Listy od czytelników nr 18/2015

Listy od czytelników nr 18/2015

Jak można było uniknąć katastrofy na lotnisku smoleńskim?

Gdyby Lech Kaczyński po otrzymaniu wiadomości o wyjątkowo trudnych warunkach lądowania powiedział: bezpieczeństwo ludzi, których zaprosiłem na pokład, jest najważniejsze – jeżeli lądowanie wiąże się z ryzykiem, trzeba odejść na zapasowe lotnisko albo zawrócić. Samolot był sprawny, piloci najwyraźniej czekali na dyspozycje. Nie dyskutowalibyśmy wtedy ani o błędach pilotów, ani o zamachu, a zamierzone uroczystości odbyłyby się w przybliżonym terminie.

Andrzej Lam

UPA wraca

Często tak jest, że to, co białe u sąsiadów, u nas jest czarne i na odwrót. Polskie chamstwo? Zaprzeczenie przez szefa MSZ, absolwenta historii, udziałowi żołnierzy Armii Radzieckiej w wyzwoleniu Oświęcimia, a włączenie w to miejsce jakichś niezidentyfikowanych Ukraińców. Owszem, byli oni… strażnikami w obozach koncentracyjnych, gdzie, we wspomnieniach ocalałych więźniów byli nawet bardziej bestialscy niż strażnicy niemieccy. Zatem, jak Kuba Bogu… Anna Łojewska 130 tys. Polaków wyrżniętych na Wołyniu i w Galicji Wschodniej (czyli więcej niż w Katyniu, Ostaszkowie, Starobielsku zamordowanych przez Rosjan) dzięki działalności banderowców to mało?! Tymczasem za wschodnią granicą żyją jeszcze przez nikogo nienękani mordercy z UPA i OUN. A polski IPN nie widzi w tym nic złego. Żenada! I skandal.

Miroslawa Tomczak-Kocurek

Moja babcia pochodzi z Mizocza, powiat wołyński. Wiele razy opowiadała ze łzami w oczach, jak banderowcy z UPA napadali na wsie, mordowali Polaków w bestialski sposób, tylko dlatego, że ci byli Polakami. Nabijali dzieci na płoty, rzucali nimi o ścianę. Bestialsko się nad nimi znęcali. Niewielu udało się ujść z życiem. A Ukraińcy jeszcze popierają tę ideologię. To jakiś horror!

Ewa Warsz

Pamiętamy o tych zbrodniach i wierzę, że kiedyś Polska jeszcze się upomni o tych bezbronnych, niewinnych ludzi, którzy zginęli tylko dlatego, że byli Polakami. Ja pochodzę z Dolnego Śląska, gdzie co druga osoba to Kresowianin lub potomek Kresowian. Te historie przechodzą z pokolenia na pokolenie, bo nie da się ich tak po prostu wymazać ze zbiorowej pamięci.

Emilia Dziewiecka

Wszystkie naczelne mego życia

Naczelne przedstawione w tekście (PRZEGLĄD nr 16) są produktem systemu opartego na zniewoleniu. Zostały wyselekcjonowane na podstawie charakteru i mentalności i przeszkolone przez wcześniej przeszkolonych. Weszły w role, do których pasują. Założenie jest proste, niewolnik musi się bać, bo nie będzie niewolnikiem. Współpraca i więzi personalne są uważane za szkodliwe, ma być tylko konkurencja i przestrzeganie „zasad”. Ten system został w całości zaimportowany, tak jak zaimportowane zostały czasopisma opisane w artykule.

do Liliany

W korporacji takie zachowanie przełożonych to norma. Tworzą oni różne kodeksy, każą ćwiczyć uśmiechy. Dbają o fasadę. A w środku kłębowisko żmij. Zero szacunku dla współpracownika. Im wyżej się siedzi, tym bardziej można sobie pozwolić na pomiatanie ludźmi. Idealnym pracownikiem korporacji jest np. jedyny żywiciel rodziny. Taki nie podskoczy. Widziałam, jak 35-letni korpodyrektor wulgarnie obsobaczał pracownicę, która mogłaby być jego matką, a może i babcią. Ciekawe, jak daleko to zajdzie i jak się skończy…

asada

Wszyscy musimy pokazać, że takie zachowanie nie jest normalne. Niestety, szefowie (czy w redakcji, czy w korporacji) jadą na argumencie, że „nie ma pracy, więc nie wybrzydzaj, bo na twoje miejsce czeka dziesięciu innych”. I szczerze mówiąc, nie mam pomysłu, jak to zmienić. Mimo wszystko od jakiegoś czasu nie godzę się na zostawanie po godzinach i nie przyjmuję haseł „musimy znać swoje miejsce”. Trzeba przede wszystkim znać swoją wartość.

Miaowi

Wydanie: 18/2015

Kategorie: Od czytelników

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy