Goła armia – cd.

Goła armia – cd.

Artykuł „Goła armia”, przedstawiający trudną sytuację polskiego wojska, wywołał żywą dyskusję. Opinie w większości były bardzo spolaryzowane – z jednej strony, „cywile” zwracali uwagę na przywileje wojskowych, z drugiej strony, żołnierze i ich rodziny wskazywali na specyfikę służby. Poniżej prezentujemy wypowiedzi na ten temat, pochodzące z portalu Onet.pl.

Ja im zazdroszczę
27 lat i zarabia 2 tys. zł na rękę plus wcześniejsza i wyższa emerytura, mieszkanko za 200 zł. Nie to, co większość moich kolegów. Harują po 12 godzin i mają 1,5 tys. zł na rękę, a na mieszkania ich nie stać, muszą mieszkać u rodziców. Aha, pokończyli uczciwe uniwersytety, politechniki, znają po dwa języki obce. I to wszystko w pewnym wielkim mieście, w kraju, gdzie lekką ręką wydaje się miliony na nieszczęśliwe wojsko, pielęgniarki, nauczycieli i administrację.

Dobrze, gdzie nas nie ma
Jestem „nieszczęśliwą” nauczycielką, która z pasją oddaje się swojej pracy. I mam w rodzinie „nieszczęśliwego” wojskowego. To nasze dzieci są nieszczęśliwe, bo nie mogą liczyć na czas wolny rodziców. Mieszkanie służbowe kosztuje znacznie więcej i jest własnością wojska, więc według nowych przepisów z chwilą odejścia męża na emeryturę będziemy zobowiązani je opuścić.

Bezpieczeństwo socjalne dawno się skończyło
Jestem młodym emerytem, po 15 latach i 29 dniach służby. Emeryturę wypracowałem zgodnie z przepisami, które wielokrotnie były zmieniane tylko na niekorzyść. Teraz, mając 42 lata, rozpoczynam po przekwalifikowaniu się wszystko od nowa. Odnośnie czynszu, w Poznaniu za 62 m kw. kwatery służbowej (pięć osób) płacę ponad 650 zł. Bezpieczeństwo socjalne związane z wojskiem dawno się skończyło.

Najgorzej „szarakom”
Co może dowódca jednostki, kiedy otrzymuje kilka ton paliwa i parę tysięcy sztuk amunicji? Odpowiadam: może tylko markować szkolenie, i to umiejętnie, aby zadowolić swego przełożonego. Też ma rodzinę, o utrzymaniu której musi myśleć. Wszystko skrupia się na żołnierzach zawodowych niższych szczebli, wysoko już nie sięga. Dobrze by było, aby któregoś dnia prawda sięgnęła na wyżyny i poruszyła paru panów w fotelach, aby armia stała się armią, a nie grupą sprzątaczek, dodatkiem do imprez i ostoją nierobów. Ale nie można mierzyć wszystkich jedną miarą.

Bieda nie tylko w wojsku
Bieda dotyka nie tylko wojsko, ale całą budżetówkę, która jest traktowana jako źródło oszczędności. Przykładowy oficer zarabia 2 tys. zł. A ile zarabia pracownik naukowy na uczelni? Ile pielęgniarka? Na ich tle oficer wojska czy policji ze swoją pensją i przywilejami emerytalnymi jawi się jako krezus, choć zaiste krezusem nie jest. Kogo obchodzi, że sfrustrowany wojskowy prędzej się sam zastrzeli, niż kogokolwiek obroni, że sfrustrowany nauczyciel prędzej weźmie tysiąc chałtur, które będzie odwalał byle jak, niż kogoś dobrze czegokolwiek nauczy, że zaspana pielęgniarka czy lekarz po iluś dyżurach i dorabianiu w prywatnej przychodni mogą spowodować tragedię. Że potem mamy nieostrzelanych żołnierzy, niedouczone społeczeństwo. Może Unia czy NATO za nas to załatwią? Tyle, że świat nie będzie na nas czekał.

Oprac. PS

 

Wydanie: 45/2002

Kategorie: Od czytelników

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy