Kawa z żołędzi

Kawa z żołędzi

Marchewkowa kawa zamiast małej czarnej

Składu chemicznego kawy w warunkach domowych nie da się spreparować, zwłaszcza jej najważniejszego elementu, czyli stawiającej na nogi kofeiny. Niemniej jednak można wytworzyć napój o podobnym kolorze, ciekawym zapachu i smaku zbliżonym do autentycznej kawy. Zarówno podczas I, jak i II wojny światowej popularna była kawa z cykorii. Roślinę tę jako surogat wykorzystywano wedle słów Juliuszowej Albinowskiej już od XVIII w., a stosuje się ją także i dziś. W celu uzyskania pożądanej namiastki należało ususzyć liście cykorii albo upalić w piecu jej korzeń pokrajany w kostkę. Następnie się to rozdrabniało i w zależności od efektu, jaki gospodyni chciała uzyskać, albo mieszało się surogat z prawdziwą kawą, żeby ją rozmnożyć, albo z kawą zbożową dla poprawienia jej smaku.

Erzac kawy można też było uzyskać z… najzwyklejszej marchwi. Z powodu powszechności upraw tej jarzyny w Polsce metoda była wyjątkowo ekonomiczna. W celu uzyskania namiastki kawy należało – podobnie jak w przypadku cykorii – upalić korzeń pokrajany w kostkę i rozdrobnić.

Kolejne metody produkcji erzaców kawy znaleźć możemy u Franciszki Gensówny, autorki popularnego przed II wojną światową poradnika dla młodych gospodyń. Kucharka nie porzuciła wiernych czytelniczek także w nowej rzeczywistości. W swojej „Zdrowej kuchni”, która doczekała się pod okupacją kilku wydań, podawała przepisy na smaczne, niewyszukane, a przede wszystkim dostosowane do realiów dania oraz porady praktyczne dla gospodyń, jadłospisy i domowe sposoby leczenia niektórych chorób. (…)

Kawa zbożowa, obecna wcześniej raczej w niezamożnych domach bądź serwowana dzieciom, zyskiwała na popularności od samego początku wojny. (…) Obok kawy zbożowej i cykoriowej produkowano także erzac z żołędzi. Jedną z metod jej wyrobu opisała Angelika Januszewska. Inny sposób zakładał wygotowywanie żołędzi w łupinach lekko wcześniej uszkodzonych (tak, by woda dostawała się do środka). Po kilkakrotnej zmianie wody łupiny bez problemu można było zdjąć. Po tym następował proces suszenia i mielenia. W ten sposób powstawała mąka w kolorze – nomen omen – kawy z mlekiem i zapachu mokrych leśnych liści. (…)

Okupacyjna kawa we współczesnej kuchni

W sklepach można się zaopatrzyć także w mąkę żołędziową. Używając jej, każdy będzie w stanie w domowych warunkach przygotować najprawdziwszą kawę z żołędzi, nie przechodząc całego żmudnego procesu opisanego przez panią Angelikę. Mąkę należy po pierwsze upalić. Najprościej zrobić to na zwyczajnej patelni, którą, po wysypaniu niewielkiej ilości mąki, stawiamy na ogniu. Podczas testowania przepisu paliłam dwie mocno czubate łyżki stołowe na patelni o średnicy nieco ponad 20 cm. Mąka z żołędzi jest dość jasna. Stopniowo ją podgrzewając na suchej patelni, musimy uprażyć ją tak, by zmieniła kolor na ciemnobrązowy, zbliżony do koloru mielonej kawy. W trakcie palenia należy pilnować, aby jej nie przypalić Kiedy już nabierze odpowiedniego koloru, zestawiamy patelnię z ognia i studzimy jej zawartość. W międzyczasie zagotowujemy wodę.

Na kubek „erzac-kawy” bierzemy jedną łyżeczkę namiastki i zalewamy wrzątkiem, całość mieszamy. Napar na chwilę odstawiamy, by drobinki palonej mąki żołędziowej opadły na dno. Efekt końcowy na pierwszy rzut oka wygląda jak zalana wrzątkiem mielona kawa, jednak na tym podobieństwa się kończą. Żeby zrozumieć, na co było skazanych wielu Polaków podczas okupacji, warto wypić parę łyków bez żadnych dodatków. O ile zapach ma osobliwy, ale raczej przyjemny, to smak jest bardzo intensywny, zdecydowanie dla koneserów. Dodanie do tej kawy mleka także nie czyni z niej nektaru bogów. Mieszkańcy okupowanej Polski spożywali jednak takie wynalazki bez protestów, ciesząc się, że mają choćby to… (…)
Herbata z obierek jabłka

Prawdziwy napar z liści herbacianych był podczas II wojny światowej luksusem. Gospodynie stawały na głowie, udoskonalając oszczędne sposoby parzenia tego rarytasu. W chwili niedoboru odkrywały, że dobre gatunkowo listki można zalewać wielokrotnie i otrzymywać za każdym razem odrobinę słabszy, jednak nadal całkiem niezły napar. Oczywiście nie można ich było zalewać w nieskończoność. (…) Na szczęście do sprzedaży bardzo szybko wprowadzono tańsze zamienniki.

Strony: 1 2 3

Wydanie: 21/2016

Kategorie: Historia

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy