Polsce docierają do nas, bo deklaruje się je jako produkty tranzytowe – docelowo na Ukrainę. Zakazany jest import produktów zawierających nieznane środki konserwujące i modyfikowanych genetycznie. Zjadamy wszystko, co spada z cudzych stołów. Kierujemy się tylko potrzebą wejścia do Unii, a nie kwestiami zdrowotnymi. Należy zarabiać na złoczyńcach, karać, odbierać im dochody, ale my jesteśmy nieskuteczni. Nawet co trzeci napój bezalkoholowy jest sfałszowany.

Notował BT

Wydanie: 50/2001

Kategorie: Ekologia

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy