Dlaczego lubiłem chodzić na pochód 1-majowy?

Dlaczego lubiłem chodzić na pochód 1-majowy?

Po szóste, może powodem naszej apatii była świadomość, że za jakieś 100 metrów na skrzyżowaniu Marszałkowskiej z Alejami Jerozolimskimi będzie koniec pochodu i trzeba zachować energię. Po co? Bo na błoniach Pałacu Kultury postawiono mnóstwo stoisk z kiełbaskami i kaszanką z grilla. Obok książki na co dzień trudne do dostania. Co ważniejsze, dla nas piwochłonnych, były budki z dostatkiem piwa, za którym w normalny dzień człowiek mogli poł dnia nogi schodzić, żeby trafić na „dostawę”. Cud Boski!

Na koniec trochę nostalgiczna historyjka. W 1979 roku przed 1 maja, spodziewając się, ze znów czeka nas 2 godziny nudy w oczekiwaniu na wymarsz, wpadłem na dziwaczny pomysł zorganizowania ankiety wśród profesury. Wymyśliłem dziesięć pytań z pomocą Pawła, tez adiunkta z naszego wydziału. Pytania o bliską przyszłość dotyczyły głownie spraw międzynarodowych, bo tym się interesowałem i tego nauczałem. Z tego, co pamiętam, to były pytania o wybory w USA, RFN, sytuacje w Iranie, etc. Ale na koniec zadaliśmy podchwytliwe pytanie: „czy spodziewasz się jakichś zmian w Polsce w 1980 roku?”

Wyłapywaliśmy w tłumie profesorów, u których pobieraliśmy nauki, zdawaliśmy egzaminy i których szanowaliśmy. Jeśli dobrze pamiętam byli to m.in.: Baszkiewicz, Wiatr, Wesołowski, Bodnar, Tomaszewski, Mrozek, Gołębiowski, Gebethner, sami luminarze nauk społecznych, plus kilku docentów.

Ankiet powieliliśmy 20. Obawialiśmy się, ze nas „oleją” za głupi pomysł i odpędza jak natrętna muchę. Ale nie. Bez wyjątku wszyscy wypełnili na kolanie (technicznie na drewnianych podkładkach, które przezornie z sobą mieliśmy) bez proszenia się o łaskę. Oczywiście anonimowo. Pewnie tez się nudzili. Sytuacje międzynarodową większość przewidziała dobrze. Ale nikt nie prorokował, ze w Polsce nastąpią jakieś zmiany.

Paweł, który skończył socjologie równolegle z naukami politycznymi, opracował ten sondaż metodologicznie i statystycznie. Zanieśliśmy to do prestiżowego tygodnika „Perspektywy” bez większych nadziei na publikacje. Spróbowaliśmy, bo kilka lat wstecz opublikowali nam, amatorom dziennikarskim, fotoreportaż z podroży po Birmie. Ku naszemu zdumieniu wydrukowali sondaż dwa tygodnie później.

Foto: Wiktor Raczkowski

Strony: 1 2

Wydanie:

Kategorie: Od czytelników

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy