Łapówka, której nie było

Łapówka, której nie było

Prokuratura oczyszcza Barbarę Blidę

Kolejne kłamstwa ekipy Ziobry związane ze śmiercią Barbary Blidy wychodzą na jaw. „Prokuratura miała mocne dowody potwierdzające związki Blidy z mafią węglową”, mówiła w Sejmie posłanka PiS Beata Kempa. Tymczasem sama prokuratura przyznała, że wartość tych „dowodów” jest zerowa, i się z nich wycofała.
Otóż prokuratura katowicka właśnie umorzyła śledztwo wobec Zbigniewa B., byłego dyrektora Rudzkiej Spółki Węglowej, podejrzewanego o przyjęcie łapówki od Barbary Kmiecik, nazywanej „Alexis”, właścicielki firmy handlującej węglem. Łapówkę, według zeznań Kmiecik, przekazać miała Zbigniewowi B. właśnie Barbara Blida.
Ta decyzja prokuratury stawia sprawę w innym świetle. „Skoro B. nie wziął łapówki, to moja żona nie mogła mu jej dać. Gdyby śledczy w kwietniu rzetelnie sprawdzili zeznania „Alexis”, Basia żyłaby do dzisiaj”, mówi Henryk Blida, mąż byłej posłanki.
Decyzja prokuratury nie tylko oczyszcza Blidę, ale również stawia kolejne pytania, na które będzie musiała odpowiedzieć sejmowa komisja śledcza: jak prokuratura potraktowała zeznania Barbary Kmiecik? Jak je zdobyła?
Przypomnijmy, prokuratura, wysyłając funkcjonariuszy ABW do domu Barbary Blidy, chciała jej postawić tylko jeden zarzut. Chciała ją oskarżyć o to, że pośredniczyła w przekazaniu łapówki. Od Barbary Kmiecik do Zbigniewa B., ówczesnego szefa Rudzkiej Spółki Węglowej.
Prokuratorom powiedziała o tym Barbara Kmiecik. Która w zamian za to została zwolniona z aresztu. Później, gdy prokuratorzy planowali zatrzymania osób związanych z mafią węglową, była wykreślana z listy osób, którym stawiane mają być zarzuty. Jest przez prokuratorów traktowana nie jako podejrzana czy oskarżona, ale jako świadek. Wiele wskazuje na to, że pani Kmiecik zawarła z nimi układ – w zamian za obciążenie Blidy wypuszczono ją na wolność.
Dodajmy, że prokuratura nie zdobyła żadnych dowodów, które potwierdzałyby słowa „Alexis”. Dyrektor RSW, Zbigniew B., wyparł się przyjęcia łapówki. A na jego korzyść przemawiał jeszcze jeden istotny fakt – pieniądze miał rzekomo przyjąć w zamian za umorzenie długów firmy pani Kmiecik. Rzecz w tym, że tych długów nie umorzył.
Prokuratorzy wiedzieli, że w związku z tym zeznania Barbary Kmiecik mają niewielką wartość. Mówili o tym m.in. podczas narady w gabinecie premiera Kaczyńskiego naczelny prokurator wojskowy Szałek oraz szef MSW Janusz Kaczmarek. Wiele do myślenia daje też zachowanie prokuratorów katowickich, którzy przez wiele miesięcy trzymali zeznania pani Kmiecik w szufladzie. Ostatecznie, na skutek nacisków z góry, prokuratura zdecydowała się postawić byłej posłance SLD zarzuty. I zorganizować, na polecenie z góry, wielką akcję równoczesnego zatrzymania 12 osób. To najpewniej wtedy Zbigniew Ziobro miał ogłosić na konferencji prasowej „rozbicie mafii węglowej”.
To „rozbicie” będzie miało swój finał już niedługo, bo lada dzień trafić ma do sądu akt oskarżenia wobec osób zatrzymanych w kwietniu w związku z mafią węglową. Nie 12, ale czterech. To dwaj byli prezesi Nadwiślańskiej i Rudzkiej Spółki Węglowej, którzy mieli brać łapówki od „Alexis”, oraz najbliższy współpracownik, który miał przekazywać im pieniądze. A także Henryk D., były poseł AWS. Miał on być – według prokuratury – łącznikiem, przez którego „Alexis” skorumpowała Jacka Dębskiego, byłego ministra sportu w rządzie Buzka. Za 100 tys. dol. miała załatwić swojemu zięciowi posadę doradcy ministra.

RW

 

Wydanie: 51-52/2007

Kategorie: Kraj

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy