Księżna w pierwszym pokoleniu

Księżna w pierwszym pokoleniu

Kabarety nie mają u nas przyszłości. Nie dadzą rady dogonić próżności celebrytów. Po wojnie mieliśmy wysyp inteligentów w pierwszym pokoleniu, a po rewolucji solidarnościowej mamy wysyp arystokratów. Też w pierwszym pokoleniu. Na zawołanie sypią złotymi myślami. Jak Dominika Kulczyk, córka Jana, po mężu Lubomirska. W wywiadzie dla „Twojego Stylu” pod niebanalnym tytułem „Cała ja” uspokoiła czytelników, że z mężem nie mówią do siebie Wasza Książęca Wysokość. I choć dygają przed nią u Karola, w pałacu Buckingham, to pani Kulczyk, pardon, księżna, nie wstydzi się pokazać w ubraniu, które już miała na sobie na jakiejś imprezie. Nie uważa też, by założenie sukienki z „sieciówki” było faux pas.
Ale najbardziej zafrapował nas pomysł księżnej na rozwiązanie problemów ludzi ubogich. Otóż wystarczy takim ludziom wydzierżawić krowę. Dzięki niej ubogi wykarmi rodzinę i zarobi na sprzedaży mleka. Sam zmieni swoje życie. Aż żal, że ktoś dawno temu poskąpił kasy i nie wydzierżawił krowy Kulczykom. Dziś może mieliby ze trzy albo i cztery krowy. No i byłoby byczo, że ho, ho.

Wydanie: 21/2012

Kategorie: Przebłyski

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy