Kto w Polsce jest populistą?

Kto w Polsce jest populistą?

Lech Wałęsa,
b. prezydent RP
Populista to taki, który wie, że go nie stać i że nie ma tyle, ile potrzeba, ale mówi i obiecuje. To każdy, kto chce zarobić, nie mając kasy. Jeden obiecuje pieniądze, drugi realizację postulatów politycznych, a każdy liczy na naiwność, na niewiedzę. To się odnosi nie tylko do polityków i do gry wyborczej. Kto był najlepszy w tej dziedzinie? Wałęsa (śmiech), nie, tylko żartuję. Chyba Kwaśniewski i Miller.

Ks. Adam Boniecki,
redaktor naczelny „Tygodnika Powszechnego”
Rozumiem, że są to politycy czy działacze, którzy nie mają żadnego systemu wartości albo programu, ale tak balansują, by zawsze mieć wiatr w żaglach i zdobyć poparcie ludu. Jest to albo postawa permanentna, albo używana w okresie wyborów. Jednak polityk, który na dłuższą metę chce być populistą, nie może się utrzymać. W Polsce tendencje do populizmu mają ugrupowania typu LPR, bo pewną część niezadowolonych można pozyskać przez dostosowywanie do nich stylu myślenia. Metodami takimi znacznie częściej posługuje się Samoobrona, ale chwyty populistyczne można znaleźć we wszystkich ugrupowaniach politycznych. Tym epitetem nie należy szafować, bo odpowiadanie na oczekiwania narodu nie musi oznaczać populizmu.

Prof. Andrzej Rychard,
socjolog, Uniwersytet Warszawski
Bardzo trudno odpowiedzieć „kto”. Każdy oskarżony o populizm jest populistą. To jednak bardziej etykieta niż element rzeczywistości. Niebezpieczeństwo populizmu jest mniejsze na początku transformacji, kiedy panuje głęboki kryzys i nie można odstąpić od drogi rynkowej. Jednak im sytuacja gospodarcza staje się lepsza, tym większe jest zagrożenie populizmem. Samoobrony i Leppera, dziś najbardziej oskarżanych o populizm, w najtrudniejszych okresach transformacji nie było. Teraz, gdy został dokonany ogromny postęp, są. Są też partie, jak SLD, PSL czy dawniej AWS, z elementami programów populistycznych, ale kiedy ci politycy dochodzą do władzy, to jakby zapominają o populizmie i z konieczności popierają rygory gospodarki rynkowej. Populizm jest więc bardziej obecny w kampaniach niż w rzeczywistości. Nawet Samoobrona, która jest najbardziej konsekwentna w rzucaniu haseł populistycznych, będzie musiała to zmienić, kiedy otrzyma udział we władzy.

Kazimiera Szczuka,
historyk literatury, Instytut Badań Literackich PAN, feministka
Populistą jest Lepper. Nie zgadzam się natomiast z poglądem, że organizacje feministyczne działają w sposób populistyczny. Ośka siedzi cichutko jak myszka, nie wiem, kto mógłby o niej pomyśleć w ten sposób. To absurdalne.

Andrzej Lepper
szef Samoobrony
Populiści to Aleksander Kwaśniewski, Leszek Miller i jako trzeci Donald Tusk. To oni za wszelką cenę dążą do władzy i oszukują wyborców. Prezentują inne programy przed wyborami, a po wyborach zapominają o realizacji swoich obietnic.

Władysław Serafin,
prezes Krajowego Związku Rolników, Kółek i Organizacji Rolniczych
Głównym populistą jest Andrzej Lepper. Obiecywanie głodnym i bosym, że będą syci i ubrani, jest w jego stylu, ale Andrzej Lepper wszystkim coś obiecuje. To błąd. Gdyby Lepper skupił się na rolnikach, mógłby zasłużyć na pomnik jak Wincenty Witos, ale on obiecuje wszystkim: lekarzom, górnikom, marynarzom… A nie ma takiego lekarstwa, które pomogłoby wszystkim. To dlatego liderem rolników jestem ja, a nie Lepper, bo jak zabiorę coś innym, rolnicy będą mieli więcej. Inni mnie w tym momencie nie obchodzą, a wszystkich uszczęśliwić się nie da.

Władysław Frasyniuk,
przewodniczący Unii Wolności
Trzeba by raczej zapytać, kto nie jest populistą. Mam wrażenie, że przez ostatnie lata szliśmy od populizmu do populizmu. Nie tylko pod sztandarami LPR czy Leppera, ale był populizm pod tytułem „uwłaszczenie”, później populizm Leszka Millera, który obiecywał gruszki na wierzbie, a teraz populizm serwuje jedna z frakcji Platformy Obywatelskiej, która zapowiada nie tylko zniesienie immunitetów, darmowych przejazdów dla posłów i parę innych rzeczy, jak okręgi jednomandatowe, ale także 15-procentowy podatek. To jest też populizm i byłoby dla nas nieszczęściem, gdyby kolejny rząd nie był w stanie wziąć odpowiedzialności, kto za to, co obieca.

Henryk Nakonieczny,
przewodniczący Sekcji Krajowej Górnictwa Węgla Kamiennego NSZZ “S”
Pewnie w dużym stopniu związkowcy też głoszą populistyczne hasła, niepoparte głębszymi przemyśleniami, ale to nie jest jedyny obszar populizmu w Polsce. Wielu posłów i polityków wypowiada populistyczne slogany i ogólniki. Senatorowie mają tę cechę w dużo mniejszym stopniu, posłowie nic konkretnego nie mówią, za to szeroko pływają. Szczególnie wyborny jest w tym poseł Lepper. Wyraźnie wyrasta ponad otoczenie, ale w każdym ugrupowaniu politycznym ma godnych zastępców.

Maciej Jankowski,
b. przewodniczący NSZZ „S” Regionu Mazowsze, b. poseł AWS
Są wśród polityków, bo populistyczne hasła bywają odskocznią do kariery. Nie ma to nic wspólnego z rzeczywistym dbaniem o ludzi. Nie zgadzam się natomiast z opinią, że hasła związkowe to także populizm. Nie chwalę związków, bo nie są zbyt mądre, ale kiedy walczą o minimalną płacę, są raczej państwotwórcze. Populistą, który nic innego poza populizmem nie robi, jest Andrzej Lepper, w AWS było ich wielu, także w PSL i SLD. Historycznie populizm nie był terminem tak negatywnym jak dzisiaj. To pojęcie uległo zwichrowaniu.

Monika Olejnik,
dziennikarka
Populistą jest Andrzej Lepper, a prócz niego jeszcze wielu polityków z różnych ugrupowań. Populizm stał się bardzo modny, jednak wyborcy ocenią takich parlamentarzystów i nie będą wybierać tych, którzy rzucali hasła populistyczne. Ugrupowania populistyczne będą mało znaczące. Związkowców nie traktowałabym jako populistów, oni są biedni, prawie nic nie znaczą. Darujmy im, to są raczej grupy nacisku.

Notował BT

Wydanie: 38/2003

Kategorie: Pytanie Tygodnia

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy