Kapitalizm À la Brzoska

Kapitalizm À la Brzoska

Ulubiony prezes tych Polaków, którzy kochają poszukiwanie kolejnych miejsc, gdzie ulokował się punkt InPostu, czyli Rafał Brzoska we własnej osobie, nie ma sobie nic do zarzucenia. A powinien. Zwłaszcza gdyby w chwili wolnej od samoreklamowania się w mediach pomyślał, co może o nim mówić taki np. mieszkaniec warszawskiego Ursynowa, który od czasu, gdy monopol na dostarczanie korespondencji sądowej uzyskał InPost, jeździł po nią do Tesco na Kabatach, potem na bazarek dóbr wszelakich, a w końcu na ulicę Kazury. Takich przymusowych wędrowniczków jest w Polsce wiele razy więcej niż punktów InPostu. Prezes Brzoska ma to w nosie, bo ma taką filozofię zarządzania ludźmi, że konstrukcja cepa jest przy niej finezją. Ideałem i idolem Brzoski są Stany Zjednoczone, „gdzie pracownika można zatrudnić i zwolnić w ciągu miesiąca”. Ale przecież nie zawsze, bo w USA są silne związki zawodowe, a Brzoska głosi, że „jak komuś zależy tylko na tworzeniu związków, to nie dojrzał do gospodarki rynkowej”. Ma też Brzoska dużo uwag do polskiego systemu podatkowego. Co nie dziwi, bo spółkę, która jest właścicielem jego akcji, zarejestrował na Malcie (?). Brzoska zatrudnia połowę załogi na śmieciówkach, co nie przeszkadza mu fałszywie współczuć emerytom otrzymującym niskie emerytury. Fałszywie, bo po pracy u niego na śmieciówkach przyszli emeryci nie dostaną nawet połowy tego, co teraz prezes krytykuje.

Wydanie: 43/2015

Kategorie: Przebłyski

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy