Czy lekkomyślni turyści powinni pokrywać koszty akcji ratowniczych?

Czy lekkomyślni turyści powinni pokrywać koszty akcji ratowniczych?

PRO

Aleksander Lwow,
alpinista i himalaista z 32-letnim stażem,
redaktor naczelny miesięcznika „Góry i Alpinizm”

Tak. Każdy turysta udający się w góry lub inne tereny stwarzające zagrożenie dla życia powinien być ubezpieczony. Niestety, mamy nieostrą granicę pomiędzy brakiem odpowiedzialności a pechem czy obiektywnym zagrożeniem. Rozstrzyganie o winie nabija kasę prawnikom, więc trzeba podejść restrykcyjnie do sprawy. Należy się ubezpieczyć od kosztów ewentualnej akcji ratowniczej, leczenia i innych skutków wypadku. Problemem jest brak w Polsce dobrej oferty ubezpieczeniowej. Alpiniści wykupują polisy – np. w Austrii – które obejmują nie tylko udział helikoptera w akcji, ale dają też zniżki w schroniskach. W naszym kraju można by sobie życzyć takich rozwiązań.

KONTRA
Mariusz Zaród,
naczelnik Grupy Podhalańskiej GOPR

Jestem przeciwny stawianiu sprawy w ten sposób. W naszych działaniach nie mamy praktycznie fałszywych czy złośliwych alarmów. Nie lekceważymy żadnego zgłoszenia, ale idziemy i szukamy, jesteśmy służbą górską i za to podatnicy płacą. Wolimy, by każdy mógł zgłosić wypadek, swój, kogoś z rodziny, kolegi itd., zamiast obawiać się, że trzeba będzie za to zapłacić. Osobna sprawa to odpowiedzialność turystów. Nie każdy potrafi racjonalnie ocenić w górach warunki, które dla jednego mogą być łatwe, a dla drugiego trudne. Szkoda, że nie mamy w kraju programu profilaktyki, że nie uczy się np., jak się zachować w razie wypadku. Oczywiście, jest pewien procent „szajbusów”, ale wielu nie zdaje sobie sprawy, jak groźne mogą być siły przyrody.

Wydanie: 1/2002

Kategorie: Pytanie Tygodnia

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy