Listy

Listy

*Pouczające rocznice

Na drugą połowę kwietnia przypadają dwie zapomniane rocznice, godne zapamiętania. W Poznaniu w 1920 r. oddział policji strzelał na rozkaz swego komendanta do robotników z tamtejszych warsztatów kolejowych, którzy przybyli tłumnie pod gmach urzędu wojewódzkiego, by dopominać się o zaległą wypłatę obiecanego im wyrównania płac. Nie chcieli odejść, więc siedmiu zginęło na miejscu, dwóch zmarło po paru dniach, kilkunastu rannych przeżyło. 61 lat później zginęło również dziewięciu górników kopalni “Wujek”. Nikt nie został pociągnięty do odpowiedzialności za ich śmierć. Władza nie pozwoliła nawet na stosowny napis na ich grobach. Zgodnie z instrukcją, rozkaz był wydany, a manifestanci ostrzeżeni.
Mija też 65 lat od czasu zastrzelenia przez policję we Lwowie około 40 uczestników manifestacyjnego pogrzebu zabitego przez policję dwa dni wcześniej młodego Władysława Kozaka, jednego z kilkuset zgromadzonych, dopominających się pracy bezrobotnych, który ośmielił się, jak inni, rzucać kamieniami w stronę interweniujących policjantów. Wielotysięczny pochód z trumną Kozaka nie skierował się na Cmentarz Janowski bocznymi ulicami, jak nakazała władza, lecz ruszył do śródmieścia, pod urząd wojewódzki. Zapora licznych policjantów pękła, zaczęło się strzelanie na postrach, potem w tłum. Wśród zabitych i rannych, Polaków i Ukraińców, były także kobiety; kule trafiały nawet tych, którzy nieśli trumnę z ciałem Kozaka. Kilkuset manifestantów aresztowano, wielu skazano na więzienie. Zmobilizowane tym tragicznym zdarzeniem władze miasta uruchomiły wreszcie obiecane wcześniej roboty publiczne, będące główną nadzieją na zarobek i utrzymanie dla tysięcy biedaków. Prasa sanacyjna i endecka wskazywała na “komunistycznych podżegaczy” jako na sprawców owej tragedii. Sporo gazet ukazało się z białymi plamami w miejsce artykułów zdjętych przez ówczesną cenzurę.
Te dwa tragiczne wydarzenia nie były wyjątkiem w latach II RP, lecz były wyjątkowo dramatyczne.
Edward Pietraszek, Przemyśl
*W obronie prawa

Ostatnie powszechnie negatywne opinie o działalności wymiaru sprawiedliwości w Polsce pobudzają do alarmu część świata prawniczego. Odczuwa się to i w “Przeglądzie”.
Wyjątkiem jest tu Pan Aleksander Małachowski. Myślę, że ma rację. Czyja władza, tego prawo, to u nas nic nowego. Czyje prawo, tego wymiar sprawiedliwości, też nie nowość. Problemem jest stan, kiedy władza stosuje zasadę “czyje prawo i sądownictwo, tego i sędziowie”. Tu już aparat sądownictwa staje przed wyborem. Ci, którzy w PRL-u wybrali mniejsze dla siebie zło, są sądzeni przez tych, którzy dziś robią to samo. Tak zwane procesy okolicznościowe oraz działalność Sądu Lustracyjnego dowodzą, że zasada ta jest przez wielu akceptowana. Niby jesteśmy demokratycznym państwem prawa, ale system jego egzekwowania mamy totalitarny. Po co więc ten krzyk w obronie, delikatnie mówiąc, zakłamania? Tylko zmiana rządzenia krajem może po części uzdrowić nasz wymiar sprawiedliwości. Gdy głupota rządzi krajem – dla przestępców jest on rajem.
Mieczysław Bury, Przewóz

*Reprywatyzacyjne refleksje
Na szczęście, prezydent nie podpisał ustawy reprywatyzacyjnej i chwała mu za to. Ale zgadzam się całkowicie z opiniami marszałka Aleksandra Małachowskiego w felietonie pt. “Nieodwracalne skutki rewolucji” (“Przegląd” nr 14). Polska prawica nie zna historii, ale społeczeństwo też jej nie zna. To łatwo można wykorzystać. I w ten sposób społeczeństwo nadal jest manipulowane. O tak, wszystkim bardzo się podobały hasła “Solidarności”. Ale nie mogę pojąć, jak związek zawodowy, z gruntu rzeczy lewicowy, wywalczył władzę dla skrajnej prawicy? Niedawno oglądałam program o Jedwabnem i na jedną rzecz zwróciłam uwagę – na powstanie Komitetu Narodowego popieranego przez Kościół. Przeraziło mnie także okrucieństwo, z jakim tamtejsi ludzie obeszli się z Żydami. Jakby oni nie byli ludźmi – jakby byli czymś martwym i bez czucia. Okazało się, jacy potrafimy być okrutni. I to dla pieniędzy!!! Po to, żeby kogoś ograbić.
Ja myślę, że z ustawą reprywatyzacyjną było trochę podobnie. Szczerze powiem, nie mogę się już doczekać wrześniowych wyborów.
Ewa Jeleń
*Tonący brzydko się chwyta
Rządząca ekipa nadal postępuje w myśl powiedzenia: “Tonący brzydko się chwyta”. Czyż nie lepiej, uczciwiej, po chrześcijańsku było zasłużyć sobie na uznanie społeczeństwa i z czystym sumieniem przystąpić do wyborów? Nasuwa się pytanie, czy obecna ekipa posiada legitymację prawną do sprawowania władzy, skoro głoszą wszem i wobec, że i poprzednie wybory, i te w 1997 roku były niezgodne z Konstytucją RP? Gdzie byli wtedy “obrońcy konstytucji”? Myślę, że najwyższy już czas, aby społeczeństwo przejrzało na oczy i przepędziło z wiatrem w nadchodzących wyborach parlamentarnych stado “owieczek w diabła skórze”.
Zbigniew Dziedzic, Przemyśl

*Emeryci znowu oszukani
W ostatnich dniach marca otrzymałem od ZUS, jak zresztą wszyscy emeryci, obliczenie “kwoty jednorazowej wypłaty jako uzupełnienie łącznej kwoty emerytury przysługującej za rok 2000 do wysokości uzyskanej po jej podwyższeniu wskaźnikiem weryfikacyjnym wynoszącym 102,8%”. Takie jest oficjalne uzasadnienie wypłaty. Wynika z niego, iż Sejm uznał, że emerytury wypłacone w 2000 r. były zaniżone i nie wzrosły współmiernie w stosunku do wskaźnika szybko rosnącej inflacji, wynoszącej powyżej 11% w skali roku i zachodzi konieczność kolejnej ich weryfikacji o 102,8%.
Jeśli zatem najwyższa władza III RP podjęła taką uchwałę, to dlaczego przeliczono tylko emerytury wypłacone w roku 2000, a w 2001 roku emerytury nadal wypłacane są bez uwzględnienia uzupełniającego przelicznika 102,8%?
Wniosek z tego, że uchwała Sejmu z 11.01.2001 r. była zasłoną dymną, służyła do zamydlenia oczu emerytom i ukrycia kolejnego oszustwa w stosunku do nich.
Nawet jeśli stawki diet oraz innych poborów posłów i senatorów nie zostały podwyższone, a wobec członków rządu i wysokich rangą urzędników państwowych zastosowano omijaną wszelkimi sposobami ustawę “antykominową”, to przecież dochody tych osób w żadnym przypadku nie mogą być porównywane z dochodami najniżej uposażonej grupy społecznej, jaką są emeryci, żyjący niejednokrotnie na poziomie poniżej minimum socjalnego.
Pan premier i kierownictwo AWS dziwią się potem, dlaczego ich notowania wyborcze tak gwałtownie spadają, a społeczeństwo twierdzi, że w PRL-u żyło się lepiej.
Tadeusz S., Warszawa

*NIE BĄDŹCIE BEZKRYTYCZNI WOBEC JASNOWIDZÓW

Jestem stałym czytelnikiem “Przeglądu”. Bardzo cenię wysoki poziom publikowanych artykułów.
Tym bardziej zaskoczony byłem opublikowanym w numerze 6 (60) z 5 lutego br. artykułem red. Magdy Omilianowicz “Pomroczność jasnowidza”, dotyczącym rzekomego jasnowidza – pana Krzysztofa Jackowskiego.
Piszę “rzekomego”, bo trudno wyobrazić sobie, aby na początku XXI wieku traktować poważnie tego typu zjawiska. Rozumiem, że wszelkie “cuda” budziły i nadal budzą ludzką ciekawość, ale sądziłem, że “Przegląd”, jako periodyk skierowany w założeniu do ludzi wykształconych, odniesie się sceptycznie do działalności różnego rodzaju wróżbitów i jasnowidzów. Artykuł pani red. Omilianowicz bezkrytycznie aprobujący wszystko, co powiedział rozmówca autorki, mówiący o jasnowidzeniu jako o oczywistym zjawisku, po prostu wystawia jej jak najgorsze świadectwo.
Dla mnie osobiście najciekawsze były przywołane przez autorkę fakty dotyczące korzystania z usług jasnowidzów przez policję, tudzież prowadzenia badań naukowych (?!) na ten temat przez pracownika Wyższej Szkoły Policyjnej w Szczytnie. Okazuje się, że policjanci zupełnie bezkarnie mogą korzystać z tego typu metod w swojej pracy. Może tu leży cząstka odpowiedzi na pytanie, dlaczego wyniki pracy policji są często, mówiąc delikatnie, nieadekwatne do oczekiwań?
Myślę, że temat funkcjonowania w naszym społeczeństwie jasnowidzów, wróżbitów, znachorów itp. jest ciekawy i wart zainteresowania prasy. Dowodem na to, że o zjawiskach nadprzyrodzonych można pisać ciekawiej i mądrzej, jest zamieszczony na tej samej stronie “Przeglądu” interesujący (choć też nieco bezkrytyczny) felieton p. Piotra Kuncewicza.
Igor Żurek, Warszawa

*Wielka Rada TuŁubów
Wielkie brawa dla pani Krystyny Kofty za felieton “Wielka Rada Tułubów”.
Ubawiło mnie i dało niemałą satysfakcję to błyskotliwe i cięte wysmaganie świętoszkowatych, a przy tym megalomańskich cenzorów moralności spod znaku AWS i aktualnie rządzącej elity, do której zbyt często pasuje słowo “elyta”.
Leopold Szwedowski, Ostrołęka

Wydanie: 17/2001

Kategorie: Od czytelników

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy