Hiszpania dwóch prędkości

Hiszpania dwóch prędkości

Paradoksalnie jednak Podemos najbardziej zaszkodziły wypowiedzi przewodniczącego ruchu na arenie międzynarodowej. Gdy Grecy opowiedzieli się w referendum za odrzuceniem warunków unijnego pakietu pomocowego, Iglesias ogłosił to jako największy triumf współczesnej demokracji. Chwalił działania rządu Aleksisa Tsiprasa, który napisał przedmowę do jego niedawno wydanej książki, prywatnie przyjaźni się także z byłym ministrem finansów Grecji Janisem Warufakisem.<

Nie przysporzyło mu to popularności w europejskich stolicach. Kiedy w zeszłorocznych wyborach do europarlamentu Podemos, zaledwie kilka miesięcy po powstaniu, udało się zdobyć pierwsze mandaty, Bruksela zaczęła spoglądać na Madryt z niepokojem. Rajoy, choć arogancki i dumny, był dla Unii „swoim człowiekiem”, gwarantem utrzymania polityki oszczędności. Iglesias, uwielbiany przez media ludowy filozof, pogrobowiec ruchu Oburzonych, zajął wobec unijnej administracji pozycje na przeciwległym biegunie ideologicznym.

Piłka meczowa w rękach Obywateli

W ostatnich miesiącach zarówno Sánchez, jak i Iglesias oddali jednak pole innemu nieopierzonemu politykowi. Albert Rivera, bo o nim mowa, ze swojej formacji Ciudadanos (hiszp. Obywatele) uczynił partię, która w najbliższych wyborach będzie miała piłkę meczową i zadecyduje tak naprawdę o kształcie przyszłego rządu. Jeśli sondażową karierę Podemos uznać za sprint po władzę, Ciudadanos mkną po nią z prędkością światła – pierwszy raz w ogólnokrajowych sondażach pojawili się na początku roku, od tego momentu notując niemal nieprzerwany wzrost poparcia, które dzisiaj sięga prawie 20%. Powstała jako przeciwwaga dla narastającego katalońskiego nacjonalizmu partia Rivery ma największą ze wszystkich ugrupowań zdolność koalicyjną. Pod tym względem Obywatele różnią się diametralnie od Podemos – koalicję z formacją Iglesiasa niemal wprost wykluczyli nawet najbliżsi jej ideowo socjaliści.

Na tym nie koniec różnic. Porównanie ich liderów dałoby jeszcze większy kontrast niż między Ryszardem Petru a Adrianem Zandbergiem. Wypowiedzi Iglesiasa to zazwyczaj krytyka obecnej klasy politycznej, Rivera jest dużo bardziej stonowany i ugodowy. Lider Podemos recepty na odbudowę Hiszpanii szuka w redystrybucji i zwiększeniu obciążeń podatkowych, podczas gdy obeznany z sektorem prywatnym Rivera chce je stopniowo zmniejszać. Wszystko wskazuje, że 20 grudnia to jego wizja przeważy – Ciudadanos wejdą najpewniej z Partią Ludową do koalicji rządzącej. Prognozowane 67 mandatów nie tylko zrobi z nich trzecią siłę w parlamencie (a może nawet drugą, jeśli rozstrzygną na swoją korzyść pojedynek z socjalistami m.in. w Huesce i Tarragonie), lecz także pozwoli im realnie wpływać na polityczny kurs nowego gabinetu. Do tego stopnia, że wielu komentatorów jest zgodnych – w najbliższej kadencji Rivera nabierze w rządzie potrzebnej ogłady i wyrachowania, a za cztery lata będzie miał ogromne szanse stać się pierwszym w historii postfrankistowskiej Hiszpanii premierem niewywodzącym się z żadnej z dwóch dominujących partii.

Strony: 1 2 3

Wydanie: 51/2015

Kategorie: Świat

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy