Jagiełło walczy, ale czy bank wytrzyma?

Jagiełło walczy, ale czy bank wytrzyma?

Aż strach pomyśleć, ile jeszcze może kosztować obrona posady prezesa PKO BP. Oj, dużo! Bardzo dużo. Zwłaszcza że bank jest państwowy, czyli zarządzany przez kolegów mających kolegów. W rządzie. A prezes Zbigniew Jagiełło jest mocno zdesperowany. I nie chodzi tu o jakąś depresję, ale o desperację, by mimo wszystko wytrwać na posadzie. Dla dobra kraju i narodu. Taka postawa może się podobać. Zwłaszcza tym, którym prezes Jagiełło nie skąpi grosza na swoją obronę. A broni się chłop przez atak. Medialny. I rzucanie ogromnych reklam na łamy propisowskich gazet. Może myśli, że klientami PKO BP są od niedawna wyłącznie zwolennicy tej partii?
Najmniej nas zdziwiło inne hobby prezesa. Czyli to, że sypnął wielką kasą na bliskich mu „żołnierzy wyklętych”. Chyba sam za rządów PO i PSL czuł się takim żołnierzem. Wszędzie była przecież narzucona narodowi wredna władza, a on samotnie tkwił na bankowej placówce.
I dotrwał do wyzwolenia i rządów PiS. A teraz jakieś wredoty z tej partii chcą go wygryźć i pozbawić ulubionej zabawki. Ludzie, nie róbcie mu tego, bo bank zbankrutuje.

Wydanie: 10/2016 2016

Kategorie: Przebłyski

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy