31/2012

Powrót na stronę główną
Kraj

In vitro to cud medycyny, a nie zbrodnia

Pierwsze dziecko poczęte z in vitro w Polsce to kobieta, ma dziś 25 lat. – I oto doszliśmy do momentu, w którym nie dyskutuje się o coraz lepszych rozwiązaniach problemu, tylko zrobiliśmy dziesięć kroków do tyłu i niektóre środowiska dyskutują, czy in vitro w ogóle powinno być legalne – dziwi się Piotr Pałasz, założyciel Stowarzyszenia „Nasz Bocian”, ojciec dwójki dzieci poczętych dzięki zapłodnieniu pozaustrojowemu. Najważniejsze jest uregulowanie trzech podstawowych spraw: kwestii mrożenia zarodków, umożliwienia dawstwa oraz refundacji leczenia. Jeśli mrożenie zarodków zostanie zabronione, skuteczność in vitro znacznie spadnie. Do roku 2009 dzięki transferom zamrożonych zarodków urodziło się pół miliona dzieci na świecie.

Kultura

Teatr mój widzę powszechny – rozmowa z Robertem Glińskim

Zespół chciał dyrektora, a nie awanturnika, demagoga czy terrorystę teatralnego Robert Gliński, dyrektor Teatru Powszechnego w Warszawie – (ur. w 1952 r. w Warszawie) reżyser filmowy i teatralny. Ukończył architekturę na Politechnice Warszawskiej i Wydział Reżyserii PWSFTViT w Łodzi,

Wywiady

Bóg mediom zesłał Serafina – rozmowa z prof. Jackiem Wasilewskim

– Kolesiostwo jest wszędzie, bo mają być nasi z PO, nasi z PSL, nasi z PiS, nasi z SLD… – mówi socjolog i politolog, prof. Jacek Wasilewski. Skąd to się wzięło? – Jako społeczeństwo wywodzimy się głównie z chłopstwa– wyjaśnia Wasilewski. – Przez wieki naturę chłopów kształtowała zależność od sił przyrody, na które nie mieli żadnego wpływu. Próbowali więc zabezpieczyć się na wypadek suszy, powodzi, zarazy, chorób, nieurodzaju. Wypracowana strategia przetrwania została przeniesiona przez także do nowego otoczenia, nowych środowisk miejskich, w których chłopi się znaleźli. Chcąc zapewnić sobie w nich bezpieczeństwo i możliwe dobre warunki funkcjonowania, postawili na popieranie się w ramach własnej rodziny i kręgu najbliższych osób.

Historia

Sąd nad dowódcami powstania

„Wywołanie powstania uważamy za ciężką zbrodnię i pytamy się, kto ponosi za to odpowiedzialność”, pisał gen. Władysław Anders do gen. Mariana Kukiela, ministra obrony narodowej. Jedyną szansę wskazania winnych dawał proces przed niezależnym sądem. Na ławie oskarżonych musieliby zasiąść ludzie wpisani do panteonu bohaterów narodowych: najwyżsi oficerowie w Komendzie Głównej AK – Tadeusz Bór-Komorowski, Leopold Okulicki „Niedźwiadek”, Antoni Chruściel „Monter”, Tadeusz Pełczyński, a także politycy: prezydent Władysław Raczkiewicz, Jan Stanisław Jankowski, delegat rządu na kraj, premier Stanisław Mikołajczyk i gen. Kazimierz Sosnkowski, wódz naczelny.
Błędna ocena sił niemieckich dezawuowała generałów jako wojskowych. Chybione wnioski w sprawach politycznych kompromitowały ich jako mężów stanu. Na skutek zbrojnej konfrontacji garstki słabo uzbrojonych i niedoświadczonych chłopców i dziewcząt z zaprawionymi w bojach niemieckimi żołnierzami śmierć poniosło ok. 200 tys. cywilów.