Istomina od Pałkiewicza

Istomina od Pałkiewicza

Trzeba mieć naturę prawdziwie wolnego człowieka, by jak Jacek Pałkiewicz ciągle robić swoje. I nie oglądać się na przestraszonych polityków. Tych, co to by chcieli, ale wiecie, rozumiecie. W ubiegłym roku fantazja rzuciła Pałkiewicza aż na Kamczatkę. Wymyślił sobie, że trzeba coś zrobić, by spopularyzować postać wielce zasłużonego dla Syberii, a mało znanego w Polsce i w Rosji Benedykta Dybowskiego. No i jak to Pałkiewicz, nie słuchał ostrzeżeń polskiego konsulatu w Irkucku, że nic się nie da zrobić, bo gubernator nie chce. Poleciał na spotkanie z gubernatorem i od ręki załatwił tablicę pamiątkową w Irkucku, nazwę ulicy w Pietropawłowsku Kamczackim. A na deser zorganizował duży multimedialny konkurs na temat wiedzy o Dybowskim. Główną nagrodą był wyjazd do Polski. Zainteresowanie miejscowych ogromne. Wygrała Irina Istomina z Kamczatki i przyleciała do Polski. Z biletem, który osobiście wręczył jej Jacek Pałkiewicz, bo uznał, że skoro ogłosiło się konkurs, to trzeba jeszcze raz te 8 tys. km (w jedną stronę) przelecieć. To już nie jest tylko fantazja. U Pałkiewicza to dużo więcej. Ileż w tym jednym z bardzo wielu jego wyjazdów głębokiego sensu! Ileż mądrego patriotyzmu!

Wydanie: 19/2014

Kategorie: Przebłyski

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy