Jaki jest koń, każdy widzi

Jaki jest koń, każdy widzi

Lato – marzą nam się dalekie podróże i niezwykłe przygody. Płynąc na tej fali, zacząłem się zastanawiać nad trójkątem bermudzkim: gdzie na naszych wodach można wyśledzić najwięcej zagadek? Tu natychmiast dopadło mnie pytanie: co się stało z projektem Trzeciej Drogi? Pokruszone cząsteczki wielkich ambicji wirują w powietrzu. Partia Polska 2050 ma notowania w granicach błędu statystycznego, polityczne sępy obniżają swój lot. A więc koniec?

Co oznacza upadek partii, która wybrała „trzecią” drogę? Czy chodzi tu o zawirowania sympatii politycznych, a więc naszą codzienność, czy też o rzeczy głębiej ukryte. Ktoś powie: jaki jest koń, każdy widzi. Partie walczą ze sobą i tyle, są wygrani i przegrani, tak było, jest i będzie. To wszystko? Niezupełnie.

Zostawmy ogólniki, prześledźmy realia. Pierwsza uwaga: koń, którego mamy dziś przed oczami, jest szpetny. Nie ma nic wspólnego z baśniowym rumakiem. Przeciwnie, jest ucieleśnieniem perwersji. Demokracja marketingowa – monstrum, które nas gnębi – powstała na antypodach demokracji liberalnej, ustroju wolności, który korzeniami sięga XVII stulecia i który obdarzyliśmy ostatecznie mianem demokracji. Stanowi jego zaprzeczenie. Jest oparta na kłamstwie (wojny informacyjne pogrzebały ideę prawdy), pogardzie (na założeniu, że ludzi można i trzeba oszukiwać) i wałkowaniu frazesów ośmieszających ideę debaty. Aurę perwersji i wykolejenia utrwala nieustanne odwoływanie się do „wartości”.

Wszelkie zasady przyzwoitości upadły, zastąpił je popęd walki – ślepa chęć pokonania rywali. Najzabawniej jest, gdy liderzy frontu obłudy tłumaczą, że polityka to działanie na rzecz dobra wspólnego, a więc dążenie do zgody. O wielkie nieba! W naszej polityce zgoda jest przecież stanem przedzawałowym – ci, którzy o niej mówią, szybko umierają. Wiemy już poza tym, że nie warto trzymać się środka. Na tych obszarach leży nasz trójkąt bermudzki, tu najłatwiej zniknąć na zawsze z pola widzenia.

Dlaczego? Wśród wychrzczonych w kościele demokracji zwyciężyła fałszywa wiara w nadrzędną rolę emocji. Do znudzenia mówi się o „docieraniu do emocji”. Straszne. No cóż, w epoce TikToka prawdziwe życie toczy się w nurcie silnych wrażeń, jeśli nie, staje się nudne. Politycy korzystają

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.
Aby uzyskać dostęp, należy zakupić jeden z dostępnych pakietów:
Dostęp na 1 miesiąc do archiwum Przeglądu lub Dostęp na 12 miesięcy do archiwum Przeglądu
Porównaj dostępne pakiety