Jasiński na czele cieniasów

Jasiński na czele cieniasów

Cieniasy to ulubione słówko PiS-owców na określenie konkurentów. Chłopcy od Kaczyńskich patrzą daleko, a przecież tuż pod nosem mają własne, i to jakże niezwykłe indywiduum. Bezbarwne. Bezgłośne. Ale niesamowicie skuteczne. O niebywałym parciu na posady. Z tego opisu, wypisz wymaluj, wychodzi tylko jeden. Kadrowiec bliźniaków, Wojciech Jasiński. PiS-owskimi kadrami obdarował wszystkie firmy państwowe w Polsce. I teraz tych kilka tysięcy żarłocznych gąb trzeba żywić z pieniędzy podatników. A każdy ma furę, komórę i marne kwalifikacje. Jasiński jest tak pracowity, że w chwili, gdy Tusk odbierał nominację, były już wtedy minister skarbu upychał kolejnego kumpla na posadzie w państwowym zakładzie Sklejka SA w Piszu. Były minister wciskał załodze byłego PiS-owskiego wicewojewodę Jacka Mrozka. Wyborcy nie wybrali go do Senatu, ale partia nie da mu zginąć. Znowu zapłacą podatnicy. I Ty, drogi Czytelniku.

Wydanie: 47/2007

Kategorie: Przebłyski

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy