Czy kobiety powinny mieć 50-procentowy udział we wszystkich gremiach wybieralnych?

Czy kobiety powinny mieć 50-procentowy udział we wszystkich gremiach wybieralnych?

PRO

Izabela Jaruga-Nowacka,
sekretarz stanu – pełnomocnik rządu do spraw równego statusu kobiet i mężczyzn

Jestem zwolenniczką czasowego wprowadzenia tego typu rozwiązań. Połowę społeczeństwa stanowią kobiety, więc byłoby dobrze, żeby na wszelkich listach wyborczych znajdowało się ok. 50% kobiet i tyle samo mężczyzn. W wielu krajach obowiązuje już system zwany zebrą lub suwakiem, czyli wpisuje się na listę przemiennie kobietę i mężczyznę, co daje większą możliwość wyboru. U nas wybór ten jest na razie ograniczony. Również inne gremia kolegialne, takie jak np. KRRiTV, powinny być pod tym względem zrównoważone, bo omawia się tam kwestie dotyczące zarówno mężczyzn, jak i kobiet.

KONTRA

Maciej Płażyński,
przewodniczący Klubu Parlamentarnego Platformy Obywatelskiej

Jestem przeciwny ustawowym uregulowaniom parytetu płci w ciałach wybieralnych. Zgodziłbym się natomiast z uregulowaniami politycznymi. Niech poszczególne partie decydują, ile chcą mieć kobiet na listach wyborczych, czy jedną trzecią, czy jedną drugą itd. Trzeba jednak zrobić to tak, aby zapewnić naturalną rywalizację, a wyborcy poprzez głosowanie na pewno wyłonią najlepszy skład danego gremium. Jestem za zwiększeniem udziału kobiet w życiu publicznym, ale nie metodą nakazową i poprzez sztywny wyznacznik procentowy.

Wydanie: 4/2002

Kategorie: Pytanie Tygodnia

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy