Kto się boi biodiesla?

Kto się boi biodiesla?

Paliwa ekologiczne z dodatkami przetworzonego oleju rzepakowego sprzedaje się od wielu lat na stacjach benzynowych w RFN, Francji, USA

Przyjęcie przez Sejm ustawy o biopaliwach, mówiącej o organizacji rynku biopaliw płynnych i komponentów do ich produkcji, wywołało spore poruszenie. Pojawiły się niepokojące informacje o próbie narzucenia wszystkim zmotoryzowanym – jakoby pod naciskiem chłopskiego lobby i PSL – paliwa ze szkodliwymi dla samochodowych silników „roślinnymi dodatkami”. Wniosek taki wynikał z uzasadnienia celów ustawy. Zakłada ona przede wszystkim wspieranie przedsiębiorczości na obszarach wiejskich, zwłaszcza w dziedzinie produkcji roślin energetycznych, w tym rzepaku energetycznego, a także zagospodarowanie gruntów leżących odłogiem oraz uruchomienie tłoczni oleju rzepakowego. Byłby on przetwarzany w agrorafineriach, produkujących też różne cenne dodatki olejopochodne. Innym celem ustawy jest wydatne zwiększenie udziału bezpiecznych dla środowiska estrów w obrocie paliwami pędnymi. W ustawie nie mówi się natomiast nic o tym, że paliwo ekologiczne z dodatkami przetworzonego oleju rzepakowego to rzecz zupełnie normalna i bezpieczna, bo sprzedawane jest od wielu lat na wybranych stacjach benzynowych w wielu krajach świata, np. w RFN, we Francji czy w USA.
Warto więc na wstępie podać kilka obiektywnych informacji o przedmiocie sporu. Biodiesel jest zarówno nieszkodliwym ekologicznie uzupełnieniem, jak również alternatywą dla paliwa silnikowego. W Europie produkuje się go głównie z roślin oleistych, takich jak rzepak czy słonecznik, ale również ze starych olejów i tłuszczów jadalnych. Biodiesel z domowych surowców wtórnych jest nietrujący, w pełni rozkładający się i bezpieczny dla naszych wód gruntowych, o niskich emisjach szkodliwych gazów podczas spalania.
W tej chwili stosuje się ten typ paliwa w samochodach osobowych, ciężarowych, w transporcie publicznym itd. Istnieją dwa stopnie procentowej zawartości estrów w oleju napędowym. Pięcioprocentowy dodatek powszechnie stosowany na Zachodzie poprawia parametry zwykłego oleju napędowego. Biodiesel z większą zawartością estrów, np. z 30-procentowym dodatkiem, stosowany jest w transporcie publicznym we Francji, konkretnie w Paryżu.

Rzepak na horyzoncie

Olej rzepakowy jest pozyskiwany z ziaren i przekształcany w biodiesel za pomocą prostych reakcji chemicznych. Jak twierdzą specjaliści, instalację do jego produkcji można umieścić w każdym wiejskim domu. Najtańsza – o wydajności do 7 tys. ton estrów olejowych rocznie – kosztuje ok. 10 mln zł. Z produkcji tej można uzyskać ester metylowy kwasu tłuszczowego (biodiesel) i glicerynę. Glicerynę wykorzystuje się np. w przemyśle farmaceutycznym, oleochemii, przemyśle syntetycznym, lakierniczym, spożywczym oraz jako paliwa do otrzymywania prądu w specjalnych silnikach. Takie małe „rafinerie” byłyby więc producentami paliwa i dodatkowych cennych produktów – smarów, płynów do czyszczenia mebli, stali itd.

Czy tylko biodiesel?

Ustawa zakłada, że w celu pobudzenia tej gałęzi rolnictwa należy nałożyć sztywne terminy wzrostu zawartości estrów, czyli domieszek oleju rzepakowego w oleju napędowym, przynajmniej do 5% w 2006 r. Ci, którzy tego nie zrobią, zapłacą karę. Ten punkt ustawy może nieco dziwić, bo co zrobić z tradycjonalistami chcącymi nadal jeździć na paliwie bez „rolniczych” domieszek? Choć biodiesel to ekologiczne, nietoksyczne i odnawialne paliwo o niemal identycznych właściwościach jak olej napędowy, to warty rozważenia jest wariant równoległej obecności w handlu oleju napędowego bez przedrostka „bio”.
Sporo zamieszania w tej dziedzinie wywołały informacje prasowe wywołane, jak można przypuszczać, przez zaniepokojone lobby naftowe, spodziewające się utraty co najmniej 5% wpływów na rzecz producentów z sektora rolniczego. Posłużono się prostym chwytem, wykorzystując różne opinie przedstawicieli największych światowych producentów samochodów, którzy „nie gwarantują” sprawnego działania silników po wlaniu paliwa na bazie rzepaku.
Zdaniem senatora Bogusława Litwińca, jest to jednak zwykła manipulacja polskich mediów mająca na celu wywołanie paniki wśród kierowców. Senator powołuje się na opinie zagranicznych ekspertów, w tym członków Stowarzyszenia Polskich Inżynierów w Austrii.
Ale także krajowi specjaliści mają zupełnie odmienne informacje na temat stosunku wielkich koncernów motoryzacyjnych do biopaliw. Płk dr inż. Janusz Kolczyński, dyrektor Wojskowego Ośrodka Badawczo-Rozwojowego Służby MPS (paliw i smarów), podaje listę takich firm jak Audi, BMW, VW, Seat, Skoda, Volvo, Ford, Mercedes, Peugeot itd, które akceptują mieszanki zawierające niekiedy nawet większy niż pięcioprocentowy dodatek estrów z olejów roślinnych (czy zwierzęcych). Podobną opinię wyrażają czołowi producenci ciągników rolniczych i maszyn roboczych. W wojskowym ośrodku dokonywano badań paliw zawierających nawet 40-procentowy dodatek estrów i nie stwierdzono żadnych niepokojących odstępstw od norm na paliwa obowiązujących w Polsce i Unii Europejskiej.
Płk Kolczyński nie twierdzi wcale, że do tankowania biodiesla można przystąpić bez żadnego przygotowania. Nie każdy pojazd zniesie bez szkody ekologiczne paliwo, które ma np. lepsze od zwykłego oleju właściwości zmywające. Liczy się tutaj m.in. data produkcji samochodu (nie powinien być starszy niż z 1996 r.), użyte do malowania lakiery, rodzaje użytych do produkcji części tworzywa i gumy, a nawet stan zanieczyszczenia układu paliwowego. Wygląda jednak na to, że użytkownicy pojazdów z czasem będą sobie chwalić ekologiczne paliwa tak samo jak ci, którzy zamontowali w samochodach instalację gazową.
Zgodnie z planami rozwoju branży biopaliw do roku 2020 r., mogą one mieć nawet 20% udziału w rynku paliw pędnych. Dojście do takiego poziomu musi jednak odbywać się stopniowo. Trzeba przygotować zarówno rolników – producentów określonych odmian rzepaku kontraktujących swoje plony – jak i zlokalizowany w pobliżu terenów uprawnych przemysł przetwórstwa olejów roślinnych, który w Polsce będzie właściwie startować od zera. Szacunki są jednak zachęcające. Przewiduje się, że tylko na potrzeby produkcji oleju można zużyć ok. 2 mln ton ziarna rzepakowego, natomiast produkcja bioetanolu może w ciągu kilku lat wzrosnąć do 300 tys. ton rocznie. Eksperci oceniają, że da to 50-70 tys. nowych miejsc pracy, głównie na wsi. Cel nie do pogardzenia.

BT

 

Wydanie: 49/2002

Kategorie: Kraj

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy