Dyr. Olbrycht lubi owieczki

Dyr. Olbrycht lubi owieczki

To, że rząd ma wiele wad, widać gołym okiem. Wyróżnić się na tym tle jakimś głupstwem nie jest łatwo. A jednak. Jacek Olbrycht, dyrektor generalny Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego, pokazał, że brak wiedzy można łączyć z brakiem umiejętności mówienia po polsku. Na występie w Teatrze Wielkim Olbrycht miał liczną widownię. Tłumy oficjeli i Chińczyków pracujących w Polsce przyszły na spektakl „Urokliwy Szanghaj” z okazji chińskiego Nowego Roku. Gości powitał Xu Jian, ambasador Chińskiej Republiki Ludowej. Krótko, dyplomatycznie i życzliwie. I gdy sala już czekała na występy, przemówił Jacek Olbrycht. Długo, zawile, bez przygotowania. I niestety bez większego sensu. Zaczął tak niefortunnie, że gorzej już nie można. Bo od stwierdzenia, że „wszystko, co powiedział ambasador, jest prawdą”. A później były kwiatki w stylu: „winien jestem najlepsze życzenia” i że „nasza oferta zaznaczy się wyraźnie”. Na finał ogłosił, że zaczyna się Rok Owcy, bo „zdążyłem się zorientować, że owca to zwierzę wielce sympatyczne”. Chińczycy co prawda zaczynają Rok Kozy, ale milczeli, wpatrując się w podłogę. Do tej pory tylko słyszeliśmy o dyrektorach z łapanki. A teraz zobaczyliśmy takiego na żywo.

Wydanie: 8/2015

Kategorie: Przebłyski

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy