Lekarze czy znachorzy?

Lekarze czy znachorzy?

Okręgowe izby lekarskie zapowiadają wyciągnięcie konsekwencji wobec posłów lekarzy, którzy nie zablokowali projektu antyszczepionkowców

„Mam wrażenie, że ktoś robi z naszych dzieci zombie. Komu na tym zależy?”, pyta mężczyzna koło pięćdziesiątki na filmie na YouTube. Mówi powoli, akcentując każde słowo. Przed nim zasłuchana sala. Za nim logo wrocławskiego centrum medycyny alternatywnej i transparent ogłaszający usługi uzdrowiciela terapii „naturalnej”.

„Jest przygotowywane wszystko, żeby ten naród wynarodowić – kontynuuje mówca. – Chore dzieci nie będą stanowiły mocnego kręgosłupa narodowego. (…) A skąd się biorą te autystyczne dzieci? W 2025 r. ponad połowa populacji chłopców będzie autystyczna”, przepowiada, powołując się na „ekspertów”. I dodaje: „Musimy zdobywać doświadczenie, którego nie dostaniemy na uczelni, bo programy uczelniane są spacyfikowane przez koncerny”.

Tytuł filmiku brzmi „Ratujmy dzieci!”. Przemawiający nazywa się Hubert Czerniak i jest lekarzem medycyny z aktywnym prawem wykonywania zawodu.

Wykształcenie medyczne ma również dr Jerzy Jaśkowski, który – poza głoszeniem szkodliwości szczepień – znany jest z internetowych filmików z serii „Świat jest inny”, w których m.in. odradza kobietom używanie szamponów i podpasek oraz – powołując się na „niezależnych ekspertów z Kanady” – przekonuje, że komory gazowe nie istniały. W przeciwieństwie jednak do Huberta Czerniaka Jaśkowski od 23 października zeszłego roku nie ma prawa wykonywania zawodu lekarza.

Poza wykształceniem medycznym Czerniaka i Jaśkowskiego łączy jeszcze jedno – obaj są zagorzałymi przeciwnikami szczepionek, głoszącymi wszechobecny spisek polityków, firm farmaceutycznych i naukowców, których nazywają „urzędnikami siedzącymi w kieszeni karteli farmaceutycznych”. Rzecz jasna, „utytułowani urzędnicy” stoją w opozycji do „niezależnych ekspertów”, którzy – jako jedyni – „mają odwagę głosić niewygodną prawdę”. Antysystemowa retoryka Czerniaka łączy się z faktem, że jest on kandydatem do parlamentu z ramienia Kukiz’15 – mimo deklarowanego obrzydzenia do partii politycznych.

Czerniak i Jaśkowski są gwiazdami polskiego ruchu antyszczepionkowego, kojarzonego przede wszystkim ze Stowarzyszeniem Stop NOP, któremu przewodniczy Justyna Socha. W tekście „Lekarze niszczeni za wierność zasadom etycznym”, dostępnym na stronie organizacji, Jerzy Jaśkowski jest przedstawiany jako ofiara „nagonki” i „zastraszania” zorganizowanego przez Naczelną Radę Lekarską. „Przed sądami lekarskimi w 2015 r. toczyło się kilkanaście postępowań w sprawie lekarzy, którzy wypowiadali się krytycznie o szczepieniach – czytamy w artykule, którego autorką, jak większości tekstów na stronie, jest Justyna Socha. – Konsekwencją dla nich może być upomnienie lub nagana, a w bardziej drastycznych przypadkach lekarz może zostać zawieszony lub stracić prawo wykonywania zawodu”.

Sama Justyna Socha jest z zawodu agentką ubezpieczeniową. Podobnie jak Hubert Czerniak startowała w wyborach parlamentarnych w 2015 r. z list Kukiz‘15. To ona jest autorką obywatelskiego projektu ustawy przewidującej zniesienie obowiązku szczepień ochronnych dla dzieci. Mimo przestróg i protestów środowisk medycznych projekt 4 października został skierowany do dalszych prac po pierwszym czytaniu.

Polityka kontra medycyna

„Uważam, że ten projekt nigdy nie powinien był trafić pod głosowanie. I marszałek Kuchciński mógł go nie dopuścić – zwraca uwagę prof. Alicja Chybicka, hematolog z 43-letnim doświadczeniem i posłanka PO. – Sama dyskusja nad projektem, który przeczy aktualnej wiedzy medycznej, jest promowaniem przez polski parlament postaw niebezpiecznych i antyzdrowotnych. Czy jeśli ktoś zebrałby podpisy pod ustawą, która zakładałaby, że Ziemia jest płaska – też musielibyśmy nad nią procedować?”.

„Lekarze, którzy kwestionują skuteczność i bezpieczeństwo szczepień ochronnych, powinni być pozbawiani prawa wykonywania zawodu”, mówiła w 2015 r. konsultantka krajowa w dziedzinie pediatrii prof. Teresa Jackowska.

W przygotowanej przez Główny Inspektorat Sanitarny opinii o projekcie ustawy czytamy: „Szczepienia to jedno z najpotężniejszych narzędzi, jakim dysponuje zdrowie publiczne. Są one najskuteczniejszym sposobem w walce z niebezpiecznymi, często śmiertelnymi chorobami zakaźnymi zagrażającymi zdrowiu i życiu. (…) Odmowa zaszczepienia dziecka jest decyzją skutkującą nie tylko na zdrowie tego dziecka, ale także na odporność całej populacji. Spadek wyszczepialności poniżej 90% spowoduje nawrót epidemii chorób u nas niewystępujących lub pojawiających się rzadko”.

„Jestem bardzo zaniepokojony tym, co wydarzyło się w Sejmie. Zniesienie obowiązku szczepień ochronnych może zakończyć się katastrofą – komentuje wydarzenia z 3 i 4 października prezes Naczelnej Rady Lekarskiej prof. Andrzej Matyja. – To generowanie ogromnego ryzyka związanego z powrotem epidemii chorób zakaźnych. Jeśli do tego dopuścimy, nasze dzieci i wnuki nam tego nie wybaczą. My też sobie nie wybaczymy”.

Tymczasem wśród posłów głosujących za projektem znalazło się aż sześć osób z wykształceniem medycznym: lekarz i menedżer ochrony zdrowia Krzysztof Ostrowski, kardiolog Grzegorz Raczak, radiolog Tomasz Latos, anestezjolożka Alicja Kaczorowska, neurolog Andrzej Sośnierz, który w latach 2006-2007 pełnił funkcję szefa NFZ, oraz pielęgniarka Bernadeta Krynicka. Wszyscy są członkami PiS.

„Mój ogromny niepokój wzbudził dodatkowo fakt, że wśród posłów, którzy poparli postulat zniesienia obowiązku szczepień ochronnych, byli także lekarze – mówi prezes Naczelnej Rady Lekarskiej. – Przy tej okazji zastanawiam się po raz kolejny, czy nie byłoby zasadne, by lekarz, który chce być politykiem, rozważył ewentualność zawieszenia prawa wykonywania zawodu”.

Okręgowe izby lekarskie, do których należą poszczególni posłowie lekarze, zapowiadają wyciągnięcie wobec nich konsekwencji. Wyjątkiem jest Andrzej Sośnierz, który nie wykonuje zawodu lekarza od roku 2002. „W ocenie prawników nie jest członkiem Śląskiej Izby Lekarskiej, więc okręgowy rzecznik odpowiedzialności zawodowej w Katowicach nie może się zająć sprawą dotyczącą postawy pana posła w kwestii szczepień”, informuje rzeczniczka prasowa Śląskiej Izby Lekarskiej Alicja van der Coghen.

Głosowanie głosowaniem, ale w wypowiedziach medialnych wymienieni posłowie lekarze deklarowali się jako zwolennicy szczepień. „Ja (…) nie popieram tego pomysłu, jako lekarz uważam, że w naszym kraju szczepienia powinny być obowiązkowe. Od tego zależy bezpieczeństwo obywateli – tłumaczył Grzegorz Raczak portalowi Trójmiasto.pl. – Nie wiem, co mogłoby mnie przekonać do tego, żeby poprzeć ten projekt na dalszych etapach procesu legislacyjnego. Podkreślam, że w kwestiach ochrony zdrowia jestem przede wszystkim lekarzem, a nie politykiem, i moim obowiązkiem jest dbanie o zdrowie pacjentów”.

„Trzeba uwzględnić indywidualne przeciwwskazania do szczepień, jednak generalnie dzieci należy szczepić”, zapewniał Tomasz Latos na Mamotoja.pl jeszcze w lipcu tego roku. Natomiast na konferencji prasowej z początku października deklarował, że „będzie edukował przedstawicieli tego stowarzyszenia w czasie prac komisji zdrowia”.

Alicja Kaczorowska dla „Dziennika Łódzkiego”: „Ja absolutnie nie opowiadam się za tym projektem”. „Uważam, że w takiej sytuacji epidemiologicznej i społecznej, w jakiej jest Polska, powinien być jednak przymus szczepień” – to z kolei wypowiedź Krzysztofa Ostrowskiego dla Telewizji Republika z 4 października, a więc z tego samego dnia, w którym jako poseł głosował za projektem antyszczepionkowców.

Próbując wybrnąć z sytuacji, swój wybór w głosowaniu lekarze posłowie tłumaczą na zmianę „szacunkiem dla projektów obywatelskich” oraz „potrzebą rozmowy”. „Dla dobra sprawy i przekonania nieprzekonanych należy dyskutować, spotkać się na poziomie komisji zdrowia i o tym porozmawiać”, uzasadniała Alicja Kaczorowska. „Głosowanie za projektami obywatelskimi było naszą obietnicą wyborczą”, podkreślał natomiast Krzysztof Ostrowski.

To uzasadnienie brzmi jednak mało wiarygodnie, biorąc pod uwagę fakt, że Sejm z miejsca odrzucił zarówno obywatelski projekt „Ratujmy kobiety”, który zebrał ponad 200 tys. podpisów, jak i petycję o referendum w sprawie reformy edukacji, pod którą podpisało się ponad 900 tys. osób.

Co zaś do potrzeby dyskusji na tematy sporne – czy organ ustawodawczy, w którym zasiadają w większości posłowie bez wykształcenia medycznego, jest odpowiednim dla niej miejscem? Tym bardziej że powołany przez Sejm dwa lata temu Parlamentarny Zespół ds. Bezpieczeństwa Programu Szczepień Ochronnych Dzieci i Dorosłych nie miał w składzie ani jednej osoby z wykształceniem chociażby zbliżonym do medycznego. W zespole zasiadło sześciu posłów, w większości z Kukiz‘15: Piotr Liroy Marzec (z zawodu muzyk), Paweł Skutecki (polonista), Wojciech Bakun (technik informatyk), Jerzy Kozłowski (technik radioelektronik), Jarosław Porwich (wykształcenie w kierunku administracji publicznej i zarządzania BHP) oraz Robert Winnicki (wykształcenie średnie ogólne).
Obserwując, jak lawirują posłowie lekarze, trudno nie odnieść wrażenia, że dość nieudolnie próbują grać dwie role naraz. Problem w tym, że w kontekście tego projektu role te wzajemnie się wykluczają.

Fałszywe argumenty europejskie

Justyna Socha też twierdziła w Sejmie, że ani ona sama, ani projekt nie są przeciwne szczepieniom. „Nie jest to projekt antyszczepionkowy i, nade wszystko, nie sprowadza zagrożenia epidemicznego. (…) Projekt stanowi dostosowanie obecnie obowiązujących przepisów do przepisów europejskich”, mówiła, powołując się na brak obowiązku szczepienia dzieci w niektórych krajach Europy.

Przeczy temu krajowy konsultant w dziedzinie zdrowia publicznego. W jego stanowisku czytamy: „W Niemczech rodzice pod groźbą kary finansowej są zobowiązani do odbywania spotkań z lekarzem i rozmów na temat szczepień. Podobny obowiązek istnieje w Stanach Zjednoczonych, Australii czy Francji. W Kanadzie, Stanach Zjednoczonych, Francji i Australii dzieci nieszczepione mogą zostać nieprzyjęte do szkoły. W Australii ponadto, w ramach programu o nazwie »Nie kłujesz, nie płacimy«, zmniejsza się zasiłek rodzinny, jeśli dziecko nie zostało zaszczepione”.

„W większości krajów europejskich zakres obowiązkowych szczepień jest znacznie szerszy niż w Polsce. A WHO postuluje o wiele szerszy kalendarz szczepień – dopowiada prof. Chybicka. – W Polsce nie ma chociażby obowiązkowego szczepienia na wirus HPV, wywołujący raka szyjki macicy. W krajach zachodnich problem raka szyjki macicy nie istnieje, w Polsce jest to jedna z głównych przyczyn śmiertelności wśród kobiet”.

Jarosław Pinkas podkreślał również znaczenie tzw. wysokiej wyszczepialności w ochronie zdrowia zbiorowego. Bo żeby szczepionki rzeczywiście mogły chronić społeczeństwo przed chorobami, musi się zaszczepić przynajmniej ok. 90% obywateli. Warunek ten – dzięki edukacji prozdrowotnej – spełniony jest w każdym z krajów, w których szczepienia dzieci są fakultatywne. W Polsce natomiast rodziców odmawiających zaszczepienia dziecka przybywa: w 2014 r. odnotowano 12 681 odmów, w roku 2017 – już ponad 30 tys. Trudno nie powiązać tego z rosnącą popularnością ruchów antyszczepionkowych szafujących stwierdzeniami o spowodowanych szczepionkami zgonach, autyzmie, agresji i – pośrednio – wykluczeniu społecznym. Strona Stowarzyszenia Stop NOP obfituje za to w artykuły zatytułowane „Odra i inne infekcje chronią przed rakiem, stwardnieniem rozsianym i udarami”, „Połowa literatury naukowej jest fałszywa” czy „Realne ryzyko szczepień – setki badań naukowych”. „Miliony polskich dzieci jest szczepionych szczepionkami powstałymi dzięki aborcji”, czytamy w jednym z tekstów.

Wśród posłów opowiadających się za projektem ustawy padały m.in. argumenty o składzie szczepionek, niewłaściwym – zdaniem antyszczepionkowców – kalendarzu szczepień i występowaniu niepożądanych objawów poszczepiennych. Niewiele dały statystyki i badania przytoczone przez dr. Jarosława Pinkasa na dowód tego, że na polskim rynku nie ma szczepionek zawierających rtęć, a ciężkie odczyny poszczepienne występują – według ostatnich danych – w jednym promilu przypadków. Ciężko się dyskutuje z kimś, kto uważa, że oficjalne statystyki są fałszowane, a połowa badań naukowych nieprawdziwa. Zastanawia też, dlaczego powołując się na podane wyżej argumenty, Stop NOP postuluje w swoim projekcie ustawy nie modyfikację kalendarza szczepień czy zmianę procedury kontrolowania składu szczepionek, ale zniesienie obowiązku ich wykonywania.

Kolej na wolność w wyborze leczenia

Jak chorągiewka zachowują się w sprawie szczepień prawicowe media. Dziś goszczą u siebie gwiazdy ruchów antyszczepionkowych. Natomiast kilka lat temu pisały o „tysiącach ofiar Ewy Kopacz”, zarzucając ówczesnej minister zdrowia, że nie zdecydowała się na zakup niesprawdzonych szczepionek na świńską grypę. W 2014 r. portal Niezależna.pl przedrukował tekst z „Gazety Polskiej”: „Polska (…), jako jedyny kraj w Europie, nie kupiła szczepionek przeciwko nowemu wirusowi, które były skuteczne, lecz pojawiły się zbyt późno”. Dziś ten sam portal publikuje materiał pod tytułem „Rodzice przeciwko terrorowi szczepień”. Telewizja Republika, na której stronie internetowej kilka lat temu znalazł się artykuł „Afera grypowa, czyli ofiary Ewy Kopacz”, zaprasza dziś do studia „ekspertów” głoszących „poszczepienną epidemię autyzmu”.

Obok „rozkawałkowanych płodów”, autystycznych dzieci, „farmaceutycznej mafii” i „głosu polskich rodzin” pojawiają się także „wolność”, „prawa obywatelskie” czy „uszanowanie woli rodziców”. „Dowolność w szczepieniu dzieci nie jest wyłącznie sprawą indywidualną – odpowiada prof. Alicja Chybicka. – Są wśród nas osoby, które mają obniżoną odporność albo z jakiegoś powodu nie mogą być szczepione. I to wcale nie jest mała grupa. Mowa m.in. o dzieciach po transplantacji, chorych na nowotwór, osobach leczonych sterydami czy kobietach w ciąży. Nawet jeśli niezaszczepione dziecko będzie mieć szczęście i nie zachoruje, to kontakt z nim jest dla takich osób śmiertelnym zagrożeniem. Ja mam pod opieką kilkaset dzieci chorych na nowotwory. I jeśli do mojego gabinetu przyjdzie rodzic, który będzie chciał leczyć dziecko sokiem z buraka, witaminą C albo wodą ze świętego źródełka, mam obowiązek zgłosić to do prokuratury. A Polska ratyfikowała konwencję, która zobowiązuje państwo do ochrony życia i zdrowia dzieci niezależnie od pomysłów rodziców. Dziecko nie jest własnością rodziców”.

Tymczasem stowarzyszenie Justyny Sochy przygotowuje właśnie nowy projekt ustawy w duchu rodzicielskiej wolności. Tym razem chodzić będzie o dowolność w wyborze metody leczenia, a także o „przełamanie monopolu” Naczelnej Izby Lekarskiej. „Obywatelski projekt ma dać możliwość tworzenia wielu lekarskich i aptekarskich samorządów zawodowych oraz dobrowolnej przynależności do nich, przełamując monopol często finansowanych przez przemysł farmaceutyczny obecnych izb lekarskich – czytamy na stronie organizacji. – Projekt ma dać również możliwość realizacji podstawowego prawa człowieka i pacjenta do (…) możliwości wyboru rodzaju terapii, zarówno przez lekarza, jak i pacjenta”.


Przeciw odrzuceniu projektu głosowało sześcioro posłów PiS z wykształceniem medycznym:
Krzysztof Ostrowski,
Grzegorz Raczak,
Tomasz Latos,
Alicja Kaczorowska,
Andrzej Sośnierz,
Bernadeta Krynicka.


Fot. Andrzej Iwańczuk/REPORTER

Wydanie: 43/2018

Kategorie: Kraj

Komentarze

  1. amelie2
    amelie2 22 października, 2018, 08:57

    Tylko w Polsce, Rumunii i Bułgarii szczepienia są obowiązkowe. W mądrych, nieskorumpowanych krajach przymusu nie ma. Ci którzy chcą utrzymać ten przymus są opłacani przez zachodnie, żydowskie koncerny farmaceutyczne, które eksperymentują na polskich dzieciach, zarabiając przy tym miliony dolarów. Proszę sprawdzić ilość powikłań poszczepiennych. Proszę sprawdzić wpływ szczepionek na późniejszą bezpłodność kobiet
    ALE są różne szczepionki, jedne sprawdzone, inne testowane na dzieciach polskich lub bułgarskich. I tu tkwi sedno problemu, że zmusza się Polaków do szczepienia dzieci takimi szczepionkami jakie są nam wciskane z tzw. zachodu. Bez prawa wyboru, bez prawa odmowy. Jesteśmy traktowani jak świnie, których też nikt nie pyta o zdanie

    Odpowiedz na ten komentarz
    • WP
      WP 23 października, 2018, 12:28

      Nic podobnego. W szczegolnosci szczepienia sa obowiazkowe dla dzieci szkol publicznych w USA, za wyjatkiem sytuacji kiedy jest to medycznie niewskazane. W mniejszosci stanow (18 z 50) mozliwe sa dodatkowe zwolnienia, ktore musza byc uzasadnione przez rodzicow.

      Ten artykul w Wikipedia wyjasnia sprawe bardziej szczegolowo: https://en.wikipedia.org/wiki/Vaccination_policy – wiecej mozna znalezc dzieki tej zydowskiej wyszukiwarce o nazwie Google, ale przypuszczam, ze Ci ktorzy wszedzie wesza spisek zydowski trzymaja sie od niej z daleka.

      Odpowiedz na ten komentarz
      • Polka
        Polka 24 października, 2018, 14:16

        „Spisek zydowski”. Doedukuj sie nieco bardzjej niz na zydowskich stronach z newsami to wtedy bedziemy mogli porozmawiac na rowni. Nie masz pojecia o co z tym chodzi i to widac na 1 rzut oka. Tez kiedys bylam taka ignorantka, moze w koncu uda ci sie otworzyc oczy. Niech Cie Isus ma w opiece.

        Odpowiedz na ten komentarz
        • amelie2
          amelie2 31 marca, 2019, 10:42

          Próbowałem się dowiedzieć na jakiej podstawie dopuszcza się do stosowania w Polsce leki i szczepionki. Okazało się że wyłącznie w oparciu o materiały dostarczane przez „podmiot odpowiedzialny” czyli koncern farmaceutyczny. Nie sprawdza się w jakich innych krajach szczepionki są stosowane, czy były stwierdzone przypadki powikłań poszczepiennych itd. – czyli wierzy się na słowo firmom farmaceutycznym nastawionym głównie na zysk. Czy to nie może rodzić podejrzeń korupcji wśród decydentów? Dla mnie podmiotem odpowiedzialnym za dopuszczenie szczepionki lub leku do stosowania w Polsce jest Ministerstwo Zdrowia. A upoważniony przez MZ Urząd d/s …Leków nie dba o polskich pacjentów, nie instruuje lekarzy o kryteriach dopuszczenia szczepionki do stosowania. ONI każą nam się szczepić obowiązkowo „w ciemno, na wiarę”. A w tym przypadku ja jestem totalnie nie wierzący w kompetencje i dobre intencje tych, którzy dopuszczają do stosowania w Polsce leki i szczepionki. Piszę to na podstawie wymiany korespondencji z MZ.

          Odpowiedz na ten komentarz
          • M
            M 11 kwietnia, 2019, 10:22

            Zupełnie się z tym zgadzam. Chodzi o poprawną formę kontroli substancji, które przymusowo wstrzykiwane są dzieciom! Aktualnie to wygląda jak jakiś żart!

      • designer
        designer 5 maja, 2019, 11:56

        No dobrze ale czy ktoś zadał sobie pytanie czemu ci ludzie(lekarze) walczą ze szczepionkami ? Za nimi nie stoją koncerny anty-szczepionkowców…ich wypowiedzi są jasne i mówia dokładnie to co wynika z nauki – aluminium jako neurotoksyczna – niepodważalne..składy różniące się od tego co na ulotce..brak odpowiedzialności a przy okazji bardzo często to patrioci…ryzykują utratę prawa do wykonywania zawodu w alce z czymś za co nikt im nie płaci. Jak najlepiej przekonywać ludzi do stosowania się do czegoś lub narzucania prawa do inwigilacji sprawdzania pilnowania – powiedzieć ze to dla ich dobra, życia, zdrowia. Wyznaję zasadę by mnie ktoś przekonał a tu jest kara i tak ma być. Ciekaw jestem czy osoby za szczepionkami byłyby tak entuzjastyczne gdyby nagle ktoś powiedział że nie będzie przymusu..co wtedy. może jest tak ze za szczepionkami są pieniądze i uzasadnienie ich znikania im więcej sczepień tym więcej może zniknąć…może kiedyś zrobia podatek od klimatu czy smogu …o kurcze już jest 😉 co dalej wmówią ludziom. Może koniec końców wystarczy nie bić kota żeby nie musieć go później leczyć na połamane łapki (czyli nie pozwalać truć by nie musieć leczyć)

        Odpowiedz na ten komentarz
      • Grazyna
        Grazyna 7 maja, 2019, 00:11

        Dzieci w USA to najlepszy biznes dla Big Farmy. 310 mln obywateli – kazdemu spruc zyly jakims syfem hodowanym na zdechlych kurczakach, z formaldehydem, ludzkimi plodami, rtecia, aluminium i ktoz to wie, czego jeszcze tam dodali. Dodajmy do tego badania z tzw placebo, gdzie placebo stanowi mieszanina tego syfu minus wirus, a nie substancja obojetna.
        Wyszukiwarka Google nie jest zydowska. Trzymajmy sie faktow.

        Odpowiedz na ten komentarz
    • Jan Zielony
      Jan Zielony 23 października, 2018, 13:50

      Logiki to ty się uczyłaś chyba od księdza. Twierdzisz coś to podaj weryfikowane źródło, a opinie jakiegoś internetowego anonimowego kretyna

      Odpowiedz na ten komentarz
    • Ryszard
      Ryszard 15 lipca, 2019, 22:39

      Nie zgadzam się z tezą – „są opłacani przez zachodnie, żydowskie koncerny farmaceutyczne”. Jest to ohydny fałsz. Zachodnich dużych koncernów farmaceutycznych mamy niewiele – około setki. Te pozostałe to małe , nie mające większego znaczenia. W rękach obywateli Izraela jest tylko 1,73% tych koncernów, a w rękach ludzi pochodzenia żydowskiego wg. niesprawdzonych dokładnie danych (któż by badał rodowody właścicieli koncernów? Jakiś hobbysta pewnie) jedynie ok.4%. Najwięcej jest właścicieli Jankesów z krwi i kości – ok. 45%. Pozostali to Niemcy, Brytyjczycy, Francuzi i Holendrzy. w sumie ok. 25%. Reszta rozrzucona po innych nacjach. Skąd więc ci Żydzi amelle2? Coś Ci się pod kalwarią pokićkało.

      Odpowiedz na ten komentarz
  2. Jan Zielony
    Jan Zielony 23 października, 2018, 13:48

    Dobrowolnosc oznacza, że jakaś kucharka Grazyna będzie decydować o sprawach medycznych w oparciu o opinie internetowe pisane przez anonimowych Januszy. To już lepiej od razu do znachora

    Odpowiedz na ten komentarz
    • Polka
      Polka 24 października, 2018, 14:14

      Nie masz wiedzy w temacie to sie nie wypowiadaj. Ona chciala wolnego wyboru dla wszystkich jak jest w wiekszosci krajów europy. Kolejny co lyka wszystko jak pelikan.

      Odpowiedz na ten komentarz
      • nanyka
        nanyka 17 czerwca, 2019, 15:11

        Polka właśnie o to chodzi!!! Wolność wyboru i możecie szczepić wszystko co chcecie…jeśli chcecie

        Odpowiedz na ten komentarz
    • Mat
      Mat 31 marca, 2019, 10:35

      Zauważ, że te opinie to opinie lekarzy, poprzedzone i potwierdzone badaniami. .Ty, jak chcesz, szpikuj siebie i swoje dzieci rtęcią i aluminium. Ja nie zamierzam.

      Odpowiedz na ten komentarz
    • zielony matoł
      zielony matoł 9 lipca, 2019, 06:44

      ty też jesteś frajerze anonimowym kretynem

      Odpowiedz na ten komentarz
  3. Ans
    Ans 24 października, 2018, 10:55

    Smutne jest to, że jeśli człowiek sam nie potrafi myśleć. Uważa za słuszne to co pokazują nam reklamy i ślepo w to wierzą Brawa dla lekarzy, którzy doksztalcaja się sami i myślą swoim mózgiem, a nie zaślepieni brną w to co się im narzuca . Nasz system jest chory, a wszystkie reklamy z lekarstwami i suplementami powinny zniknąć z tv. Mafia farmaceutyczna ma oczy szeroko otwarte. Kazdy prodycent i sprzedawca za wszelką cene wcisnie swoj produkt, bo musi za cos żyć, a czy patrzy na nasze zdrowie? Nie sadze.. Su

    Odpowiedz na ten komentarz
    • Radoslaw
      Radoslaw 24 października, 2018, 12:36

      Liczba reklam pigul w polskiej TV (w porownaniu z tym, co widze na tzw. Zachodzie) jest nieslychana. Uderza ogromna ilosc reklam srodkow przeciwbolowych i to coraz silniejszych (te rozne „forte”, max” itd.). Dlaczego tak sie dzieje? A dlatego, ze dostep do lekarza jest w Polsce coraz gorszy, wiec ludzie w desperacji „lecza sie” na wlasna reke. Ja pamietam, ze za Polski Ludowej do lekarza specjalisty czekalo sie gora kilka tygodni, tak bylo jeszcze w latach 90-tych. Teraz sa to miesiace albo lata – oto miara „postepu”, jaki dokonal sie po 3 dekadach kapitalistycznego „dobrobytu”.
      Rozpad systemu edukacji, opieki zdrowotnej i emerytalnego to bezdyskusyjny przejaw cywilizacyjnego REGRESU, a wszystkie wskazniki typu nieustajaco rosnacy PKB to nic innego, jak kreatywna ksiegowosc. PKB nie zastapi nauczyciela czy lekarza. Polska od 1989 roku idzie droga typowa dla krajow kolonizowanych, gdzie zachodnie korporacje najpierw przejely albo wyrznely lokalny potencjal gospodarczy, a teraz panstwa-kolonizatorzy drenuja z Polski to, co najcenniejsze – ludzi mlodych, zdrowych i wyksztalconych. Trwa masowa ucieczka lekarzy, inzynierow, pielegniarek czy przyslowiowych hydraulikow. Za chwile zostana w Polsce tylko starcy i pseudo-wyksztalceni „humanisci” (przy czym cudzyslow jest tu uzyty celowo). Degrengolada systemu edukacji oznacza, ze Polacy beda nadawali sie tylko do potulnego wysluchiwania polecen zagranicznych szefow – i niczego innego sie od nich nie oczekuje. Taka wizje przyszlosci polskiego narodu (a raczej jego resztek) mial hitlerowski okupant. Oto jest ona realizowana w panstwie rzekomo suwerennym, wolnym i niepodleglym. Wystarczy wyjsc na ulice i zobaczyc, w czych rekach znajduja sie banki, sklepy czy towarzystwa ubezpieczeniowe, zeby zrozumiec ile warta jest ta suwerennosc.

      Odpowiedz na ten komentarz
  4. Polka
    Polka 24 października, 2018, 14:10

    Widac ze big pharma sie boi. Nie od dzis wiadomo ze w polsce za sznurki pociagaja syjonistyczni zydzi ktorzy chca doprowadzic polski narod do ruiny bo nie moga przebolec ze polacy sa jednym z biblijnych plemion. Beda probowac truc nas na wszelkie mozliwe sposoby a jak znajdzie sie smialek ktory sie postawi to mu sie oberwie. Tylko szkoda ze o tym zydowskie media nie mowia, a jak ktos cos powie to zaraz jest tuszowane. Wystarczy juz samo to ze morawiecki stwierdzil ze ludzie maja zapierdalac za miske ryzu a nie zyc w dobrobycie. Widac jakie maja intencje nasi rzadzacy. „Nasi” bo oglupione spoleczenstwo wezmie wszystko za darmo. Przeczytajcie sobie protokoly zydowskie to wszystko sie rozjasni.

    Odpowiedz na ten komentarz
  5. Prawda
    Prawda 24 października, 2018, 19:40

    Przykład wolności słowa w Polsce. Mafia farmaceutyczna w akcji. Sprzeciwiają się – sprzątnąć

    Odpowiedz na ten komentarz
  6. Mat
    Mat 31 marca, 2019, 10:33

    Zacznijmy od tego, że dr Czerniak nie jest przeciwnikiem szczepień, lecz zanieczyszczeń, które znajdują się w szczepionkach (rtęć i aluminium będące silnymi neurotoksynami). Jest zwolennikiem mądrego szczepienia, które powinno być przeprowadzane najwcześniej po szóstym miesiącu życia po przeprowadzeniu badań kwalifikujących do szczepień. Zbrodnią jest szczepienie w pierwszej dobie życia, gdy dziecko nie posiada własnego systemu immunologicznego i nie ma bariery krew-mózg, a jego odporność opiera się wyłącznie na przeciwciałach otrzymanych od matki..

    Odpowiedz na ten komentarz
  7. Małgorzata Jarzyna
    Małgorzata Jarzyna 1 maja, 2019, 07:55

    …” Ja mam pod opieką kilkaset dzieci chorych na nowotwory. I jeśli do mojego gabinetu przyjdzie rodzic, który będzie chciał leczyć dziecko sokiem z buraka, witaminą C albo wodą ze świętego źródełka, mam obowiązek zgłosić to do prokuratury. A Polska ratyfikowała konwencję, która zobowiązuje państwo do ochrony życia i zdrowia dzieci niezależnie od pomysłów rodziców. Dziecko nie jest własnością rodziców”.

    Więc uważa się,że dziecko jest własnością Państwa,tak jak cielak nie jest własnością krowy,tylko gospodarza!!!

    Odpowiedz na ten komentarz
    • jurek
      jurek 3 czerwca, 2019, 11:17

      Niestety ucza was lekarzy totalnych głupot,osobiscie znam lekarzy którzy leczyli swoich najblizszych t a wasza rokefelerowską medycyna a finał byl taki że konczylo sie u naturopatów i jak nazwalas leczeniem sokiem ici w C.Czas pokarze kto ma racje a co Twojego podejscia do spr jako konfident to wolna droga tylko karma wraca …………………………

      Odpowiedz na ten komentarz
  8. JP z Wro
    JP z Wro 16 lipca, 2019, 16:33

    Szczepionkowcy nacierają, to ludzie zmanipulowani propagandą szczepionkową, ciężkie pieniądze koncerny farmaceutyczne wydają na promocję ogromnej ilości szczepionek, współpracują z nimi przekupione lub rozmaicie zaszantażowane rządy,”stare demokracje” nie przymuszają swoich „niewolników” do szczepień, tylko w postkomunistycznych krajach szczepienia maleńkich dzieci są przymusowe. Mój znajomy udał się do szpitala, w którym miała rodzić jego żona z adwokatem i tam zażądał oświadczenia od władz szpitala, że szczepionki są bezpieczne, i że nie zawierają następujących składników – tu była lista komponentów tych szczepionek – i co, dyrekcja odpowiedziała, że takiego oświadczenia nie wystosuje bo nie ma wiedzy jaki jest skład ordynowanych dzieciom szczepionek, wobec takiej informacji – władze szpitala zostały poinformowane, że każda próba zaszczepienia jego dziecka będzie przedmiotem aktu oskarżenia i pozwu sądowego – koniec – dziecka szpital nie zaszczepił – po czym zapadła cisza. Wcześniej każda osoba ze szpitala kontaktująca się z ciężarną matką – pielęgniarka, położna, lekarz otrzymała oświadczenie rodziców o braku zgody na szczepienie dziecka i możliwych konsekwencjach gdyby dziecko zostało zaszczepione.
    Pozdrawiam

    Odpowiedz na ten komentarz
  9. Ultima Thule
    Ultima Thule 25 sierpnia, 2019, 09:28

    „W Niemczech rodzice są zmuszani do ROZMOWY na temat szczepień”. Do ROZMOWY !!! A nie do szczepienia !!!

    Odpowiedz na ten komentarz

Napisz komentarz

Odpowiedz na „AnsAnuluj pisanie odpowiedzi