Hiszpania dwóch prędkości

Hiszpania dwóch prędkości

Katalońska zagrywka

Bez względu na wynik niedzielnych wyborów Hiszpanię czekają zmiany, które trwale mogą zburzyć układ sił w krajowej polityce. Ich pierwszą ofiarą będzie najpewniej konstytucja – uchwalony w 1978 r. dokument, który dał podstawy demokratyzacji państwa po dekadach dyktatury gen. Franco. O zmianach w ustawie zasadniczej mówią wszystkie liczące się ugrupowania, choć oczywiście opozycja domaga się reform znacznie głębszych niż kosmetyczne poprawki proponowane przez ludowców. Najważniejszą kwestią ustrojową pozostaje model administracyjny kraju. Sánchez i cała PSOE domagają się przejścia na federalizm, tak aby zwiększyć uprawienia rządów tzw. wspólnot autonomicznych, zwłaszcza w Kraju Basków i Katalonii. Ma to być sposobem na zyskanie części głosów w środowiskach separatystycznych, przy równoczesnym zachowaniu jedności kraju. Tym postulatom zdecydowanie sprzeciwia się Rivera, który oponuje przeciwko referendum w sprawie secesji Katalonii i domaga się przeniesienia wielu uprawnień władz regionalnych z powrotem do Madrytu.

Już dzisiaj z dużą dozą prawdopodobieństwa można stwierdzić, że nowy rząd stworzy koalicja PP i Ciudadanos. Jednak taki układ sił i podział na centroprawicowy obóz rządzący, ze słabnącymi ludowcami i rosnącymi w siłę wolnorynkowymi Obywatelami, przeciwko którym stanie coraz bardziej populistyczna lewica, może doprowadzić do trwałego podziału kraju. Biedne, tradycyjnie lewicowe południe będzie traciło dystans do bogatszej północy (już teraz w niektórych regionach bezrobocie jest tam o 7-12% wyższe), a jeśli samorządy utracą część swoich kompetencji (głównie finansowych), rozdźwięk ekonomiczny może się tylko zwiększyć, zwłaszcza że wysycha finansowe źródło w Brukseli. Inny podział mogą wywołać separatyści, których najsilniej wspiera Podemos. Katalońscy legislatorzy w zeszłym miesiącu rozpoczęli oficjalną procedurę prawną zmierzającą do odłączenia regionu. Dlatego kiedy obozy lewicy i centroprawicy mówią o przyszłości kraju, trudno stwierdzić, jaki konkretnie kraj mają na myśli. Wybory 20 grudnia mogą zatem okazać się czymś więcej niż parlamentarnym głosowaniem – to najpewniej ostatnie dni przed nastaniem Hiszpanii dwóch prędkości.

Foto: AFP EASTNEWS

Strony: 1 2 3

Wydanie: 51/2015

Kategorie: Świat

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy