Listy od czytelników nr 21/2019

Listy od czytelników nr 21/2019

Po co była komisja ds. Amber Gold?
Po trzech latach posiedzeń sejmowej Komisji ds. Amber Gold lansująca się prawie codziennie w TVP jej przewodnicząca posłanka Małgorzata Wasserman stwierdza, że Marek P. był tylko słupem w tej całej aferze. Nie odpowiada na podstawowe pytanie, kto Amber Gold wymyślił, kto spółką faktycznie kierował ani kto na niej zarobił. No i po co była ta komisja?! Do strat spowodowanych działalnością Amber Gold należy jeszcze dodać niemałe koszty działalności komisji, a to są nasze, podatników, pieniądze.

Maria Berny

Czego może nauczyć facet w przetartej marynarce
Uważam, że całemu systemowi edukacji należy dokładnie się przyjrzeć, ale niestety, żadna ekipa nie jest tym zainteresowana. Jestem mamą dwójki dzieci – córka chodzi do siódmej klasy, tej tak podobno przeładowanej programem. Już na początku roku szkolnego wychowawczyni na zebraniu poinformowała, że w kwietniu dzieci prawie w ogóle nie będą chodzić do szkoły, bo święta, egzaminy klas ósmych, wcześniej rekolekcje (dzień wolny, choć to tylko godzina w kościele wczesnym popołudniem) itp. O strajku jeszcze nikt nie mówił. To przykład tylko jednego miesiąca, w innych bywa podobnie.

Aleksandra Komorowska

Bo nam się należy!
„Te tysiące euro na pewno wyjaśniają wiele. Że dumne szeregi polskiej prawicy, całymi latami tak psioczące na Unię, teraz mówią inaczej. Oczy im się zaświeciły do euro”, pisze Robert Walenciak o motywacjach kandydatów PiS czy Konfederacji do europarlamentu. Podobny sposób myślenia ma ich elektorat. Krzyczy, że Unia powinna być zniszczona, potem pakuje walizy i jedzie pracować do innego kraju UE – bez wiz, kontroli czy utrudnień. Euro wtedy nie śmierdzi, a i Unia już nie jest taka zła.

Iza Nowiszewska

Rozmawiałem z pewnym zwolennikiem PiS. Najważniejsze dla niego jest to, że za Tuska podwyższono mu emeryturę o 3 zł, a za Kaczyńskiego o 60 zł. Czyli suweren został kupiony za takie nędzne złotówki lub za 500+ i będzie głosować za kompromitacją, bo nie rozumie, czym są ojczyzna, wstyd czy honor.

amelie2

Bronić Berlinga, ale mądrze
Mogę się zgodzić z końcowym akapitem artykułu Tomasza Wojciechowskiego „Berling wymazywany z historii” (PRZEGLĄD nr 19): „trzeba (…) bronić Berlinga przed pomówieniami, wręcz kłamstwami”. Ważne są metody obrony. Autor tekstu wybrał głównie metodę postponowania członków Związku Patriotów Polskich. Takich określeń, nawet jeśli są to przytoczenia, jak: Świerczewski – pijanica, Rola-Żymierski – malwersant i złodziej, Wasilewska – renegatka i kryminalistka nie powstydziliby się najzajadlejsi antykomuniści. Nie jestem pewien, czy te porównania dowartościowują gen. Berlinga, ale faktem jest, że dowództwo 1. Dywizji Piechoty im. Tadeusza Kościuszki, a następnie 1. Armii WP otrzymał z poręki ZPP, a konkretnie Wandy Wasilewskiej.

Niewiarygodnie brzmią również rozważania na temat dymisji generała. Próbę zamachu lotniczego pomijam, gdyż poza opowiadaniem szefa ochrony nie są przytoczone żadne wiarygodne dowody. Uzasadnienie dymisji po próbie desantu w Warszawie „karygodnym lekceważeniem losu własnych żołnierzy, którzy znaleźli się w trudnej sytuacji” brzmi niewiarygodnie i nie wytrzymuje krytyki. Jeżeli tak polowano na generała, to dlaczego nie zdymisjonowano go po nieudanej operacji Dęblin-Puławy, w której żołnierze też znaleźli się w trudnej sytuacji wskutek błędów dowództwa przy organizacji desantu? 1. Armia WP była formacją niesamodzielną w obrębie Pierwszego Frontu Białoruskiego i jej dowódca mógł być odwołany przez gen. Konstantego Rokossowskiego pod dowolnym pretekstem. Sądzę, że decyzja o dymisji gen. Berlinga i w ogóle usunięciu go z Polski, ma źródło wyżej niż w dowództwie frontu, być może znajdowało się ono w gabinecie Stalina, który w obliczu przegrywającego powstania warszawskiego zmienił kierunki polityki w stosunku do Polski. Niepotrzebny stał się więc gen. Berling ze swoimi koncepcjami, których nie powtarzam, gdyż dobrze wyeksponował je Tomasz Wojciechowski w swoim artykule.

prof. dr hab. Ryszard Turski, Lublin

Budowałem Nową Hutę
Wraz z artykułem „Ballada o Nowej Hucie” (PRZEGLĄD nr 17-18) wróciły moje wspomnienia z pracy w ramach ochotniczej Służby Polsce, o ile pamiętam, w latach 1950-1951. Byłem wtedy uczniem Technikum Handlowego w Pile. Na okres wakacji zostaliśmy skierowani do pracy w Nowej Hucie. Zakwaterowano nas we wsi Mogiła. Ja najczęściej pracowałem przy transporcie materiałów budowlanych, a później zostałem skierowany do pracy przy budowie kanału żeglugowego. Warunki zakwaterowania i opieka ze strony kadry były zadowalające. Zadbano też o program kulturalno-oświatowy. Zwiedziliśmy np. kopalnię soli w Wieliczce, byliśmy na spektaklu w Starym Teatrze w Krakowie. Dla młodego człowieka z prowincji była to interesująca przygoda.

Bolesław Jania, Szczecin

Wydanie: 21/2019

Kategorie: Od czytelników

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy