Grafoman z IPN w Watykanie

Grafoman z IPN w Watykanie

Egzotyczny gaduła, który nie zauważył, że partia nie rzuciła go na media, ale na sprawy zagraniczne, wybrał do żartów zbyt duży obiekt. Zadziwiał świat, gdy robił sobie jaja z liderów amerykańskich czy niemieckich. Ale w Watykanie nie mają takiego poczucia humoru jak Waszczykowski. Zwłaszcza gdy chodzi o kadry. Rzadko też nadstawiają drugi policzek. Kiedy więc orzeł PiS w MSZ odwołał absolutnie bez sensu bardzo cenionego za Spiżową Bramą ambasadora Piotra Nowinę-Konopkę, Watykan błyskawicznie odwołał nuncjusza apostolskiego w Polsce, abp. Celestina Migliorego. Taki numer na parę tygodni przed wizytą Franciszka nie wymaga komentarza. Ale co Watykan mógł zrobić, gdy PiS wysłało im faceta z IPN? I jakby praca w tej niesławnej firmie nie była wystarczającym nieszczęściem, to nominat, czyli Janusz Kotański, jest ponurym grafomanem. Z jego twórczości śmieją się nawet koledzy z IPN. No bo jak z powagą czytać „Lament na śmierć Anny Walentynowicz”: „kochała Polskę nad życie, czyż to nie brzmi znakomicie”. Nie, niestety, brzmi okropnie. Ale i tak lepiej od fragmentu: „Rzuca spermą w krzyż, symuluje kopulację do wtóru maryjnych pieśni…”. Pogięło kogoś, czy co?

Wydanie: 2016 23/2016

Kategorie: Przebłyski

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy