Dobrodziej Brzoska (ten z InPostu)

Dobrodziej Brzoska (ten z InPostu)

Pan to wielki. Wielki kasą, którą zarobił. 551 mln zł, 54. miejsce w rankingu najbogatszych. Mówi o tym na okrągło, więc i my o nim napiszemy. Rafał Brzoska, szef InPostu. Człowiek, o którym często myśli wielu Polaków. Choć pewno nie tak, jak sam Brzoska myśli o sobie. A myśli, że chyba jest najmądrzejszy nad Wisłą. InPost wygrał z Pocztą Polską przetarg na obsługę sądów. Wygrał, bo nie zatrudnia pracowników na etatach, jak ci głupole z Poczty Polskiej. Brzoska wygrał, bo ma równie nowoczesne podejście do personelu jak Petru. Zacytujemy go wiernie, by nic nie uronić z mądrości Brzoski: „Do roboty chodziło się w czasach komunizmu. I niestety, niektórym tak już zostało. Przychodzą do pracy o 8, wychodzą o 16 i nie odbierają telefonu służbowego, albo wyłączają od razu za progiem. Po 16 całkiem wypisują się z życia firmy – i to właśnie jest przychodzenie do roboty. Natomiast człowiek, do którego mogę zadzwonić z pytaniem o 21, albo wysłać mejla, a on odpisuje po pół godzinie – to dla mnie wartościowy pracownik nowoczesnej organizacji”.
Dobrodziej Brzoska tak unowocześ­nił swoje działania, że nawet niewolnicy korporacji mieszkający na warszawskich Kabatach muszą się zwalniać z roboty, by odebrać przesyłkę sądową. Firma dobrodzieja Brzoski wydaje je na bazarku i tylko w godz. 10.00-19.00. A w soboty przestali w ogóle wydawać.
No i co? Mają problem. Nieudacznicy jacyś. Nie to co Brzoska. Człowiek sukcesu.

Wydanie: 27/2015

Kategorie: Przebłyski

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy