Kamiński coraz bliżej emigracji

Kamiński coraz bliżej emigracji

Jeszcze miesiąc lub dwa tego doradzania i premier Kopacz będzie mogła zgasić światło. Sam pomysł, by szukać ratunku u Michała Kamińskiego, zużytego lawiranta, przyprawia o ból zębów największych zwolenników PO. A wrogowie? Mają z niego sporo uciechy. I oczywiście korzyści wizerunkowe. Bo przecież żadnego produktu z wizerunkiem Kamińskiego nie da się obronić. Ani sprzedać.
W jak wielkiej rozpaczy musi więc być szefowa PO, skoro sięga właśnie po niego? Czy w całym zapleczu PO nie ma nikogo lepszego? Absurd. Bo trudniej byłoby tam znaleźć kogoś jeszcze gorszego.
Zabawne z tym całym Kamińskim jest tylko to, że ciągle są politycy wierzący w jakieś cudowne recepty Misia. Że już za chwilę wyciągnie z kapelusza cudowną broń i odmieni los PO. Piekielnie to naiwne. Bo odmienić może się tylko los samego Kamińskiego. Jeśli wybory wygra PiS, to w najlepszym razie czeka go emigracja. Zmotywowany taką wizją Kamiński wali więc cepem na prawo i lewo. Prezydenta elekta Dudę opisywał tak: zdradzał kolegów, jest kandydatem średniowiecza mającym wątpliwy inwentarz, jest jak zwierzę, które nie ma skrzydeł i nie fruwa. Uff. Wystarczy. Chyba sami pofruniemy tam, gdzie nie wychyla się z każdego kąta dobrotliwy doradca Kamiński.

Wydanie: 26/2015

Kategorie: Przebłyski

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy