Królowa plemienia ple-ple

Królowa plemienia ple-ple

No i po wyborach. Kandydatów, jacy byli, każdy widział. Ale zapamiętamy głównie ją. Panią Ogórek. Królową plemienia ple-ple. Długo jechała na prostym patencie. Mówiła tylko dwa słowa: „Trzeba rozmawiać”. Choć i to rzadko w sensownym momencie. Dlaczego więc ją zapamiętamy? Bo przemówiła. I to musiało niezwykle zaskoczyć Ryszarda Bugaja, którego znajomy ma prawa autorskie do tego odkrycia. Magdalena Ogórek to „pierwszy na świecie przypadek, kiedy na urząd prezydenta kandyduje Barbie”. I można by nad tą tezą poważnie się pochylić, bo przecież sama Ogórek w wywiadzie dla „Tygodnika Powszechnego” powiedziała po wyborach, że „trudno wygrać w pojedynkę”. Czyż nie przemówił tu przez jej usteczka duch Barbie? Wpisując się w historię lalkarstwa, pani Ogórek nie sprostała niestety licznym zapowiedziom Leszka Millera, że „ze wszystkich 11 kandydatów jest najlepiej przygotowana”. I jakkolwiek komicznie by to teraz brzmiało, Miller głosił, że jest ona „gwiazdą wielu sezonów, która naprawdę zaczyna swoje istnienie w polityce”. Miller i tak był oszczędny w słowach, bo Krzysztof Gawkowski, jego prawa ręka, do ostatniej minuty biegając od telewizji do telewizji, głosił, że Ogórek ma pewną drugą turę i że jej drugie miejsce kompletnie go nie interesuje.

Wydanie: 22/2015

Kategorie: Przebłyski

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy