Gierkożerca świeżej daty

Gierkożerca świeżej daty

Jest kasa, jest impreza. Do Instytutu Pamięci Narodowej pasuje to powiedzenie jak ulał. Jest zlecenie, to i autor się znajdzie. I książkę napisze. Taką, jak trzeba na aktualnym etapie rozwoju państwa rządzonego przez prawicę. Państwa, które tak hojnie łoży na IPN. Propagandowe dzieła, które masowo wypuszcza firma kierowana przez Łukasza Kamińskiego, pozwalają już ulokować IPN wśród najgorliwszych propagandzistów. Taki np. prof. Jerzy Eisler. Z roku na rok coraz bardziej krytyczny. A podobno na starość ludzie łagodnieją. U Eislera jest wręcz odwrotnie. Co książka, to jakiś studencki pastisz. Jakby nie pisał o czasach, kiedy był już dorosły. I bardzo aktywny politycznie. Może wstyd mu powiedzieć, ale nie była to opozycja. Ostatnia książka Eislera o pierwszych sekretarzach KC PZPR ma urok stalinowskich czytanek o kułakach. Najbardziej dostało się Edwardowi Gierkowi. Pewnie za to, że Eisler, mimo starań, nie awansował wówczas tak szybko, jak chciał. Teraz awansuje nad miarę. I leczy kompleksy.

Wydanie: 32/2014

Kategorie: Przebłyski

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy