Ekolodzy – obrońcy natury czy mąciciele?

Dr Janusz Mikuła,
dyr. Departamentu Inwestycji i Rozwoju Technologii Ministerstwa Środowiska

To zależy, co się rozumie pod słowem „ekolog”. Według mnie, taki człowiek postępuje w życiu zgodnie z prawami natury i stara się nie niszczyć środowiska wokół siebie. Ekolog działa samodzielnie i w grupach, czyli organizacjach pozarządowych, których rola w ostatnich 20 latach była bardzo pozytywna. Organizacje ujawniły wiele zagrożeń niezauważanych przez sprawujących władzę. Ekolog pojedynczy i zbiorowy stał się sumieniem narodu. Jeśli jednak ekologia staje się źródłem utrzymania i sposobem na pozyskiwanie środków, dochodzi do wypaczeń. W ostatnich pięciu latach mogło to być zauważalne, gdy część zwłaszcza mniejszych organizacji korzystających ze środków zewnętrznych zawierała np. nieformalne umowy między inwestorem a protestującymi. Takie postawy rzutowały negatywnie na wizerunek ruchu.

Radosław Gawlik,
b. wiceminister środowiska, prezes Polskiej Zielonej Sieci, związku stowarzyszeń ekologicznych

Można być jednocześnie mącicielem i bronić natury, działać konstruktywnie. Myślę, że niekiedy jedno nie wyklucza drugiego. Ekolodzy są często tematem dziennikarskich kaczek i bywa, że faktycznie się mylą w swoich protestach, ale ich akcje zawsze wynikają z pozytywnych przesłanek. Tych nielicznych, którzy za „mącenie” biorą pieniądze od konkurencji, wykluczamy z naszego grona. Generalnie jednak działają w słusznej sprawie. Podam przykład z Wrocławia, gdzie mieszkańcy protestowali przeciwko budowie spalarni odpadów obok Dworca Głównego, choć mieli niedojrzałe racje i właściwie tylko „mącili”. Gdy jednak sprawę zbadano dogłębnie, okazało się, że racja była po ich stronie, i prezydent odmówił zgody na inwestycję, mimo że na jej przygotowanie wydano już kilka milionów. Dziś więc rzeczywistych mącicieli nie umiałbym pokazać. Ludzie są wyczuleni na potrzeby środowiska.

Jarema Dubiel,
Fundacja Zadbać o Świat

Dla mnie ekolodzy to odrobina wiedzy i instynkt samozachowawczy. Pod to pojęcie podszywają się też młodzież kontestująca i ludzie z marginesu religijnego. Opinię o mącicielach ukuły jednak media działające pod kątem reklamy, robiące z ekologów idiotów i oszołomów. Taką postawę wymusza na nich kapitał, a urzędnicy to przyklepują. Media są narzędziem różnych lobby, które płacą poważne pieniądze, a dziennikarze tak piszą, by otrzymać nagrody za uległość.

Stanisław Siemek,
dyr. Wydziału Środowiska i Rolnictwa Małopolskiego Urzędu Wojewódzkiego

Nie można przykładać jednej miary do wszystkich ekologów. W każdej grupie jest wiele osób szlachetnych, typowych obrońców natury, ale są też jednostki nieuwzględniające realiów, nastawione na żądania i konflikty. Z moich doświadczeń i kontaktów wynika, że większość stanowią jednak ekolodzy zdrowo myślący i organizacje poważnie podchodzące do swych zadań. Ekolodzy są raczej obrońcami natury, choć w ich gronie znaleźć można też wielu mącicieli utrudniających rozsądne działania.

Andrzej Kepel,
prezes Polskiego Towarzystwa Ochrony Przyrody „Salamandra”, Poznań

Różnie rozumie się u nas pojęcie ekologa. Sami niekiedy mamy do czynienia z takim stereotypowym i krytycznym poglądem, choć nasza organizacja jest już w Wielkopolsce dosyć znana i spotyka się z pozytywnym odbiorem. Generalnie staramy się, by nasze działania w obronie przyrody były profesjonalne, dobrze przygotowane i wyważone. Nie prowadzimy żadnych spektakularnych protestów ani akcji bezpośrednich. Taka jest nasza specyfika, ale zdajemy sobie sprawę, że niekiedy potrzeba bardziej zdecydowanych i ostrych reakcji. Tego nie można wartościować.

Notował BT


eko-informacje
– Nowe, ostrzejsze normy określające dopuszczalną zawartość dioksyn w rybim mięsie (do 4 pikogramów na gram) obowiązują od 1 lipca na terenie Unii Europejskiej. Oznacza to, że ryby z brudnego Bałtyku nie będą sprzedawane w UE. Ograniczenie to dotknie kraje nadbałtyckie, w tym oczywiście Polskę. Naukowcy i ekolodzy od lat ostrzegali, że Bałtyk jest katastrofalnie zanieczyszczony (głównie za sprawą spływających do niego rzek-ścieków), co w dramatyczny sposób wpływa na jakość żyjących w morzu ryb.
– Po Tatrach chodzi już pierwszy niedźwiedź z obrożą telemetryczną. Urządzenie umożliwia śledzenie jego poczynań. Ma to duże znaczenie zwłaszcza w sytuacji, kiedy niedźwiedzie przestały bać się ludzi i mogą być zagrożeniem dla turystów. Obroża została założona samicy, która z dwoma małymi przebywa w rejonie Morskiego Oka. Ministerstwo Środowiska zgodziło się na założenie specjalnych obroży pięciu niedźwiedziom.
– Pracownicy Tatrzańskiego Parku Narodowego alarmują, że gwałtownie zmniejsza się liczebność kozic. Tych uznawanych za symbol Tatr zwierząt jest 50-80 sztuk (po polskiej stronie). Naukowcy nie wiedzą, co może być przyczyną zmniejszania się stad. Być może, sprawcą nieszczęść kozic jest ryś. Pracownicy TPN liczą stada dwa razy w roku – wiosną i jesienią.
– Puszczańskie przejście z Polski na Białoruś i wspólne trasy dla turystów to pierwsze zadania, jakie chce realizować powstały właśnie Euroregion Puszcza Białowieska. Po stronie polskiej do euroregionu należą gminy powiatu hajnowskiego zrzeszone w Stowarzyszeniu Gmin Puszczy Białowieskiej, po białoruskiej – rejony Kamieniec, Świsłocz i Prużany, na których terenie leży Puszcza Białowieska. – Organizacja ma służyć zrównoważonemu rozwojowi regionu Puszczy Białowieskiej po obydwu stronach granicy. To przecież jeden obiekt przyrodniczy, tak naprawdę sztucznie przecięty granicą państwową – mówił podczas podpisania umowy założycielskiej starosta hajnowski, Włodzimierz Pietroczuk.
– Niewiele osób wie, że Poznań jest stolicą… pustułek. Według ekologów, gromadzi się tu najwięcej par lęgowych tych ptaków w Polsce. Co roku do rozrodu przystępuje ponad 50 par. Niestety, od kilku lat i tutaj wiedzie się im coraz gorzej.

Wydanie: 28/2002

Kategorie: Ekologia

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy