Fałszywa historia, narodowa megalomania

Fałszywa historia, narodowa megalomania

Fot. NAC

Za analfabetyzm historyczny społeczeństwa odpowiadają państwo i Kościół

Sierpniowo-wrześniowy kalendarz patriotyczny co roku wygląda tak samo: najpierw rocznica wybuchu powstania warszawskiego, dwa tygodnie później Święto Wojska Polskiego ustanowione w rocznicę „cudu nad Wisłą”, niedługo potem wspomnienie paktu Ribbentrop-Mołotow, wreszcie rocznice agresji niemieckiej i radzieckiej z 1939 r. Cały ten historyczno-wojenny rytuał nie pozwala Polakom ani na moment zapomnieć rzekomej odwiecznej prawdy, że nasz kraj zawsze leżał między dwiema wrogimi potęgami – Niemcami i Rosją. Rzekomej, ponieważ to powszechne w naszym społeczeństwie przekonanie oparte jest na ignorancji i zakłamaniu.

Gigantyczną nieprawdą jest bowiem twierdzenie, że Niemcy zawsze Polsce zagrażali. Przez większość naszej historii nie było wszak jednego państwa niemieckiego, lecz cała mozaika niemieckojęzycznych państw i państewek, których relacje z Polską były bardzo różne, najczęściej przyjazne lub obojętne. Wrogiem okazały się tylko Prusy, ale dopiero w drugiej połowie XVIII w., gdy wzięły udział w rozbiorach Rzeczypospolitej, podobnie jak habsburska Austria. Ta ostatnia przestała istnieć w 1918 r., następcą Prus zaś stały się zjednoczone przez Bismarcka Niemcy, których stosunek do Polaków rzeczywiście był nieprzyjazny.

Warto jednak pamiętać, że egzystencjalnym zagrożeniem dla naszego narodu stała się dopiero hitlerowska III Rzesza w latach 1939–1945 (paradoksalnie wcześniej Hitler starał się utrzymywać bardzo dobre stosunki z Polską). I to cała historia niemiecko-polskiej wrogości, zamknięta największą klęską w dziejach narodu niemieckiego, która nastąpiła wiosną 1945 r.

Druga część tej rzekomej prawdy, mówiąca o odwiecznym zagrożeniu rosyjskim, również jest mocno zmistyfikowana. Po pierwsze, w średniowieczu, a zatem przez połowę naszych dziejów, żadnej Rosji nie było. Była Ruś Kijowska, z którą piastowska Polska miała bliskie i zwykle dobre kontakty, mimo formalnej różnicy wyznania, potem zaś rywalizacja o ziemie ruskie dwóch wschodnioeuropejskich mocarstw – Litwy i Moskwy.

Wspólne państwo polsko-litewskie rozpoczęło wojny z Moskwą dopiero w XVI w., a przegrywać z nią zaczęło w drugiej połowie następnego stulecia. Natomiast nowoczesna Rosja powstała w XVIII w. jako dzieło Piotra Wielkiego i jego następców, którzy mieli już dość sił i środków, by podporządkować sobie Rzeczpospolitą, a potem zaanektować większość jej terenów.

Warto jednak pamiętać, że wśród rosyjskich władców, a potem radzieckich przywódców byli i tacy, którzy przyczyniali się do odrodzenia polskiej państwowości: cesarz Aleksander I w 1815 r. i Józef Stalin w 1944 r. Niemieccy zaborcy zdecydowali się na to tylko raz – w akcie dwóch cesarzy z listopada 1916 r. Polacy są jednak narodem niewdzięcznym nawet wobec swoich, nic zatem dziwnego, że tych faktów nie mają we wdzięcznej pamięci.

Kult niewiedzy

Mit odwiecznego zagrożenia z dwóch stron trzyma się w Polsce mocno dzięki niewiedzy. To ona sprawia, że mało kto uświadamia sobie, że np. w XVII w. oś zagrożeń dla Rzeczypospolitej przebiegała z północy na południe (Szwecja-Turcja), a nie ze wschodu na zachód. A już kompletnie nie mieści się w naszej świadomości fakt, że „potop” szwedzki, który przyniósł pierwszą wielką katastrofę państwa polsko-litewskiego, zakończył się dla naszych przodków szczęśliwie dzięki pomocy Austrii, Prus i Moskwy, czyli tych samych sąsiadów, którzy później dokonają rozbiorów. Polska historia pełna jest takich paradoksów, o których większość Polaków nie ma pojęcia, karmiona prostacką, megalomańską mitologią narodową.

W tej pseudohistorycznej mitologii centralne miejsce zajmuje antypolski sojusz niemiecko-rosyjski, oczywiście również „odwieczny” i uważany za zupełnie naturalny. W rzeczywistości współpraca Petersburga, a potem Moskwy z Berlinem miała charakter incydentalny, stanowiła raczej wyjątek niż regułę w dziejach obu tych państw. Carskiej Rosji znacznie bliżej było do cesarskiej Austrii niż do królewskich Prus, a potem zjednoczonych Niemiec, z którymi przecież wielokrotnie armia rosyjska toczyła wojny.

W obu wojnach światowych Niemcy i Rosjanie też stali po dwóch stronach frontu. Rozbiory Rzeczypospolitej oraz krótki okres współpracy niemiecko-radzieckiej od września 1939 r. do czerwca 1941 r. to jedyne dowody na potwierdzenie rzekomej „odwieczności” obustronnego

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.
Aby uzyskać dostęp, należy zakupić jeden z dostępnych pakietów:
Dostęp na 1 miesiąc do archiwum Przeglądu lub Dostęp na 12 miesięcy do archiwum Przeglądu
Porównaj dostępne pakiety
Wydanie: 2026, 36/2026

Kategorie: Historia