Jak MPRO kpi z Hanny Gronkiewicz-Waltz

Jak MPRO kpi z Hanny Gronkiewicz-Waltz

Kto by pomyślał? W Miejskim Przedsiębiorstwie Robót Ogrodniczych w Warszawie zarząd opanowali wynalazcy. A może nawet przyszli nobliści? Nie w głowie im jakieś krzewy i drzewa. Sama myśl o trawnikach upstrzonych psimi kupami każdego odrzuca, a co dopiero wrażliwców z MPRO. Wymagające ciągłych zabiegów skwery, trawniki czy klomby bardzo ich irytują, bo warszawiacy się czepiają. Krytykują spółkę i jej mizerne efekty. Prezesi MPRO mają tego dość. Sięgnęli więc po rozwiązanie totalne. Nie wobec spółki, bo któż odcina się od kasy, wobec zieleni. I wymyślili coś, co gwarantuje im miejsce w Księdze rekordów Guinnessa. Po co się użerać z zielenią, kiedy można ją zlikwidować i jeszcze dobrze na tym zarobić? Zabudować biurowcami i domami. Mieć na pensje i premie dla zarządu. A protesty mieszkańców osiedla Apartamenty przy Oranżerii? (Ach, te nazwy). Oranżerię przecież MPRO też już zabudowało. No i co? Poprotestowali sobie ludziska. A że teraz listy piszą? Do prezydent Hanny Gronkiewicz-Waltz, której MPRO podlega? Pisz, człowieku, na Berdyczów. Na MPRO nie ma mocnych.

Wydanie: 1/2013

Kategorie: Przebłyski

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy