Dyplomato, szanuj Pałkiewicza

Dyplomato, szanuj Pałkiewicza

Niestraszne mu dżungle Amazonki, śniegi Syberii i pustynia Gobi. Znany podróżnik i odkrywca Jacek Pałkiewicz zorganizował setki wypraw i na świecie jest ikoną sukcesu. Twardy, niezniszczalny Polak. A na dodatek świetny gawędziarz i uroczy człowiek. Nic, tylko brać i korzystać z jego popularności.
Nasi dyplomaci pewnie prześcigają się w zapraszaniu Pałkiewicza? A guzik! Wręcz odwrotnie, wstyd powiedzieć, bo bywa, że traktują go jak uprzykrzoną muchę. Taki np. konsul generalny w Szanghaju Krzysztof Smyk zorganizowanie 4 maja wieczoru autorskiego Pałkiewicza zlecił nikomu nieznanej agencji Art Club kierowanej przez Natalię Pokorską. A ta nie potrafiła nawet znaleźć sali dla ponad stu osób. Podobnie skuteczny był wicekonsul Michał Szymański. Bo co to dla nich za publiczność składająca się z 23 narodowości? I relacje największej światowej agencji Xinhua?
Na dyplomatów podobnego typu trafił też Pałkiewicz w Peru. Gdy w Limie odbierał medal za odkrycie źródeł Amazonki, przyszli ambasadorowie Włoch i Rosji, których obywatele uczestniczyli w tej wyprawie. A Polka? Ambasador Izabela Matusz nie pojawiła się. Bo jak powiedziała – nie ma jeszcze akredytacji. Co więc ta bidulka robi w Limie? Może trzeba zorganizować wyprawę ratunkową? No ale tu znowu będzie potrzebny Pałkiewicz.

Wydanie: 21/2013

Kategorie: Przebłyski

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy