Lepsze wrogiem dobrego?

Lepsze wrogiem dobrego?

Nowatorski przekład Bunina

Z nadzieją na powiew świeżości sięgnęłyśmy po jedną z książek z serii Wielcy Pisarze w Nowych Przekładach wydawnictwa Sic!. Książka „Późna godzina” oprócz opowiadania tytułowego zawiera inne emigracyjne utwory i dzienniki wybitnego rosyjskiego noblisty Iwana Bunina. Wybór jest opatrzony licznymi komentarzami tłumaczki, Renaty Lis.
Element zaskoczenia pojawia się już na wstępie. Autorka przekładu pisze bowiem: „Zależało mi, aby Bunin brzmiał jak inteligent i dobry pisarz, którym był”. I rzeczywiście nim był, ale czy nie przekonali o tym polskich czytelników tak znakomici polscy pisarze i uznani tłumacze rosyjskiej literatury, jak Jarosław Iwaszkiewicz, Seweryn Pollak czy Irena Bajkowska? Przecież te przekłady, podobnie jak wydane nieco później „Przeklęte dni” w tłumaczeniu Janiny Kornel, zyskały bardzo wysoką ocenę odbiorców i krytyki. Tymczasem Sic! potraktowało jednego z klasyków wielkiej literatury rosyjskiej co najmniej nonszalancko. Lista błędów popełnionych przez autorkę nowego przekładu Bunina wydaje się nie mieć końca.
Oto rosyjska szubka (jesionka, paltko) staje się kożuszkiem, w dodatku z ciemnoniebieskiego aksamitu, kapot (damski szlafrok, podomka) przeistacza się w kapotę, czułki zaś przetłumaczono nie jako pończochy, tylko rajstopy (z początku XX w.!).
Mamy też zastanawiające podłużne dzwonki (w oryginale to poddużnyje kołokolcy, czyli dzwonki umieszczone pod duhą – drewnianą częścią zaprzęgu, kabłąkiem) i zaokrąglone ręce (rosyjskie okrugliwszyjesia ruki), zamiast ramion. Pasznia przetłumaczona jest jako pastwisko, a nie pole orne, jak jest w rzeczywistości. Diwnyj dla pani tłumaczki oznacza dziwny, a nie cudowny czy zachwycający. Smirno!, czyli baczność! myli się ze słowem śmiało! Rosyjskie bystraja po polsku znaczy szybka albo ruchliwa. Co ma do tego inteligentna (jak w tłumaczeniu)? Itd., itp.
Renata Lis lekką ręką zmieniła też tytuł dzienników Bunina z „Przeklętych dni” (w oryginale Okajannyje dni) na „Nieszczęsne dni”. Uzasadniając taką zmianę, twierdzi, że większość współczesnych Rosjan słowem okajannyj ani się nie posługuje, ani nie zna jego znaczenia. Jakim więc cudem rozumieją słowa przeboju Nadieżdy Kadyszewej i Nikołaja Baskowa „Liubow okajannaja” („Przeklęta miłość”), który co chwila można usłyszeć w rosyjskiej telewizji?
My obie, autorki tego listu, wiele lat życia poświęciłyśmy pracy translatorskiej. Nie ma dnia, by w swoim zawodowym życiu redaktor tekstu nie natknął się na jakąś bzdurę, jednak tak horrendalnych dyrdymałów ze świecą trzeba szukać. Miało być pięknie i nowatorsko, a jest przykro i jakoś denerwująco.

Mirosława Bielewicz,
Wiera Przemyska

Iwan Bunin, Późna godzina. Opowiadania emigracyjne i Nieszczęsne dni (dziennik z lat 1918-1919), tłumaczenie Renata Lis, Sic!, Warszawa 2012

Wydanie: 29/2013

Kategorie: Od czytelników

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy