Dwaj panowie P. i klops

Dwaj panowie P. i klops

Zadziwiająca jest głęboka wiara polskich polityków w cudowną moc szamanów. Dla niepoznaki nazywanych dziś specami od wizerunku lub piarowcami. Tonący brzytwy się chwyta, a polityk? Szamana. I gotów jest wyrwać szamana konkurencji, byle tylko mieć go u siebie. Wędrują więc sobie misie po wybiegu, prężą klaty i opowiadają bajki o swoich rzekomych sukcesach. Bezgraniczna jest naiwna wiara polityków, że są ludzie, którzy potrafią tak zaczarować rzeczywistość, by ciemny lud poszedł za nimi. Wiara w cuda łączy lewicę z prawicą. Za czasów Napieralskiego lewicę miał wywindować na szczyt Jacek Prześluga. Specjalista od kolei. Były prezes PKP Intercity. Szyny do władzy okazały się dla lewicy za wąskie i po klęsce rzucono Prześlugę na dworce. A on tak wyremontował Centralny, że już zaczynają nowy remont. Generalny. Ale bez Prześlugi. Za to może z Adamem Piechowiczem, świeżo wywalonym doradcą Ewy Kopacz. A wcześniej lewicy. Człowiek to bardzo pracowity. Niczego jeszcze co prawda nie wygrał, ale politycy wyrywają go sobie z rąk. Nawet Wipler dostał przy nim dużego, nazwijmy to jakoś elegancko, wigoru. Nie wszystko jednak stracone. Bo jest dziedzina, w której Piechowicz z Prześlugą jeszcze nie działali. Grabarstwo. Share this:FacebookXTwitterTelegramWhatsAppEmailPrint

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.
Aby uzyskać dostęp, należy zakupić jeden z dostępnych pakietów:
Dostęp na 1 miesiąc do archiwum Przeglądu lub Dostęp na 12 miesięcy do archiwum Przeglądu
Porównaj dostępne pakiety
Wydanie: 06/2015, 2015

Kategorie: Przebłyski